Tereny nad Morzem Czarnym nawiedził potężny sztorm. Burza przeszła przez Krym i Kraj Krasnodarski. Ulewy były tak silne, że zniszczyły drogi, tory kolejowe i linie energetyczne. Fale sięgały niekiedy nawet 4 metrów wysokości, co doprowadziło do zniszczenia budynków przybrzeżnych w Soczi - poinformowała rosyjska agencja wiadomości Tass.
Są też ofiary śmiertelne załamania pogody, ale nie wiadomo ile dokładnie osób zginęło - podaje Yahoo! News. Miejscami prędkość wiatru dochodziła do 140 km/h. Burza zniszczyła hangar dla łodzi w Soczi i zdmuchnęła dach z pięciopiętrowego budynku w Anapie. W Kubaniu sztorm uszkodził szkoły i domy mieszkalne. W Soczi prowadzono zakaz wchodzenia na plażę. W sieci zaroiło się od nagrań, na których widać całkowicie zalane ulice. W całej Rosji dostęp do prądu straciło 1,9 mln osób, z czego pół miliona na samym Krymie.
Z kolei część Ukrainy nawiedziły burze śnieżne, po których ponad 2 tysiące miejscowości w 16 regionach zostało pozbawionych prądu. Śnieżyce i porywisty wiatr sprawiły, że kilkanaście kluczowych dróg zostało wyłączonych z ruchu.
Jak poinformował ukraiński minister spraw wewnętrznych na Telegramie, na wielu odcinkach, zaspy śniegu sięgają dwóch metrów, w związku z czym na drogach utknęło około 1370 ciężarówek dostawczych, a 840 samochodów trzeba było odholować. Według Ihora Kłymenko najtrudniejsza sytuacja jest w południowej i środkowej części Ukrainy.
W obwodzie odeskim, w pobliżu wsi Udobne przy granicy z Mołdawią, straż graniczna ewakuowała z autobusu 42 osoby, wśród nich 10 dzieci. Na trasie Odessa - Reni ratownicy, pomagający ludziom wydostać się z zasp, przewozili ich skuterami śnieżnymi.