Inwazja azjatyckich biedronek trwa. Stanowią zagrożenie dla ludzi. Dlaczego jest ich aż tak dużo?

Biedronki azjatyckie są niezwykle uciążliwe jesienią, kiedy to szukają ciepłego miejsca do zimowania. Okazuje się, że mogą być one niebezpieczne dla alergików.

Azjatyckie biedronki (Harmonia axyridis) zwane także arlekinami w ciągu około 20 lat rozprzestrzeniły się w Europie oraz w Ameryce Północnej. Od 2006 roku są uważane za gatunek inwazyjny, a dowodem tego są ostatnie dni. 

Zobacz wideo Minister klimatu Michał Kurtyka gościem Zielonego Poranka

Azjatyckie biedronki atakują. Dlaczego jest ich tak wiele?

Ostatnie ciepłe dni spowodowały, że wiele osób może obserwować prawdziwą inwazję azjatyckich biedronek. Najczęściej można je zaobserwować przy oknach w nasłonecznionych miejscach. Dzieje się tak, gdyż biedronki uaktywniły się i zaczęły szukać miejsca do zimowania. Najczęściej ukrywają się w ścianach, ciepłych szczelinach bądź we framugach okien. 

Azjatyckie biedronki. Czemu są niebezpieczne dla osób?

Gatunek ten jest zagrożeniem nie tylko dla rodzimych biedronek, ale może być także niebezpieczny dla ludzi. Azjatyckie biedronki mogą gryźć, a dodatkowo w przypadku zagrożenia wydzielają płynny obronne, które mogą być niebezpieczne dla alergików. Poza tradycyjnymi objawami alergicznymi, jak chociażby świąd oczu czy zaczerwienie, w skrajnych przypadkach może się to skończyć trudnościami z oddychaniem.

Co gorsze, biedronki nie różnią się na pierwszy rzut oka od polskich biedronek. Ich długość wynosi od pięciu do ośmiu milimetrów, z kolei liczba kropek od 0 do 23. Jedynym rozwiązaniem, aby ochronić się przed biedronkami jest zamknięcie oraz uszczelnienie okien. Innym wyjściem jest zamontowanie moskitier.

>>> Dowiedz się więcej: Co zagraża polskim motylom? Ekspertka: Organizując sobie świat, trochę się zagalopowaliśmy [WYWIAD]