Pasjonująca walka mieszkańców wsi Puchły i ekologów o kilkusetletnie dęby. W końcu małe zwycięstwo

We wsi Puchły na Białostocczyźnie już od kilku lat trwa spór o wycinkę dwóch wiekowych dębów. Wójt i szef powiatowego zarządu dróg w Hajnówce chcą wyciąć drzewa, choć mogą sobie liczyć nawet po 300 lat. By nie doszło do wycinki, tysiące mieszkańców podpisało się pod petycją w tej sprawie. Na razie urzędnicy wstrzymali się z decyzją.
Zobacz wideo

"Walczymy o wstrzymanie decyzji o wycince drzew, które stanowią cześć całego zespołu historycznych dębów, jednocześnie są jego najpiękniejszymi okazami i charakterystycznym elementem krajobrazu podlaskiej wsi Puchły" - czytamy w petycji mieszkańców dostępnej na stronie Avaaz.org. W poniedziałek 18 listopada pod apelem podpisało się 5681 osób.

Mieszkańcy chronią wiekowe dęby przed wycinką

We wsi Puchły znajduje się skupisko 17 drzew, które przed 20 laty zostały wpisane do rejestru pomników przyrody. Dwa z nich rosną na terenie graniczącym z prywatną działką i lokalną drogą. I to właśnie one miały zostać wycięte. Ponieważ stoją na pasie drogi należącym do Powiatowego Zarządu Dróg w Hajnówce, to ten urząd wystąpił o wycinkę - bo mają stanowić zagrożenie dla ruchu drogowego i ludzkiego mienia. Zdaniem Andrzeja Pleskowicza, wójta gminy Narew, decyzja ta została podjęta z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Białymstoku.

O wycinkę wnioskował dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Hajnówce Mikołaj Janowski, który w ostatnich wyborach kandydował do parlamentu z ramienia PSL. Zasłynął ostatnio tym, jak przekonywał hajnowską radę gminy, dlaczego trzeba wycinać rosnące przy asfaltowych drogach drzewa. Jego zdaniem, kiedy ich nie ma - "asfalt przy wysokiej temperaturze się nagrzewa, robi się płynny, co powoduje jego samoczynne naprawianie" - czytamy w białostockiej "Gazecie Wyborczej".

Błędy we wniosku

Okazuje się jednak, że decyzja o wycince została podjęta, bo we wniosku wójt nie napisał, że drzewa te są pomnikami przyrody. Beata Bezubik, regionalny dyrektor ochrony środowiska w Białymstoku, przekazała portalowi Kurier Poranny:

Wójt w projekcie decyzji nie wskazał, że te drzewa są pomnikami przyrody.

Wójt gminy Narew uważa jednak, że rzeczone drzewa pomnikami nie są:

W Puchłach rośnie 15 dębów szypułkowych i dwie lipy. Na działce 437/2 rosną dwa dęby, które nie są pomnikami przyrody.

Inaczej twierdzą mieszkańcy wsi. W tym były dyrektor Białowieskiego Parku Narodowego Mirosław Stepaniuk, który doprowadził do tego, że drzewa znalazły się w rejestrze pomników przyrody. Portalowi podlaskie24.pl powiedział:

Te dęby i dwie lipy zostały wpisane jako pomniki przyrody 20 lat temu. Sam wnioskowałem, mierzyłem, żeby zabezpieczyć te drzewa przed jakąś ingerencją. Chociażby przed tym, że ktoś kupi tę działkę i je wytnie. Na szczęście znaleźli się tacy gospodarze, którzy się ich nie pozbędą, a wręcz przeciwnie - postawili sobie za punkt honoru, żeby tych dębów bronić. Te drzewa są w rejestrze. I te dwa dęby, na które ostrzy sobie zęby piły motorowej Zarząd Dróg Powiatowych na pewno są pomnikami. Będziemy zabiegać o to, żeby to zweryfikować i żeby tę decyzję cofnąć. Ta decyzja oczywiście daje dziś możliwość wycinki dla zarządcy dróg powiatowych, ale to nie znaczy, że on ma to zrobić. My się na to nie godzimy.

W rozmowie z białostocką "Gazetą Wyborczą" dodał:Te 17 drzew to jest element krajobrazu, historii, tradycji. Pod tymi dębami z cerkwi na cmentarz chodzi kilka pokoleń. To nie jest tylko element, który znajduje się w pasie drogowym, bo ktoś tak sobie wymyślił.

By drzewa można było wyciąć, najpierw musi nastąpić decyzja, by wykreślić je z rejestru pomników przyrody. Beata Bezubik, dyrektorka RDOŚ w Białymstoku, powiedziała "Wyborczej", że taki wniosek do nas od Rady Gminy Narwi nie wpłynął. 

Pani Maria Radziszewska, na której to posesji częściowo znajduje się przeznaczony do wycinki dąb, powiedziała reporterom portalu podlaskie24.pl:

Będę walczyła o te dęby, a jak je zetną, to postawię tam pomnik. Ogrodzę i podpiszę, że tutaj został ścięty dąb, który był wpisany do rejestru zabytków.

Tak wspomina, swoją reakcję, kiedy dowiedziała się, że urzędnicy planują wycinkę:

Byłam niesamowicie zaskoczona. To są pomniki przyrody. To skupisko 17 drzew rosnących na terenie podworskim, na obszarze Natura 2000. Pan przekazał mi informację, że te dęby są do wycięcia. Moja działka graniczy z tymi drzewami, połowa konarów jest na mojej posesji i powinnam być poinformowana o decyzji dotyczącej wycinki tych drzew. Pan z Zarządu Dróg Powiatowych powiedział mi, że decyzja została podjęta przez Urząd Gminy w Narwi. Powiedział mi też, że to ja napisałam podanie o wycinkę tych drzew w 2015 roku. Poprosiłam o udostępnienie tego pisma, które rzekomo złożyłam. Nie chciał jednak ze mną rozmawiać.

Wycinka drzew wstrzymana

Ostatecznie w sprawie wycinki dębów interweniowała też Fundacja Dzika Polska z Białowieży. Specjaliści przeanalizowali papiery i 16 listopada poinformowali podlaskie24.pl, że wynika z nich, że "wójt gminy Narew wydał decyzję zezwalającą na wycięcie dwóch dębów. Decyzja jest ważna do 28.02.2020. Powodem wycięcia drzew jest rzekomy zły stan zdrowotny stwarzający - zdaniem wójta i drogowców - zagrożenie dla użytkowników drogi. Z gatunków chronionych stwierdzono odnożycę jesionową - Ramalina fraxinea. Dokumentacja nie uwzględnia żadnych opinii specjalistycznych - diagnozy stanu drzewa dokonali przedstawiciel Zarządu Dróg i przedstawiciel gminy Narew. W dokumentacji brakuje uchwały rady gminy znoszącej status pomników przyrody. Z dokumentacji wynika, że drzewa wchodzą w skład skupiska 17 drzew stanowiącego pomnik przyrody, aczkolwiek rozporządzenie z 1998 roku nie uwzględnia działki na której znajdują się drzewa. Na wycince dębów bardzo zależy szefowi Zarządu Dróg, który wsławił się koncepcją naprawy dróg polegającą na wycięciu drzew, w wyniku czego dziury w nagrzanym asfalcie mają się same zasklepić. Na zachowaniu drzew bardzo zależy lokalnej społeczności utrzymującej się z agroturystyki. Dlatego podejmiemy możliwe działania w celu powstrzymania wycinki dębów".

Mieszkańcom tak zależy na ochronie drzew, bo wieś Puchły znajduje się bowiem nie tylko na terenie chronionym Natura 2000, ale także na popularnym szlaku turystycznym Kraina Otwartych Okiennic. Na Facebooku pojawił się też 18 listopada wpis Fundacji Dzika Polska, który został sporządzony po oględzinach drzew. Wynika z niego, że urzędnicy szczęśliwie zobowiązali się jeszcze wstrzymać z wycinką drzew, a to, które teoretycznie jest niebezpieczne, wcale nie jest w opłakanym stanie:

Obejrzeliśmy dość dokładnie drzewa; jedno z drzew znajduje się w nie najlepszej kondycji, wymaga ingerencji, jednak nie musi to oznaczać wycięcia, można i należy zastosować inne rozwiązania zapewniające bezpieczeństwo. Drugie drzewo znajduje się w dobrym stanie.
- Dyrektor Dróg Powiatowych oznajmił, że wstrzymuje się z wycinką drzew;
- oględziny dokonane przez drogowców, pracownika gminy (zweryfikowane przez RDOS) pominęły szereg gatunków chronionych, między innymi Tuckermannopsis chlorophylla, Ramalina farinacea, których zniszczenie poprzez ewentualną wycinkę związane jest z dodatkowymi procedurami'
- przygotowujemy obecnie wniosek o uchylenie decyzji.

18 listopada białostocka "Gazeta Wyborcza" podała, że wójt Pleskowicz po odpowiednich konsultacjach uznał, że sporne drzewa należy uratować. Proponuje, by nałożyć na uszkodzone drzewo specjalnej metalowej opaski.

Więcej o: