"Goleniów stanął przed wizją śmieciowego potopu". Miasta nie stać na wywóz odpadów

Od 8 września nie są odbierane śmieci z terenu gminy Goleniów. "Pieniądze przeznaczone na ten cel w budżecie skończyły się w sierpniu" - poinformowały władze miasta. Winą za śmierdzący problem przerzucają się burmistrz i radni miasta.

- Goleniów stanął przed wizją śmieciowego potopu. Brzmi to katastroficznie, ale takie są fakty. 7 września nasza umowa z Przedsiębiorstwem Gospodarki Komunalnej dobiegła końca. Nie możemy podpisać nowej bez zgody rady miejskiej. Od dwóch lat bezskutecznie burmistrz oraz jego zastępcy przedstawiali różne propozycje rozwiązania problemu gospodarki odpadami. Ponad dwadzieścia razy. Za każdym razem rada nie zgadza się na jakiekolwiek zmiany. Co więcej, mimo, że radni krytykowali nasze projekty, z ich strony nie padła dosłownie żadna propozycja - powiedział w opublikowanym na YouTube oświadczeniu Tomasz Banach zastępca burmistrza gminy Goleniów.

 

Co na to radni? - Burmistrz dziś proponuje mieszkańcom wzrost opłaty za śmieci od jednej osoby z 12 złotych do 31 i my konsekwentnie mówimy "nie" dla tego pomysłu. Chcemy uchronić mieszkańców przed tak drastyczną podwyżką - mówił w rozmowie z TVN24 radny Goleniowa Łukasz Mituła.

Odpady (zdjęcie ilustracyjne)Opłaty za śmieci. Minister zapowiada zmiany od nowego roku. "Wydałem polecenie"

Śmierdzący problem w Goleniowie

Jak twierdzą przedstawiciele burmistrza gminy Goleniów, ma ona prawdopodobnie najniższą stawkę za odbiór odpadów w Polsce, tj. 12 zł za osobę. "Dla porównania w Stargardzie obowiązuje stawka 37 zł od mieszkańca, w Stepnicy - 27 zł/os, w Opolu - 28 zł/os, w Łodzi - 34 zł/os., a w Szczecinie - 8,80 zł za 1 m3 zużytej wody" - czytamy na stronie internetowej Goleniowa.

Zobacz wideo Mafie gospodarcze zarabiają na odpadach. "Dla nich to eldorado"

- Realnie gmina musi dopłacać z budżetu aż 2/3 pozostałej kwoty. W 2021 roku to 800 tys. miesięcznie. Rocznie z podatków mieszkańców Goleniowa daje to ponad 9 milionów złotych - podaje Banach.

Niebezpieczne odpady - zdjęcie ilustracyjneOdpady niebezpieczne. Co trzeba wiedzieć o ich wywozie i utylizacji?

Jak mówił w rozmowie z TVN24 Łukasz Mituła, to - zdaniem radnego - burmistrz Robert Krupowicz ponosi pełną odpowiedzialność za to, że system wywozu odpadów w gminie działa źle, jest deficytowy i nie ma na niego pomysłu. Sam Krupowicz uważa jednak, że rozwiązanie problemu leży w rękach radnych. Jego zastępca w oświadczeniu podaje następujące rozwiązania:

  • zmiany w regulaminie,
  • zmiany w sposobie naliczania stawki,
  • ustalenie wysokości opłaty,
  • przesunięcia w budżecie.

- Bez zgody, czyli uchwały rady miejskiej nie można podjąć żadnych działań - dodaje Tomasz Banach.

Chcą odwołania burmistrza

Jak podaje telewizja, napięcie w mieście narasta. Trwa zbiórka podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania burmistrza. Żeby zorganizować referendum, mieszkańcy muszą zebrać około trzech tysięcy podpisów.

Drogi wywóz śmieci

Od początku przyszłego roku będzie obowiązywać maksymalna stawka w wysokości 150 złotych miesięcznie za wywóz odpadów, obliczana na podstawie zużycia wody. Jak mówił podczas konferencji prasowej wiceminister Ministerstwa Środowiska i Klimatu Jacek Ozdoba, ma to chronić przed zbyt wysokimi cenami, które w tym roku, w niektórych gospodarstwach domowych sięgały kilkuset złotych miesięcznie. Wiceszef resortu zwrócił uwagę, że najbardziej poszkodowane były duże rodziny, które siłą rzeczy zużywają więcej wody.

Każdy Polak wytwarza statystycznie 350 kg śmieci rocznie. Dane za rok 2019 pokazują wzrost, bo w 2016 roku wskaźnik wynosił znacznie mniej, 303 kg. W 2017 roku wzrósł do 311 kg. Być może Polacy pod względem produkcji odpadów gonią średnią unijną, która wynosi ok. 500 kg odpadów na osobę.

Rosną też koszty wywozu odpadów. Między 2018 a 2020 rokiem ceny wzrosły o 100 proc. Lawinowe ich podnoszenie rozpoczęło się w 2019 roku, kiedy odbiór tony odpadów trzeba było zapłacić o jedną trzecią więcej, niż rok wcześniej, w kolejnym roku wzrost przekroczył 50 proc., a rok później o kolejne 40. Na tle Europy, gdzie ceny rosną po kilka procent rocznie, wzrost w Polsce wygląda jak prawdziwy galop. 

Powodów coraz wyższych cen jest więcej. Wyższe koszty pracy i energii, bardziej restrykcyjne wymagania UE dotyczące segregacji połączone z oporem wielu Polaków, konieczność pokrycia opłat za tych, którzy ich unikają, brak odpowiedniej optymalizacji pracy firm śmieciowych

Więcej o: