Przez lata się nie dało, przed wyborami się da. Sasin zarządza rozbrojenie eko-bomby po Nitro-Chemie

"Poleciłem Polskiej Grupie Zbrojeniowej rozwiązać problem z odpadami spółki Nitro-Chem. Bezpieczeństwo Polaków jest najważniejsze" - napisał Jacek Sasin. Problem składowiska odpadów groźnych dla środowiska ma więc szansę zostać rozwiązany.
Trujące odpady pod Warszawą
Twitter/@MariuszGierszew

Jacek Sasin zabrał stanowisko w sprawie groźnego dla środowiska składowiska odpadów. "Poleciłem Polskiej Grupie Zbrojeniowej rozwiązać problem z odpadami spółki Nitro-Chem. Bezpieczeństwo Polaków jest najważniejsze. Dlatego, choć spółka Nitro-Chem została poszkodowana przez nieuczciwych kontrahentów, to odpady zostaną ponownie przekazane do utylizacji" - napisał w mediach społecznościowych minister aktywów państwowych.

Składowisko położone jest około 40 kilometrów od centrum Warszawy - w Rojkowie, w gminie Poświętne. Odkryli je dziennikarze Radia ZET i TVN24. Na placu porzucono 600 ton groźnych dla zdrowia i życia odpadów.

Prokuratura prowadzi śledztwo. "Zarzuty usłyszało 11 osób"

Obiekt wynająć miała firma Craft Chemical Group Sp. z o.o., która posiadała pozwolenie na działalność recyklingową. Jednak kiedy odpady zostały tam przewiezione, osoby zarządzające miały zniknąć. Problem pozostał. "Odpady zgromadzone w beczkach i 1000-litrowych zbiornikach nazywanych mauzerami zalegają w hali i na placu przed budynkiem. W powietrzu czuć silny, toksyczny zapach, a w hali wypełnionej po sufit zbiornikami nie da się swobodnie oddychać. Niecałe 100 metrów od porzuconych chemikaliów mieszkają ludzie" - podkreśla TVN24.

Prokuratura Krajowa w Łodzi potwierdza, że prowadzi duże śledztwo ws. nielegalnych składowisk śmieci. Prok. Magdalena Guga, kierowniczka Działu ds. Przestępczości Finansowo-Skarbowej, przekazała dziennikarzom Radia ZET i TVN24, że biegli z zakresu nauk chemicznych przebadali substancje pobrane z Rojkowa. "W zakresie części spośród zabezpieczonych odpadów ustalono, że pochodzą one z Zakładów Chemicznych Nitro-Chem S.A. z siedzibą w Bydgoszczy, co potwierdzono zeznaniami przesłuchanych pracowników tego podmiotu" - zaznaczyła prokuratorka. Zarzuty usłyszało 11 osób - to pracownicy, którzy rozładowywali pojemniki z odpadami pod Warszawą. Nie ma wśród nich jednak właściciela Craft Chemical Group Sp. z o.o. Według nieoficjalnych informacji miał on uciec za granicę.

W Polsce istnieje co najmniej 400 nielegalnych składowisk odpadów niebezpiecznych. O utylizację wielu eksperci apelują od lat. Przeszkodą są jednak pieniądze. Koszt pozbycia się odpadów sięga dziesiątek milionów złotych.

Więcej o: