Leśnicy wycięli drzewa, żeby Andrzej Duda mógł je posadzić. Akcję "sadziMY" zamieniono na "wycinaMY"?

Andrzej Duda wziął udział w ogólnopolskiej akcji "sadziMY", podczas której podkreślał znaczenie lasów i chwalił działania na rzecz zwiększania areałów leśnych. Przed przybyciem prezydenta leśnicy wycięli drzewa, które rosły w miejscu, gdzie Duda wygłaszał swoją przemowę. Przedstawiciel Nadleśnictwa Suchedniów wyjaśnił, że zrobiono to, aby "z szacunkiem przywitać głowę państwa".
Andrzej Duda podczas akcji 'sadziMY', 03.10.2023 r., Suchedniów
Fot. Paweł Małecki / Agencja Wyborcza.pl

3 października w lesie pod Suchedniowem w województwie świętokrzyskim Andrzej Duda uczestniczył w piątej edycji ogólnopolskiej akcji "sadziMY". Prezydent promował proekologiczną postawę i mówił podniośle o walorach lasów oraz potrzebie zwiększania ich powierzchni. Wcześniej leśnicy przygotowali miejsce, w którym przemawiał Duda, wycinając rosnące tam drzewa. Rzecznik prasowy Nadleśnictwa Suchedniów wyjaśnił, że chodziło o godne przywitanie Andrzeja Duda.

Zobacz wideo Piotr Kuczyński: Sprawa McCarthy'ego jest zagrożeniem i dla Europy

Andrzej Duda wziął udział w akcji "sadziMY' czy "wycinaMY"? Leśnicy "wycięli drzewa zagrażające uczestnikom"

Dzień przed akcją sadzenia drzew z udziałem Andrzeja Dudy w mediach społecznościowych informowano o wycince w lesie pod Suchedniowem. "Zobaczyłem grupę młodych ludzi ubranych na zielono, koszących trawę, obcinających maczetami krzewy i małe drzewka oraz obtrącających suche gałęzie z drzew. Pomyślałem, że to pewnie jakieś praktyki młodych leśników. Potem zobaczyłem cztery samochody saperskie, więc zapytałem co się dzieje, żeby nieopatrznie nie wylecieć w powietrze. Saperzy mnie oświecili, że przyjeżdża prezydent Duda" - napisał jeden z internautów.

Mężczyzna zasugerował, że akcję "sadziMY" należałoby może przemianować na "wycinaMY", skoro leśnicy musieli wyciąć drzewa przed przyjazdem prezydenta. Piotr Fitas z Nadleśnictwa Suchedniów odpiera te zarzuty. Leśnik powiedział, że wycięto jedynie kilka drzew, zanim przyjechał Andrzej Duda, a ponadto były ku temu uzasadnione powody.

- Wycięliśmy drzewa, które pochylały się nad terenem wydarzenia, zagrażając uczestnikom. Wynika to z zasad bezpieczeństwa. Przygotowano to, bo chcieliśmy z szacunkiem przywitać głowę państwa. Przy czym nie miała dla nas znaczenia opcja polityczna. Tak samo przyjęci zostaliby prezydenci z innych partii, Bronisław Komorowski czy nawet amerykański prezydent Joe Biden - podkreślił rzecznik Nadleśnictwa Suchedniów w rozmowie z "Wirtualną Polską".

Wycięto las, bo "siły przyrody nie zadziały". Andrzej Duda chwalił zwiększanie areałów leśnych

Leśnik powiedział też, jakie działania podejmowano wcześniej w Nadleśnictwie Suchedniów. - Jest to teren normalnej gospodarki leśnej, prowadzonej zgodnie ze sztuką. Las został wycięty około rok temu i pozostawiony do naturalnego odnowienia. Siły przyrody nie zadziały, dlatego wybraliśmy to miejsce do posadzenia lasu ręką człowieka - wyjaśnił leśnik.

Andrzej Duda podczas akcji "sadziMY" mówił o wielkim znaczeniu, jakie lasy mają dla naszego społeczeństwa. - Las to miejsce, które poprzez życie drzew realizuje wspaniałe procesy przyrodnicze, jak oczyszczanie powietrza, filtrowanie czy magazynowanie CO2 i tym samym ochronę klimatu. Jednym z najlepszych sposobów ochrony klimatu są areały leśne, ich zwiększanie. Las to jest miejsce, gdzie można przyjść, wyciszyć się, odpocząć. Las to jest azyl, ostoja i miejsce ukojenia - powiedział Andrzej Duda. Prezydent zauważył też, że "systematycznie zwiększająca się ilość lasów jest efektem ciężkiej pracy leśników i wszystkich, którzy w tym pomagają".

Więcej o: