Włoscy aktywiści chcą znaleźć winnych gehenny tygrysów. Opublikowano filmy z transportu

Włoscy aktywiści poszukują ludzi odpowiedzialnych za męczarnię tygrysów, które zostały zatrzymane na granicy z Białorusią. Według nich zwierzęta sprzedał właściciel niewielkiej hodowli nieopodal Rzymu. W nagranym przez nich filmie słychać, jak jeden z włoskich kierowców obwinia "polskie władze" za problemy, jakie napotkał transport.

Obrońcy zwierząt z włoskiej organizacji LAV poinformowali tvn24.pl, że chcą, by osoby odpowiedzialne za cierpienie transportowanych z Włoch tygrysów zostały ukarane. - Składamy wniosek na policję, ale w sprawie, a nie przeciwko komuś. Chcemy się dowiedzieć, kto tak naprawdę powinien zostać ukarany: właściciele, ci, którzy naszym zdaniem zapłacili za tygrysy, czy też włoskie władze, które wydały zgodę na transport - powiedział portalowi aktywista Andrea Cassini.

Jak dodaje, organizacja wie, kto sprzedał tygrysy, ale nie chce tego ujawniać "dla dobra sprawy". - Wiemy, że sprzedawca działa w małej miejscowości Latina. To jeden z tamtejszych handlarzy dzikich zwierząt. Jest związany ze środowiskiem cyrkowym - mówi Cassini. Mężczyzna ma hodować i sprzedawać dzikie zwierzęta legalnie. 

Jak podaje tvn24.pl, tygrysy podróżował w ciężarówce z napisem "Horses".

Włoscy aktywiści zaangażowali się w sprawę tygrysów w Polsce

LAV opublikowało w na swoich stronach film zrobiony podczas transportu zwierząt. Nagranie kierowców pojawiło się w wielu włoskich mediach. - Ta bestia ledwo przeżyła. Nie je, nie pije, jest zestresowana. Podziękujmy polskim władzom, które swoją "pomocą" skazują zwierzęta na śmierć. (...) Ta podróż miała trwać 36-48 godzin, a stała się odyseją - mówi na nagraniu cytowanym przez tvn24.pl mężczyzna stojący na klatce z tygrysami. - Fantastyczne! My, jak widzicie, daliśmy im jedzenie i wodę. Niestety, nie możemy ich wyczyścić, bo to niemożliwe - stwierdza.

>>> Gehenna tygrysów z białoruskiej granicy. Mogły zdechnąć i tak byłyby sprzedane "na części". Przemyt przez Polskę sięga miliardów

Zobacz wideo

Tygrysy na granicę polsko-białoruską dotarły 24 października. Transport został przepuszczony przez polskich pograniczników, ale cofnięty przez Białorusinów, według których Włosi powinni mieć oryginały certyfikatów, a nie tylko kopie. Ponadto nie mieli oni wiz. Dopiero po ok. trzech dniach udało się znaleźć ogród zoologiczny, który zgodził się przyjąć zwierzęta. Do tego czasu jeden z 10 tygrysów padł. Pozostałe drapieżniki trafiły do zoo w Poznaniu. Sprawą transportu zajmuje się prokuratura. W sprawie dwóm Włochom postawiono zarzut znęcania się nad zwierzętami.

Zbiórka na azyl dla dzikich zwierząt

Poznańskie zoo zorganizowało zbiórkę. Władze ogrodu chcą utworzyć azyl dla dzikich zwierząt. Szacowany koszt to ok. sześciu milionów złotych, dotychczas udało się zebrać ok. miliona. Pieniądze na budowę azylu można przesyłać na konto poznańskiego zoo: 98 1020 4027 0000 1602 1441 7713, Miasto Poznań, Ogród Zoologiczny w Poznaniu, ul. Kaprala Wojtka 3, 61-063 Poznań, wpisując w tytuł przelewu: CISNA I JEJ PRZYJACIELE. W przypadku przelewów międzynarodowych należy dodać kod BIC PKO Banku Polskiego SA: BPKOPLPW.