Zasmogowane kurorty pobierają "opłatę klimatyczną". Prawnicy: Robią to nielegalnie

Uzdrowiska i kurorty jak Zakopane, Kościelisko czy Szczawnica pobierają od turystów tzw. opłatę klimatyczną. W niektórych miastach to milionowe wpływy do budżetu. Jednak w zamian odwiedzający dostają zasmogowane powietrze, często niespełniające norm. Pobieranie takich opłat pomimo zanieczyszczenia powietrza jest niezgodne z prawem i potwierdzają to sądy - informuje raportu Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi.

Ferie w Kurorcie mogą oznaczać spory wydatek, do którego często dochodzi tzw. opłata klimatyczna. Kwoty nie są wysokie - to kilka złotych za osobę dziennie (choć przy tygodniowych feriach całej rodziny robi się z tego kilkadziesiąt złotych). Jednak te opłaty są pobierane pomimo tego, że - szczególnie zimą - w górskich miejscowościach panuje smog. 

W 2018 roku - po pozwie turysty - sąd zdecydował, że Zakopane nie ma prawa pobierać od turystów opłaty ze względu na złą jakość powietrza. Podobne wyroki zapadły m.in. w sprawie opłat w Szczyrku i Toruniu. Jednak w przeciwieństwie do nich Zakopane - pomimo wyroku zabraniającego pobierania opłaty - robi to nadal.

Choć w przypadku Zakopanego jest decyzja sądu, to nie jest on jedynym w tej sytuacji. Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi przygotowała raport dot. kurortów i uzdrowisk w woj. małopolskim i dolnośląskim, które pobierają opłatę miejscową lub uzdrowiskową. Okazało się, że żadna z 35 górskich górskich miejscowości nie spełnia prawnych standardów jakości powietrza.

We wszystkich gminach niemal rokrocznie rejestrowano przekroczenia dozwolonych stężeń benzo(a)pirenu – substancji silnie rakotwórczej, która powstaje m.in. w wyniku spalania węgla w piecach. W popularnych miejscowościach tatrzańskich – Poroninie, Zakopanem i Kościelisku, ale także w Rabce-Zdroju, Gródku n. Dunajcem i w Jeleniej Górze notowano też przekroczenia stężeń pyłów zawieszonych (PM10 i PM2.5). Substancje te mogą zaostrzać lub nawet wywoływać choroby układu oddechowego oraz krążenia i są szczególnie groźne dla dzieci, osób starszych oraz chorych. ClientEarth zwraca uwagę, że mowa tu o przekroczeniach norm krajowych, które pozwalają na kilkukrotnie wyższe zanieczyszczenie niż najnowsze rekomendacje Światowej Organizacji Zdrowia.

Milionowe opłaty pobierane bezprawnie

Pomimo tego, że powietrze w tych miastach nie tylko nie sprzyja zdrowiu, ale wręcz szkodzi, pobierają one tzw. opłaty klimatyczne (a konkretnie opłatę uzdrowiskową w przypadku miast ze statusem uzdrowiska i opłatę miejscową u pozostałych).  Tymczasem - jak wskazują przepisy - zgodnie z przepisami, opłata miejscowa może być pobierana wyłącznie w miejscowościach posiadających "korzystne właściwości klimatyczne", co oznacza m.in. jakość powietrza zgodną z przepisami. - Wszystkie miejscowości uwzględnione w naszym raporcie leżą w strefach, które zostały uznane za zanieczyszczone przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska. Nie mają więc prawa inkasować opłaty miejscowej od odwiedzających. Przepisy są w tym zakresie klarowne - wyjaśnia Kamila Drzewicka, radczyni prawna i współautorka raportu.

W przypadku niektórych miejscowości kwoty wpływów z opłat są znikome (Rabka-Zdrój 1417 zł, Muszyna  6327 zł w 2021 roku). Ale niektóre miasta zyskują dzięki nim setki tysięcy lub nawet miliony złotych rocznie. Najwięcej zarabiają Karpacz (2,5 mln zł), Zakopane (3,4 mln zł) i Krynica-Zdrój (4 mln zł w 2021 roku). 

Zobacz wideo Dwa tygodnie w Otwocku i mobilne płuca Polskiego Alarmu Smogowego wyglądają tak

"Leczenie" płuc ze smogiem

Kurorty przyciągają nie tylko turystów, ale też kuracjuszy m.in. do sanatoriów. - Na naszej liście jest 11 uzdrowisk, w których leczy się choroby układu oddechowego. Smog może te choroby zaostrzać. Uzdrowiska mają ważną misję do spełnienia, jednak dziś nadzór nad nimi jest iluzoryczny. To się musi zmienić - mówi mec. Drzewicka. To m.in. Polanica, Muszyna, Rabka-Zdrój czy Duszniki-Zdrój.

Bo, jak wynika z raportu fundacji, problemem jest nie tylko sam smog, ale "iluzoryczny" nadzór nad jakością powietrza. 

Większość uzdrowisk i kurortów nie posiada państwowych stacji monitorowania jakości powietrza, przez co brakuje dobrych informacji o tym, jaka jest skala problemu. Zaledwie 10 na 35 gmin posiada państwową stację pomiarową, a tylko w Zakopanem i Jeleniej Górze prowadzono regularne pomiary pyłów i benzo(a)pirenu w latach 2017-2021. Problem dotyczy także, a nawet przede wszystkim mieszkańców, bo to oni oddychają zanieczyszczonym powietrzem na co dzień. 

Winne zdaniem fundacji są też organy państwa, które nie korzystają z przysługujących im narzędzi do kontroli legalności pobierania opłat przez gminy. Dlatego ClientEarth zapowiada, że zwróci się do wszystkich 16 wojewodów w Polsce z prośbą o kontrolę legalności pobierania opłat miejscowych. 

Co powinny zrobić kurorty?

W tych miejscowościach głównym źródłem smogu są piece na węgiel i drewno. W niektórych miejscowościach (np. Krynica-Zdrój) stanowią one mniej niż 1/3 wszystkich źródeł ciepła, ale w innych to absolutna większość (np. 80 proc. w Piwnicznej-Zdroju).

Zdaniem ClientEarth gminy, które nie spełniają norm jakości powietrza nie mogą zgodnie z prawem pobierać opłat klimatycznych i jeśli to robią - powinny przestać. 

Z drugiej strony, jeśli już te pieniądze są - szczególnie w przypadku wysokich wpływów z tych opłat - kurorty mogłoby przeznaczyć jakąś część tych pieniędzy na walkę ze smogiem. Tym bardziej, że zgodnie z ustawą o uzdrowiskach do zadań takich gmin należy "spełniania wymagań w zakresie dopuszczalnych norm zanieczyszczeń powietrza".

Korzystając z innych dostępnych rozwiązań, jak np. rządowe programy Czyste Powietrze i inne, kurorty pobierające opłaty powinny przyspieszyć odejście od spalania paliw stałych (węgiel i biomasa). To oznacza np. wspieranie i przekonywanie mieszkańców do ocieplenia domów i wymiany źródła ciepła na nisko lub bezemisyjne (np. pompa ciepła). Możliwe jest też wprowadzenie uchwał antysmogowych, które wymuszą wymianę pieców. W kwestii transportu organizacja rekomenduje ograniczanie smogu z samochodów np. przez rozwój transportu publicznego, także dla turystów (np. skibusy) oraz infrastruktury rowerowej. 

Wysłaliśmy pytania do urzędu miasta Zakopane i czekamy na odpowiedź.

Więcej o: