"Cała Puszcza parkiem narodowym"? W Senacie propozycja nowego rozwiązania dla Białowieży

Praktycznie wszyscy w Polsce chcą, by cała Puszcza Białowieska była objęta ochroną. Tym, czego potrzeba, żeby tak się stało, jest wola polityczna - przyznają sami politycy. W Senacie rozmawiali razem z przyrodnikami, leśnikami i mieszkańcami puszczy i jej okolic o nowej ustawie, która ma tę ochronę zapewnić.
Puszcza Białowieska.
Fot. Jędrzej Wojnar / Agencja Wyborcza.pl

Projekt ustawy dot. ochrony całej Puszczy Białowieskiej zaprezentowano we wtorek w Senacie. Ma on rozwiązać chaos prawny i zapewnić, że najcenniejszy polski las będzie należycie chroniony. Popierający projekt politycy i przyrodnicy podkreślali, że ochrony puszczy wymaga nie tylko prawo międzynarodowe - puszcza to obiekt UNESCO - ale chce też polskie społeczeństwo.

Zobacz wideo Mikołaj Dorożała o stworzeniu nowego parku narodowego: Jesteśmy po pierwszych konsultacjach, są bardzo pozytywne sygnały

Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot pokazała w Senacie wyniki sondażu, który na ich zlecenie przeprowadził Ipsos. Jego wyniki są jednoznaczne: zdecydowana większość Polek i Polaków - 89 procent - opowiada się za objęciem ochroną całego obszaru Puszczy Białowieskiej. W przeprowadzonym w styczniu sondażu tylko 6 proc. powiedział "nie" lub "zdecydowanie nie" ochronie całej puszczy.

Eksperci w Senacie zwracali uwagę, że w tej chwili ochronie Puszczy Białowieskiej szkodzi wielość form ochrony nad jednym obszarem. Część puszczy jest parkiem narodowym, większość pozostaje w zarządzie Lasów Państwowych. Na tej drugiej części są rezerwaty i inne formy ochrony, ale też lasy, w których prowadzono gospodarkę leśną. Do tego całość jest obiektem światowego dziedzictwa UNESCO, a organizacja ostatnio wezwała polski rząd do "naprawy szkód" wyrządzonych puszczy. Także Najwyższa Izba Kontroli oceniła niedawno, że potrzebny jest jeden spójny dokument dotyczący zarządzania Puszczą Białowieską.

- Ten projekt ustawy mówi, że musimy patrzeć na puszczę jako na całość - mówiła adwokatka Karolina Kuszlewicz. Podkreślała, że wpisanie jej na listę UNESCO wymaga, by cała puszcza - nie tylko obszar dzisiejszego parku - była chroniona, w tym w sposób prawny i instytucjonalny. Ustawa, której założenia przedstawiała w Senacie, tworzy właśnie jednolite zarządzanie ochroną przyrody w puszczy.

Powstałaby nowa instytucja ds. Puszczy Białowieskiej, podobna do parku narodowego, która obejmie tereny obecnego parku, rezerwatów i nadleśnictw. Finansowanie miałyby zapewnić środki z części zysku Lasów Państwowych. Gminy, na których terenie leży puszcza, miałoby otrzymać 150 proc. równowartości podatku leśnego z obszarów obecnych nadleśnictw, a także część środków z udostępniania puszczy zwiedzającym. A kolei obecni pracownicy nadleśnictw mieliby otrzymać gwarancje zatrudnienia (w Puszczy lub innych nadleśnictwach), a także równego poziomu wynagrodzeń. Obecnie leśnicy LP mają znacznie wyższe zarobki niż pracownicy parków narodowych.

Jakie są szanse na objęcie całej puszczy ochroną? Wiceminister klimatu Mikołaj Dorożała mówił, że jego resort zapozna się z projektem i dodał, że ministerstwo także pracuje nad kwestią Puszczy Białowieskiej. Z kolei senatorka Anna Górska powiedziała jasno: jedynym, co stoi na drodze do ochrony puszczy, jest wola polityczna, lub jej (dotychczasowy) brak.

"Ciosy dla Puszczy Białowieskiej"

Przyrodnicy nie mają wątpliwości, że Puszcza Białowieska jest absolutnie wyjątkowa i ma "wybitnie wysoki poziom naturalności". 

- Puszcza przyjęła dwa bardzo silne ciosy: wycinka w 2017 roku, tak zwane "ratowanie puszczy przed kornikiem", co z perspektywy biologa jest absurdalne, jak ratowanie oceanu przed rybami. Po raz pierwszy wjechały tam harwestery i cięto tak masowo drzewa. Choć wycinkę zatrzymano szybko, to skala zniszczeń jest ogromna - mówił w Sejmie prof. Michał Żmihorski z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży. Jak dodał, wycięto 200 tys. drzew. - To największa dewastacja przyrodnicza od 1989 roku - mówił. Drugim ciosem była budowa muru na granicy. Sam proces konstrukcji naruszył przyrodę puszczy, a sama zapora na stale rozdzieliła Puszczę na dwie części. 

Zdaniem Żmihorskiego puszcza potrzebuje tego, by "zamknąć rozdział" gospodarki leśnej i łowieckiej. - Puszcza nie potrzebuje ratowania, sadzenia drzew, "pomagania" przyrodzie - mówił w Senacie. Podkreślił, że potrzeby takie jak drewno opałowe da się bez problemu zapewnić w inny sposób. - Całe drewno wycięte w 2017 roku wyjechało z regionu. Zostały tylko zniszczone drogi - podkreślał i dodał, że mimo wstrzymania przez sąd wycinek, w regionie nie ma problemu z dostępnością drewna na opał.

Szanse dla turystyki

Lokalni przedsiębiorcy od lat mierzą się z problemami i zwracają uwagę, że od lat o Białowieży słyszy się tylko w negatywnym kontekście: sporu, wycinek, kornika, kryzysu humanitarnego, budowy muru. Mierzyli się ze skutkami pandemii i stanu wyjątkowego, mówił lokalny przedsiębiorca Sławomir Droń.

- W regionie jest dużo starszych ludzi. Dla nich nie jest problemem brak drewna, tylko to, jak to drewno przenieść i włożyć do pieca. Potrzebujemy nowoczesnych źródeł ciepła, rozwoju, a nie spierania się o to, czy drewno na opał będzie - mówił Droń. Nawiązał tym do jednego z zarzutów przeciwników objęcia puszczy ochroną, którzy mówią, że przez to lokalna społeczność straci możliwość zakupu drewna na opał.

Wg organizacji zabiegających o ochronę całej puszczy pod marką UNESCO, może to stanowić "tarpolinę" do rozwoju turystyki w regionie. 

Więcej o: