"Lodowiec zagłady" może się rozpaść, a Larsenowi C zagraża wiatr. Niepokojących doniesień jest więcej

W ostatnich dniach i tygodniach pojawiło się kilka doniesień, zarówno bieżących obserwacji jak i wyników szeroko zakrojonych badań, które dotyczyczą lodowców, a dokładnie ich topnienia. Każda z tych wiadomości wygląda niepokojąco, a połączone składają się na bardzo ponury obraz.

Zacznijmy od "lodowca zagłady". To nazwa - chwytliwa - nadana ogromnemu lodowcowi Thwaites. Spływa do Morza Amundsena na zachodnim wybrzeżu Antarktydy i ma ponad 190 tys. kilometrów kwadratowych powierzchni - mniej więcej tyle, ile Wielka Brytania. O tym, że topnieje coraz szybciej, wiadomo od dawna. Jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku tracił rocznie ponad 10 mld ton lodu, obecnie już osiem razy więcej. A najnowsze badania pokazały, że jest jeszcze gorzej niż myślano. 

Thwaites może topić się szybciej, niż szacowano

Thwaites topnieje jeszcze na kontynencie, ale proces ten, na styku lądu i morza, przyspiesza także ciepła woda, podmywająca lód "od dołu", która dostaje się też pod lodowiec kanałami. W kwietniu naukowcy z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, współpracujący w ramach ambitnego projektu badawczego International Thwaites Glacier Collaboration, wysłali pod powierzchnię morza specjalnego robota. Dzięki zebranym przez niego danym zauważyli, że do Thwaites dostaje się więcej ciepłej wody, niż wcześniej sądzono. A to oznacza, że "lodowiec zagłady" może topić się szybciej, niż eksperci szacowali do tej pory. 

Z jednym z nich rozmawiał kilka dni temu "The Guardian". "To, co dzieje się w zachodniej Antarktydzie, ma wielkie znaczenie społeczne" - powiedział dziennikowi dr Robert Larter. "Jest to największy czynnik niepewności co do wzrostu poziomu morza w przyszłości". Projekt, w którym bierze udział naukowiec, oceniany jest jako najambitniejszy tego typu na Antarktydzie, jego budżet to 50 milionów dolarów. Coraz cieplejsza z powodu zmian klimatycznych woda może "pomóc" przypieczętować losy Thwaites, co według przewodniczącej badaniom Anny Wahlin może stać się w ciągu dwóch do pięciu lat. Badaczka zauważa, że lodowiec opiera się na kilku punktach pod powierzchnią morza. Jeśli ciepła woda mocno przyspieszy topnienie, te podpory mogą zostać utracone i Thwaites może się rozpaść.

Nie jest to przesądzone, ale eksperci w najbliższych latach będą więc obserwować lodowiec w napięciu. Zawiera on tyle lodu, że gdyby stopniał w całości, poziom mórz na świecie wzrósłby o 65 centymetrów - scenariusz globalnej katastrofy. 

Larsen C może zawalić się przez wiatr

Rejon zachodniej Antarktydy jest wśród najszybciej ocieplających się na świecie (pierwsze miejsce trzyma Arktyka). Topnieje tam zresztą nie tylko Thwaites. Problemy ma też lodowiec szelfowy Larsena, znajdujący się na Półwyspie Antarktycznym, gdzie obecnie obserwuje się najszybsze na kontynencie topnienie lodu powierzchniowego. Larsen C to czwarty największy lodowiec szelfowy Antarktydy. Z badań, które opublikowali pod koniec kwietnia naukowcy z Uniwersytetu Wschodniej Anglii wynika, że lodowiec ten może się zawalić. 

Przyczyną są górskie wiatry fenowe, które w okolicach bieguna nasilają się, według ekspertów, z powodu zanikania warstwy ozonowej oraz rosnącego stężenia gazów cieplarnianych w atmosferze. Nad Larsena dociera zatem więcej ciepłego powietrza

Wzmocnienie wiatrów okołobiegunowych przyniosło do regionu więcej ciepłego morskiego powietrza oraz zwiększyło częstotliwość i siłę ciepłych górskich wiatrów zwanych foehn nad wschodnim wybrzeżem Półwyspu Antarktycznego, gdzie znajduje się Larsen C. Badania wykazały, że wiatry fenowe napędzają najwyższe szybkości topnienia i regulują zmienność topnienia na szelfie lodowym.

"Fenowe topnienie Larsena-C w przyszłości prawdopodobnie wzrośnie, przy spodziewanym dalszym wzmocnieniu wiatrów okołobiegunowych ze względu na zwiększające się stężenie gazów cieplarnianych" - mówi, cytowany w komunikacie uniwersytetu dr Andrew Elvidge, przewodniczący badaniom. 

"Zawalenie się szelfów lodowych powoduje, że lodowce, które wcześniej je zasilały, przyspieszają i spływają bezpośrednio do oceanu, co prowadzi do podniesienia się poziomu morza" - dodał. 

A Larsen C i tak od lat powoli się rozpada.  

Lodowce górskie też topnieją. I dorzucają się do wzrostu poziomu mórz

Topnieją jednak nie tylko wielkie lądolody - czyli ogromne lodowce z powierzchnią od 50 tys. km2 w górę (mamy je tylko na Antarktydzie i Grenlandii, ale gromadzą grubo ponad 90 proc. całego ziemskiego lodu), ale także te mniejsze, rzeźbiące górskie doliny Azji, Ameryki i Europy. Kilka dni temu w "Nature" pojawiło się opracowanie na temat badania obejmującego niemal wszystkie takie lodowce - a jest ich około 200 tysięcy (my przytaczamy je za artykułem  portalu Carbon Brief).

Naukowcy sprawdzali, jak zmieniał się roczny bilans masy lodowców między 2000 a 2019 roku. Ten bilans cały czas był (i jest) ujemny - to znaczy, że w rocznych cyklach więcej lodu się topi, niż go przybywa. W czasie omawianych dwóch dekad tempo topnienia jednak niemal się podwoiło - z 36 centymetrów w pierwszy do 69 cm w ostatnim badanym roku.

Zobacz wideo Topniejące lodowce Spitsbergenu. "Byłem przerażony tym, co zobaczyłem"

Rocznie górskie lodowce traciły 267 miliardów ton lodu. Tym samym istotnie przyczyniały się do wzrostu poziomu morza - choć głównie przypisuje się to zjawisko topnieniu wielkich lodowców Grenlandii i Antarktydy. Przede wszystkim przyczyniały się do tego lodowce z regionów okołoarktycznych, w tym głównie z Alaski - nie powinno to dziwić, jeśli przypomnimy sobie, że to właśnie Arktyka jest najszybciej ocieplającym się rejonem Ziemi. Topnienie tych małych (w porównaniu z lądolodami) lodowców odpowiadało za ponad 20 proc. wzrostu poziomu mórz na świecie w opisywanych latach. 

To badanie jest o tyle istotne, że to pierwsza tak szeroko zakrojona analiza na ten temat - nie dotyczy reprezentatywnej próby, a wszystkich górskich lodowców. Po drugie, przeprowadzono ją na podstawie analizy danych satelitarnych, A po drugie i trzecie, jak zauważa dr Jakub Małecki, glacjolog i autor bloga Glacjoblogia, "średni bilans masy lodowców świata w latach 2000-2019, podawany tu w wartości bezwzględnej, tj. -267 +- 16 gigaton/rok, ma wąski zakres niepewności, co znacznie podnosi wiarygodność danych Co więcej, praca Hugonneta i innych potwierdza wcześniejsze wyniki osiągnięte całkowicie odmiennymi metodami". 

Lód w różnych rejonach świata topi się coraz szybciej i, według naukowców, dzieje się to za sprawą powodowanych przez człowieka zmian klimatu.