Kryzys klimatyczny. 1 proc. najbogatszych odpowiada za dwa razy tyle emisji CO2, co pół świata

- Nadmierna konsumpcja zamożnej mniejszości napędza kryzys klimatyczny i stawia planetę w niebezpieczeństwie - mówi szef brytyjskiej organizacji Oxfam. Według opublikowanego przez nią raportu niewielka, najbogatsza część ludzkości w większości przyczynia się do kryzysu klimatycznego. A uboższa połowa świata, która emituje kilka procent dwutlenku węgla - najbardziej ucierpi.
Zobacz wideo Sterczewski: Polecam wycieczkę do Wielkopolski. Skandaliczny proceder dzieje się od lat

W Polsce o sprawiedliwej transformacji energetycznej mówimy najczęściej w kontekście pomocy dla regionów górniczych w związku z zamykaniem kopalń. Jednak temat sprawiedliwości - a raczej jej braku - w kontekście kryzysu klimatycznego jest o wiele szerszy.

Nowy raport brytyjskiej organizacji Oxfam, walcząca z głodem i ubóstwem, szacuje, że najbogatszy 1 proc. ludzi odpowiada za dwa razy tyle emisji dwutlenku węgla w ciągu 25 lat, co uboższe 50 proc. światowej populacji. Raport mówi o "nierówności (lub niesprawiedliwości) węglowej".

Najbogatsi niewspółmiernie odpowiedzialni za kryzys klimatyczny

Według danych z raportu, w okresie 1990-2015 za ponad połowę emisji dwutlenku węgla odpowiadało najbogatsze 10 proc. ludzi na świecie, a więc około 630 milionów ludzi. Zaledwie jeden procent najbogatszych jest odpowiedzialny za 15 proc. dwutlenku węgla, który trafił w tym czasie do atmosfery, wywołując zmiany klimatu. Z kolei ponad trzy miliardy ludzi o najniższych dochodach przyczynili się do emisji tylko 7 proc. CO2. 

Biorąc pod uwagę całość emisji dwutlenku węgla, które spowodują ocieplenie się klimatu do 1,5 stopnia Celsjusza, w 1/3 odpowiedzialne będzie za nie 10 proc. najbogatszych. Zaś uboga połowa świata - tylko w czterech procentach. 

Trzeba pamiętać, że najbogatsze 10 proc. świata to wcale nie milionerzy, ale duża część mieszkańców państw rozwiniętych, w tym Unii Europejskiej i Polski. 

"Najbiedniejsi na świecie płacą najwyższą cenę"

- Nadmierna konsumpcja zamożnej mniejszości napędza kryzys klimatyczny i stawia planetę w niebezpieczeństwie. Nikt nie jest odporny na skutki, ale najbiedniejsi na świecie płacą najwyższą cenę. Mimo że przyczyniają się do najmniejszej części emisji, to mierzą się z powodziami, głodem i cyklonami 

- powiedział Danny Sriskandarajah, dyrektor generalny Oxfam.

Obecnie klimat ocieplił się o ok. 1 stopień Celsjusza w porównaniu do poziomu sprzed ery industrialnej, kiedy zaczęliśmy spalać paliwa kopalne. Jednak zmiany na tym się nie zatrzymają. Najbardziej optymistyczny scenariusz to 1,5 ocieplenia, jednak obecnie jesteśmy na drodze do przegrzania Ziemi o 3 stopnie. Skutki są zaś odczuwalne już teraz, szczególnie w gorętszej i uboższej części świata. 

Sriskandarajah powiedział, że już przy obecnym poziomie ocieplenia "zmiany klimatu wywołują śmiercionośne cyklony w Indiach i Bangladeszu, ogromne roje szarańczy, które zniszczyły uprawy w Afryce oraz bezprecedensowe fale upałów i pożary w Australii i USA".

Zwrócił uwagę, że tylko emisje najbogatszych 10 proc. ludzi wystarczyłyby, żeby przekroczyć poziom 1,5 stopnia, nawet jeśli reszta świata zredukuje swoje emisje do zera. Dlatego kluczowe jest jak najszybsze ograniczenie ich jak najszybciej i błyskawiczne odejście od spalania węgla, ropy i gazu. 

Apelują o podatek od jachtów, odrzutowców i SUV-ów

Wg Oxfam metodą walki zarówno z kryzysem klimatycznym jak i nierównościami jest ograniczenie źródeł nadmiernych emisji najbogatszych mieszkańców i inwestowanie w ubogie społeczności.

 "Oxfam apeluje o podwyższenie podatków dla najbogatszych i nowe podatki od emisji dwutlenku węgla z towarów luksusowych - takich jak prywatne odrzutowce i superjachty, a także SUV-y o dużej emisji dwutlenku węgla i regularne loty samolotami"

- czytamy w komunikacie organizacji. Pochodzące z tego nowe środki należałoby zainwestować m.in. w "niskoemisyjne miejsca pracy" jak opieka społeczna, a także ekologiczny transport publiczny i adaptację do zmian klimatu. 

- Ekstremalne nierówności w zakresie emisji dwutlenku węgla są bezpośrednią konsekwencją wieloletnich dążeń rządów i przedsiębiorstw do rażąco nierównego i wysokoemisyjnego wzrostu gospodarczego, niezależnie od kosztów - powiedział Sriskandarajah i dodał, że władze powinny wykorzystać fazę odbudowy gospodarki po epidemii w celu sprawiedliwej i zielonej transformacji.