Aktywistki ścięły czubek choinki przed Bramą Brandenburską. "Klimatyczna zapaść jest tuż za rogiem"

Członkinie grupy Letzte Generation ścięły czubek ustawionej przed Bramą Brandenburską bożonarodzeniowej choinki. - Podczas gdy całe Niemcy spędzają tydzień na kupowaniu najlepszych prezentów w największych sklepach, inni zastanawiają się, skąd wziąć wodę do picia - podkreślają aktywistki.
Berlin. Aktywistki klimatyczne ścięły wierzchołek choinki przed Bramą Brandenburską
Paul Zinken / AP

Jak podaje komunikacie grupa Letzte Generation (Ostatnie Pokolenie), dwie należące do organizacji aktywistki użyły w środę podnośnika hydraulicznego, by dostać się do czubka 15-metrowej choinki postawionej przed Bramą Brandenburską w Berlinie. Na barierce platformy, na której stały, powieszony był transparent z hasłem "To tylko wierzchołek choinki". Czubek drzewa aktywistki ucięły przy pomocy ręcznej piły. 

Zobacz wideo Rząd zapowiada rewolucję kredytową. Ile to będzie kosztowało?

"Pokojowy opór nie ustanie w Boże Narodzenie i Nowy Rok"

Niemiecka policja potwierdziła zdarzenie. Sprawy nie skomentowali przedstawiciele władz Berlina. 

W komunikacie na stronie Letzte Generation zacytowano jedną z aktywistek. Lilli Gomez stwierdziła, że obecnie w Niemczech dostrzega się jedynie "wierzchołek" katastrofy klimatycznej, która ma miejsce na całym świecie. - Podczas gdy całe Niemcy spędzają tydzień na kupowaniu najlepszych prezentów w największych sklepach, inni zastanawiają się, skąd wziąć wodę do picia po tym, jak susza i powodzie zniszczyły ich uprawy. Klimatyczna zapaść w Niemczech jest tuż za rogiem, a rząd federalny nie robi niczego, by nas ochronić - powiedziała. 

 

- Zdajemy sobie sprawę, jak cienki jest lód, po którym stąpamy. Każde dalsze ocieplanie powoduje więcej pęknięć i niepewności - stwierdziła Aimée van Baalen, rzeczniczka organizacji. Jak dodała, dlatego "pokojowy opór nie ustanie w Boże Narodzenie i Nowy Rok".

W październiku było głośno o innej akcji organizacji. Dwoje aktywistów w Muzeum Barberini w Poczdamie obrzuciło  obraz "Les Meules" Claude'a Moneta purée ziemniaczanym. Następnie przykleili dłonie do ściany. Autorzy happeningu podkreślili, że ich akcja to "ostatni dzwonek alarmowy" w obliczu katastrofy klimatycznej. - Ludzie głodują, marzną, umierają. To katastrofa klimatyczna, a wy boicie się zupy pomidorowej lub purée ziemniaczanego na obrazie. Wiecie, czego ja się boję? Boję się, bo nauka mówi nam, że nie będziemy w stanie wykarmić swoich rodzin w 2050 r. - oświadczył jeden z protestujących. - Czy potrzeba ziemniaczanego purée na obrazie, byście posłuchali? - dodał. 

Więcej o: