Burza wokół wiatraków. Mateusz Morawiecki atakuje "ekipę panów Tuska i Hołowni". Ma dwa pytania

Mateusz Morawiecki skrytykował propozycję zmian przepisów dotyczących wiatraków. "Ekipa panów Tuska i Hołowni przygotowała bubel prawny, na podstawie którego chcieli wywłaszczać ludzi i stawiać wiatraki 300 metrów od domów" - stwierdził premier. Eksperci ocenili wcześniej, że ustawa nie wprowadza możliwości wywłaszczenia pod budowę farm wiatrowych.
Mateusz Morawiecki
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

"Ekipa panów Tuska i Hołowni przygotowała bubel prawny, na podstawie którego chcieli wywłaszczać ludzi i stawiać wiatraki 300 metrów od domów. Skąd ten pośpiech? Ktoś ich naciska?" - dopytuje w opublikowanym w sobotę wpisie na portalu X Mateusz Morawiecki. Tak premier odniósł się do projektu ustawy, która ma zliberalizować zasady budowy farm wiatrowych.

Zobacz wideo Czy powstanie instytucja odpowiedzialna za spójną politykę transformacji energetycznej?

Michał Kobosko: Wiatraki to nie jest moda, to realna potrzeba

Grupa posłów Polski 2050 i Koalicji Obywatelskiej złożyła w Sejmie projekt ustawy o zmianie ustaw w celu wsparcia odbiorców energii elektrycznej, paliw gazowych i ciepła. Zakłada ona zamrożenie cen prądu, gazu i ciepła dla gospodarstw domowych i podmiotów wrażliwych do końca czerwca 2024 roku. W projekcie założono też utrzymanie proporcjonalnych obecnych limitów zużycia i utrzymanie grup objętych ochroną. Ponadto zaproponowano przywrócenie obliga giełdowego i liberalizację zasad budowy farm wiatrowych.

Michał Kobosko z Polski 2050 mówił w Polskim Radiu, że obecnie najważniejsze jest zablokowanie wzrostu cen energii od stycznia. - Na pewno w tej części ta zmiana musi być uchwalona bardzo szybko. Myślę, że te prace w przyszłym tygodniu bardzo ostro ruszą. Wiatraki to nie jest moda, to nie jest fanaberia, tylko to jest realna potrzeba, bo w Polsce zaczyna brakować energii elektrycznej. My potrzebujemy właśnie taniej, czystej energii - powiedział wiceprzewodniczący Polski 2050.

Zamieszanie wokół wiatraków. O co chodzi? 

Obecnie obowiązujące przepisy, wprowadzone nowelizacją ustawy z marca, przewidują, że minimalna odległość turbin wiatrowych od zabudowań ma wynosić 700 metrów, a nie - jak wcześniej - 10-krotność maksymalnej wysokości turbiny, tzw. reguła 10H. "W projekcie złożonym do Sejmu odchodzi się od sztywnej zasady na rzecz ustalenia odległości zależnie od tego, jak głośny jest wiatrak. W przypadku terenu zabudowy wielorodzinnej to od 300 metrów w przypadku najcichszych wiatraków do 2000 metrów dla najgłośniejszych. W praktyce dla głośności niektórych nowoczesnych turbin (deklarowanej przez producenta) to np. 352 metry - a więc znacznie bliżej niż obecnie. Ale już Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej przekonuje, że 'dziś nowoczesne turbiny wiatrowe ze względu na oddziaływanie akustyczne nie będą lokalizowane bliżej niż 500 m od domów'" - pisze Patryk Strzałkowski, redaktor naczelny zielona.gazeta.pl. W poniższym tekście nasz dziennikarz sprawdził, o co chodzi w ustawie i wyjaśnił kwestie, które budzą najwięcej wątpliwości:

Więcej o: