Olej palmowy zakazany na Sri Lance, uprawy do likwidacji. WWF: To przesuwanie problemu w inne regiony

Sri Lanka zakazała importu oleju palmowego oraz zakładania nowych upraw pod niego. Istniejące plantację mają zostać zlikwidowane. - Każda próba wymiany oleju palmowego występującego w produktach spożywczych i detergentach, na kokosowy czy rzepakowy pociągnie za sobą degradację środowiska - mówi Marta Grzybowska z WWF w komentarzu dla next.gazeta.pl.

Spożywanie oleju palmowego nie zawsze jest niezdrowe. Problem dotyczy głównie utwardzonego produktu, bo rafinowany zawiera wiele cennych składników odżywczych. WWF z kolei zaleca stosowanie tylko certyfikowanych olejów palmowych, w trosce o zdrowie i środowisko. 

Olej palmowy wg ekologów odpowiada nawet za 5 proc. wylesienia lasów tropikalnych. Jego produkcja jest niewątpliwie szkodliwa dla natury. 

Zobacz wideo Aktywiska Młodzieżowego Strajku Klimatycznego apeluje do polskich polityków

Sri Lanka zakazuje oleju palmowego

Jak informuje Reuters, Sri Lanka w poniedziałek zakazała importu oleju palmowego. Kraj ten rocznie sprowadzał 200 tys. ton produkt, będąc jednocześnie jednym z największych jego producentów na świecie. Na Sri Lance nie będzie też można zakładać nowych upraw pod olej palmowy, a istniejące plantacje zostaną zlikwidowane. Prezydent kraju, Gotabaya Rajapaks zapowiedział, że jego celem jest uczynienie Sri Lanki całkowicie wolną od oleju palmowego. 

"Firmy i podmioty, które prowadziły uprawy oleju palmowego, będą zobowiązane do ich stopniowego usuwania i zastępowania ich plantacjami kauczuku lub uprawami przyjaznymi dla środowiska.” - informuje gabinet prezydenta. 

Tankowanie biopaliwaOlej palmowy nie tylko w jedzeniu, ale i w paliwie. Eko-porażka UE

WWF uważa, że to nie jest rozwiązanie problemu

Choć mogłoby się wydawać, że decyzja Sri Lanki jest słuszna, biorąc pod uwagę szkodliwy wpływ upraw oleju palmowego na środowisko, to niekoniecznie tak jest. WWF uważa, że obecnie problemem jest przede wszystkim niezrównoważona produkcja oleju palmowego, a nie jego produkcja sama w sobie. 

Każda próba wymiany oleju palmowego występującego w produktach spożywczych i detergentach, na kokosowy czy rzepakowy pociągnie za sobą degradację środowiska. Zamiana nie rozwiąże problemów, a jedynie przesunie je w inne regiony, wygeneruje wzrost emisji gazów cieplarnianych i stworzy zagrożenie dla będących pod ochroną zwierząt i roślin

- mówi dla next.gazeta.pl Marta Grzybowska, specjalistka ds. zrównoważonej gospodarki WWF Polska. 

Masowa uprawa oleju palmowego zagraża orangutanomOto, jak olej palmowy szkodzi zwierzętom, ludziom i klimatowi

 "Przekształcanie lasów na niecertyfikowane plantacje palmy olejowej prowadzi do bezpośredniego zagrożenia dla wielu gatunków, takich jak: orangutan, słoń sumatrzański, pantera mglista, tygrys sumatrzański, czy słoń indyjski. Substancje chemiczne stosowane na niecertyfikowanych plantacjach zanieczyszczają glebę, środowisko i wodę. W wyniku zanieczyszczeń lokalne społeczności tracą dostęp do czystej wody pitnej, a kurczące się zasoby ryb w rzekach powodują coraz większe problemy z pozyskiwaniem pożywienia" - informuje WWF.

Rozwiązaniem jest kupowanie produktów z certyfikowanym olejem palmowym (certyfikat RSPO). O to dba m.in. utworzona w 2019 roku Polska Koalicja ds. Zrównoważonego Oleju Palmowego zainicjowana przez Fundację WWF Polska. Jej celem jest  doprowadzenie do używania na polskim rynku jedynie certyfikowanego oleju palmowego. Do koalicji dołączyły m.in. Żabka, Carrefour, Nestle czy Ferrero. 

Więcej o: