Niewielu spodziewało się innego scenariusza. Rada Polityki Pieniężnej na styczniowym posiedzeniu utrzymała stopy bez zmian. Główna stopa wciąż wynosi zatem 4,0 proc. Pojawiło się - dosłownie kilka - głosów, że niższa od spodziewanej inflacja może skłonić RPP do cięcia także w styczniu, ale najwyraźniej Rada chce teraz na chwilę się zatrzymać i zobaczyć, jak działają jej poprzednie decyzje co do polityki monetarnej. Co dalej?
Prezes polskiego banku centralnego rozpoczął comiesięczną konferencję prasową niemal tradycyjnie już od informacji o zasobach złota. NBP miał ich na koniec zeszłego roku 550 mln ton. Złoto to według aktualnych cen jest warte 76,5 mld dolarów, czyli blisko 276 mld zł. Prezes przypomniał, że w zeszłym roku NBP był największym nabywcą złota wśród banków centralnych.
Chciałem państwa poinformować, że zamierzam się zwrócić od zarządu NBP o przyjęcie uchwały o zwiększenie zasobów naszego złota do 700 ton. Tym razem nie wartościowo, tylko ilościowo, dlatego że złoto ma tak zmienną cenę, ta cena tak szybko rośnie, że my już jesteśmy blisko 30 proc. rezerw w złocie
- powiedział.
- Nasze rezerwy łącznie dewizowe są bardzo duże, nie zaszkodzi, jak będą jeszcze większe. Czasy są wyjątkowo nerwowe. Wszystkie nasze aktywa rezerwowe złoto plus dewizy to jest 976,5 mld zł w tej chwili. To nam daje miejsce w pierwszej 20 banków centralnych - ujawnił prezes NBP.
Adam Glapiński stwierdził, że w całym tym roku inflacja powinna znaleźć się w zakresie szeroko rozumianego celu NBP, czyli 2,5 proc. z akceptowalnymi odchyleniami o 1 punkt procentowy w obie strony (1,5-3,5 proc.). - Widzimy, że stopniowo maleje presja w sektorze usług, na co długo czekaliśmy. Przyczynia się do tego spadek dynamiki wynagrodzeń oczywiście, które w ostatnich miesiącach rosną w tempie zbliżonym do 7 proc., a nie kilkanaście, jak wcześniej. Jednocześnie wzrost płacy minimalnej będzie w tym roku niski, podobnie niski będzie wzrost w sektorze publicznym. Dynamika wynagrodzeń w całej gospodarce będzie się w tym roku obniżać - powiedział.
Zauważył, że z gospodarki światowej płyną sygnały dezinflacyjne, szczególnie jeśli chodzi o ropę naftową, ale także żywność.
Jednocześnie szybko rośnie eksport tanich towarów z Chin do Europy. To jest bardzo istotny czynnik. To nie jest wielka skala, ale stale oddziałująca i rosnąca. Eksport tanich towarów z Chin do Europy, w tym do Polski, do Polski tym do Polski, obniża tempo wzrostu cen, wpływa dezinflacyjnie. Te towary są tańsze znacznie, ostatnio widzimy to na przykładzie nowych samochodów
- zauważył. - Oczywiście z punktu widzenia wzrostu PKB w Europie w tym Polsce w dłuższym zakresie, to jest zagrożenie, że u nas wytwórczość będzie gasła, a tam się rozwijała - dodał.
- Wszystko wskazuje na to, że obniżenie inflacji w Polsce jest trwałe - podkreślił (i jest to argument za obniżkami stóp procentowych de facto). Jeśli chodzi o zagrożenia, wymienił presje popytową związaną z przyspieszeniem wzrostu PKB i napływem środków z KPO. Jako drugie przywołał wspomnianą już dynamikę wynagrodzeń (im szybciej rosną, tym większa presja na wzrost cen w sklepach), a po trzecie wysoki deficyt sektora finansów publicznych i rosnące zadłużenie, które będą miały duże znaczenie w dłuższym okresie. Przypomniał, że obniżka stóp z zeszłego roku zmniejsza koszty zadłużenia o około 25 mld zł w ciągu dwóch lat.
Co dalej? Według niego, kolejne decyzje będą zapadać w oparciu o ocenę bieżącej sytuacji, od danych i prognoz, jakie będą się pojawiać.
Jest jeszcze jakaś przestrzeń do poluzowania na pewno, to nie jest wielka przestrzeń, ale jakaś jest do dyskutowania
- to kluczowa na ten moment informacja. Prezes NBP sugeruje, że Rada zapewne będzie jeszcze ciąć stopy, choć nie będzie to już duża skala. Pytany o to, czy do takiego ruchu może dojść w marcu (tak obstawiają ekonomiści), odpowiedział, że może to być wcześniej, może później, ale "łatwo się domyślić", która z tych alternatyw jest bardziej prawdopodobna.
Nie wykluczył jednak ani lutego, ani marca. - Nie potwierdzam i nie wykluczam lutego, podobnie jak marca. Ale nie chciałbym, żeby się utrwaliło, że ten marzec to jest jakaś święta data, bo jest raport o inflacji - podkreślił, powtarzając, że Rada już teraz ma dość jasny obraz inflacji, która wygląda na ustabilizowaną do końca roku. Zapytany, na jakim poziomie docelowo powinna się znaleźć według niego stopa procentowa, powiedział: - Ja bym widział w okolicach 3,5 proc. Realna stopa procentowa (z uwzględnieniem inflacji) jego zdaniem powinna być na poziomie 1-1,5 proc.