Dla właścicieli fotowoltaiki może w końcu wyjść słońce. Jest nowa propozycja zmian

Net-billing - to pojęcie dobrze znane właścicielom paneli fotowoltaicznych, które spędza im sen z powiek. O korzystnych zasad odsprzedaży prądu z fotowoltaiki politycy PO mówili w trakcie kampanii wyborczej. Ale projektu nowych przepisów na razie nie ma. Dlatego branża postanowiła nie czekać i przedstawiła swoją propozycję.
Fotowoltaika (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl

"Przywrócimy korzystne zasady rozliczania produkowanej energii dla prosumentów - niższe rachunki za prąd dla inwestujących w fotowoltaikę" - pisała Platforma Obywatelska w swoich programowych "100 konkretach". Ale póki co zapis w programie nie przełożył się na rzeczywistość. I tu jeszcze kamyczek do ogródka poprzedniego rządu: pod koniec listopada pisaliśmy, że zapowiadana zmiana rozliczeń prosumentów z firmami energetycznymi została znów przesunięta w czasie.  Rząd zaniedbał wprowadzenie systemu, który sam powołał - mówił Jacek Biskupski, ekspert OZE z Polskiej Akademii Nauk w rozmowie z "Gazetą Wyborczą"

Zobacz wideo Polska gospodarka zyska na zielonej transformacji

Od lipca 2024 roku rozliczenia z firmami energetycznymi miały być ustalane od giełdowej stawki godzinowej, ale opóźniona jest budowa Centralnego Systemu Informacji Rynku Energii (CSIRE). Wspominany system jest niezbędny, aby rozliczać się według tzw. net-billing - wprowadzony w kwietniu 2022 r. I tu zaczyna się problem. Osoby, które rozliczają się na zasadzie net-billingu kupują prąd po cenach detalicznych, a sprzedają po hurtowych. "W praktyce, gdy ceny na giełdzie spadają, zarabiają grosze za dostarczany prąd" - pisze money.pl. PO w kampanii wyborczej proponowała, by właściciele fotowoltaiki, którzy rozliczają się na zasadzie net-billingu, mieliby minimalne gwarantowane ceny za sprzedawaną energię. Póki co jednak, na planie się skończyło. 

Stowarzyszenie Branży Fotowoltaicznej PV Polska ma plan

Stowarzyszenie Branży Fotowoltaicznej PV Polska postanowiło zatem wyjść z własnymi pomysłami. - Cena minimalna energii sprzedawanej przez prosumenta ustalana byłaby na wzór mechanizmu wyznaczania tzw. ceny referencyjnej, czyli rozwiązania funkcjonującego obecnie w systemie aukcyjnym, z którego korzystają firmy działające w segmencie fotowoltaiki - powiedział w rozmowie z money.pl Maciej Borowiak, prezes zarządu Stowarzyszenia. Ustalona w ten sposób cena energii obowiązywałaby dla instalacji przyłączonych do sieci w danym roku kalendarzowym. Ponadto informacje na temat ceny minimalnej byłyby publikowane w specjalnym rozporządzeniu ministra ds. klimatu. - W praktyce prosumenci dostawaliby informację, jaka będzie minimalna cena odsprzedaży produkowanej przez nich energii w danym roku - dodaje Borowiak. Dlaczego to takie ważne? Bo "obecnie właściciel fotowoltaiki rozliczający się na zasadach obowiązujących od kwietnia 2022 r. wie, ile płaci za prąd, ale nie zna ceny, za jaką go odsprzeda". Eksperci uważają, że jest duża szansa na to, że taki nowy sposób rozliczeń pojawił się w tym roku. 

Więcej o: