Rząd chce przemeblować politykę energetyczną przez wojnę. OZE szybciej, ale węgiel na dłużej

Rząd ogłosił, że zamierza zakazać importu węgla z Rosji. Nieco w cieniu tej decyzji przyjęto też założenia zmian polityce energetycznej Polski, które z jednej strony wynikają z nowej sytuacji, z drugiej - mogą mieć poważniejsze konsekwencje niż embargo na rosyjski węgiel. Rząd chce przyspieszyć odnawialne źródła energii i rewiduje swoje plany dot. gazu. Chce też jednak przedłużyć życie elektrowni węglowych i wesprzeć ścieżkę donikąd pod hasłem "czysty węgiel".
Zobacz wideo Banachewycz: Niemcy na razie prezentują postawę niegodną przywództwa w Europie

Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę kraje Unii Europejskiej - w tym Polska - każdego dnia płacą miliony dolarów za rosyjską ropę, gaz i węgiel. We wtorek rząd podjął pierwszy krok, by szybko odciąć się od rosyjskich paliw kopalnych, zapowiadając embargo na węgiel z Rosji. 

Z gazem i ropą wyzwanie jest większe. Rosyjski węgiel zapewnia relatywnie niewielką część zapotrzebowania. Z kolei prawie połowa gazu i ponad 2/3 ropy, którą zużywamy, pochodzi z Rosji. Jednocześnie od każdego z tych paliw, niezależnie od źródła, musimy odejść w najbliższych latach i dekadach, by zatrzymać kryzys klimatyczny. 

We wtorek rząd przyjął założenia do aktualizacji Polityki Energetycznej Polski do 2040 r. - czyli głównego planu transformacji energetycznej na najbliższe lata. W planach jest m.in. przyspieszenie rozwoju odnawialnych źródeł energii (OZE), dalsze inwestycje w atom oraz rewizję planów rozwoju energetyki gazowej. Jednak władze zakładają też przedłużanie życia węgla.

Więcej OZE=mniej paliw z Rosji

W komunikacie na stronie Rady Ministrów czytamy, że "aktualna sytuacja międzynarodowa wpływa na wiele aspektów związanych z polityką energetyczną" i powoduje konieczność "zmiany podejścia do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego". Chodzi o większe zróżnicowanie źródeł energii oraz budowanie niezależności. Zmiany mają brać pod uwagę sposoby ochrony konsumentów przed "nadmiernym wzrostem cen energii".  

Szczególnym elementem zaktualizowanego planu jest szybkie uniezależnienia krajowej gospodarki od importowanych paliw kopalnych z Rosji "oraz innych krajów objętych sankcjami gospodarczymi".

Pierwszym punktem założeń aktualizacji planu jest "dynamizowanie rozwoju odnawialnych źródeł energii". Z jednej strony wymusza to obecna sytuacja, a z drugiej - czytamy - przełoży się to na poprawę jakości życia przez ochronę środowiska. "W perspektywie 2040 r. dążyć się będzie do tego, aby ok. połowa produkcji energii elektrycznej pochodziła z odnawialnych źródeł" - to więcej, niż zakłada obecna polityka energetyczna, mówiąca o celu "co najmniej 40 proc. OZE" do 2040 roku. Ponadto "szczególnie pożądane będzie wykorzystanie OZE w klastrach energii i spółdzielniach energetycznych" i "samowystarczalność energetyczna gospodarstw domowych". Kolejny priorytet to poprawa efektywności energetycznej, co będzie oznaczać mniejsze zapotrzebowanie na surowce energetyczne, oraz magazynowanie energii z OZE.

W krótkiej perspektywie priorytetem ma być uniezależnienie się od paliw z Rosji. Jak pisze rząd, "Polska będzie dążyć do stopniowego zmniejszania zależności gospodarki od gazu ziemnego i ropy naftowej, jednakże w perspektywie najbliższych dekad wciąż niezbędne jest zagwarantowanie pewności ich dostaw do odbiorców".

W ramach polityki energetycznej rząd planował bardzo duże inwestycje w wytwarzanie prądu i ciepła z gazu. Teraz zapowiada "dostosowanie decyzji inwestycyjnych w gazowe moce wytwórcze do dostępności paliwa".

Fizyki nie obchodzi, że sytuacja jest trudna

Niepokojące z perspektywy zatrzymania zmian klimatu jest to, że rząd zakłada, iż wobec mniejszej roli gazu "zwiększeniu może ulec poziom wykorzystania istniejących jednostek węglowych".

W założeniach czytamy, że możliwe jest "okresowe zwiększenie" wydobycia węgla "w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego". Z tego powodu tempo odchodzenia od węgla "może ulec niewielkiemu spadkowi w stosunku do dotychczasowych scenariuszy". Tymczasem już obecne scenariusze, zakładające produkcję prądu z węgla nawet do połowy stulecia były zupełnie nie do pogodzenia z tym, co jest konieczne do zatrzymania zmian klimatu na w miarę bezpiecznym poziomie. 

Podtrzymywanie węgla przy życiu będzie też drogie, co przyznaje sam rząd, pisząc, iż możliwe jest utrzymanie elektrowni dłużej "niż wynika to z przesłanek ekonomicznych". Może to oznaczać potrzeby nowych inwestycji w przestarzałe elektrownie. Władza zapowiada też działania mające na celu rozwój "czystych technologii węglowych". Tak określa się technologie mające pozwalać na spalanie węgla z mniejszym zanieczyszczeniem i emisją gazów cieplarnianych, jednak w rzeczywistości są mrzonką i pretekstem do przedłużania życia węgla. Możliwość dłuższego polegania na węglu rząd chce negocjować z Unią Europejską. 

Rosyjska inwazja odbija się na wielu polach, także energetyce i może mieć negatywne skutki jak droga energia, inflacja czy pogorszenie się sytuacji gospodarczej. Z drugiej strony polityka klimatyczna nie zaczęła się wczoraj: gdyby polskie rządy podchodziły do niej na serio, to dziś bylibyśmy mniej zależni od rosyjskiego węgla, ropy i gazu, a odcięcie się od nich przyszłoby łatwiej. Teraz trudne warunki nie mogą być wymówką, ponieważ praw fizyki nie obchodzi, w jakiej jesteśmy sytuacji. Im więcej paliw kopalnych spalimy, tym gorsze będą skutki kryzysu klimatycznego.

Jak pisali naukowcy w ostatnim ONZ-owskim raporcie nt. zmian klimatu:

Dowody naukowe są jednoznaczne: zmiany klimatu stanowią zagrożenie dla ludzi i planety. Każda dalsza zwłoka w podjęciu wspólnych działań na skalę światową spowoduje, że przegapimy małą i szybko niknącą szansę na zapewnienie zdatnej do życia przyszłości (na Ziemi - red).
Więcej o: