Patrząc tylko na nagłówki, politycy mogą popełnić duży błąd przed wyborami. A zadanie jest "banalne"

"Zielona fala" była hasłem, którym opisywano kampanię i wybory do Parlamentu Europejskiego w 2019 roku. Trzy miesiące przed kolejnymi wyborami atmosfera zdaje się być odwrotna i mówi się o "odrzuceniu" zielonych polityk. Jednak medialny obraz to jedno, a poglądy społeczeństwa - drugie. Nowe badanie pokazuje, że m.in. w Polsce większość ludzi dalej popiera działania na rzecz ekologii i klimatu.
W ramach trwającego od końcówki stycznia strajku generalnego rolników, w środę 20 marca po raz kolejny zorganizują oni blokady dróg w całej Polsce.
Fot. Martyna Niećko / Agencja Wyborcza.pl

Doniesienia o fali sprzeciwu wobec zielonych polityk w Europie są "w dużej mierze przesadzone" - piszą eksperci. W ramach nowego badania przepytano 15 tys. ludzi we Francji, Niemiec i Polski z ich poglądów dotyczących polityki klimatycznej. Okazuje się, że dalej ma ona poparcie większości społeczeństw. Są jednak potężne różnice między wyborcami niektórych partii.

Zobacz wideo Szymon Malinowski: Obcięcie dopłat do paliw kopalnych wymusi ograniczenie emisji CO2 i nie tylko

W ostatnich tygodniach w mediach - szczególnie zagranicznych - można wyczytać o "fali odrzucenia" działań proklimatycznych w Unii Europejskiej. Rolnicy i nie tylko protestują m.in. przeciwko elementom Zielonego Ładu, polska prawica przerzuca się odpowiedzialnością za przyjęcie zielonych unijnych polityk. W wielu krajach sondaże pokazują wzrost prawicowych i skrajnie prawicowych partii, które od dawna są krytyczne wobec Zielonego Ładu i UE jako takiej. Inne partie dostosowują się do nowej atmosfery i zmniejszają priorytet nadany polityce klimatycznej w swoich programach. Czy słusznie? Nowe badanie niemieckiego think tanku pokazuje, że niekoniecznie - bo większość wyborców, szczególnie tych popierających lewicę i liberałów, dalej chce ambitnej polityki klimatycznej. 

Zdaniem ekspertów politycy nie powinni popełniać błędu poddania się temu, co wieszczą nagłówki o "odrzuceniu" polityki klimatycznej. Ich zdaniem stworzenie oferty wyborczej, która pogodzi wymogi polityki klimatycznej i obawy, jakie ma wobec niej część obywateli, jest wręcz "banalne".

Poparcie większości, ale z polaryzacją

Wybory do Parlamentu Europejskiego w czerwcu w Polsce są wciąż w cieniu zbliżających się wyborów samorządowych. Jednak w Europie kampania jest w pełni i można spodziewać się, że także u nas rozpędzi się już niedługo. Jednym z tematów jest polityka klimatyczna. Pięć lat temu wybory skończyły się sporym sukcesem Zielonych, a z czasem powstał Zielony Ład i seria proklimatycznych polityk. 

Teraz sondaże m.in. we Francji czy Niemczech pokazują wzrost partii skrajnie prawicowych i straty wielkich ugrupowań, którym bliżej do centrum. Komisja Europejska pod wpływem protestów rolników wycofuje się z niektórych elementów Zielonego Ładu.

Jednak wyniki sondażu przeprowadzonego na 15 tys. osób w trzech krajach nie pokazują odwrotu większości obywateli od zielonych polityk. Pokazuje on, że większość wyborców jest zaniepokojona zmianami klimatu, nie sądzi, że regulacje klimatyczne będą kosztować ich pracę i chce bardziej ambitnej polityki klimatycznej. Na pytanie o to, czy polityka klimatyczna UE "poszła za daleko", większość w każdym kraju (51 proc. w Polsce) odpowiada, że nie - i że jest za jeszcze bardziej ambitnym działaniem. 

W każdym z trzech krajów bardzo wyraźna jest różnica między tym, jak odpowiadają na to pytanie wyborcy poszczególnych partii. Polityka klimatyczna ma największe poparcie u wyborców Lewicy, a także wyraźniej większości głosujących na KO i Trzecią Drogę. Wyborcy PiS są dość równo podzieleni między zwolenników i przeciwników, z wyraźną grupą niezdecydowanych. Konfederacja to jedyne ugrupowanie, którego wyborcy w większości (nieco ponad 50 proc.) są negatywnie nastawieni do zielnych polityk UE.

60 proc. Polaków mówi, że już teraz odczuwa negatywne skutki zmiany klimatu lub spodziewa się ich w najbliższych latach (we Francji to aż 80 proc.).

Kluczowi wyborcy pośrodku

Przy polaryzacji między grupami o wyraźnym stosunku (za lub przeciw) do polityki klimatycznej, kluczowa jest grupa wyborców "pośrodku". "Zieloni" i lewicowi wyborcy deklarują poparcie dla praktycznie wszystkich elementów polityki klimatycznej, zaś ci skrajnie prawicowi - niemal zupełnie je odrzucają. Ci będący bliżej centrum, część liberałów i konserwatystów ma bardziej niejednoznaczne poglądy. Mogą popierać "zielone" polityki, ale obawiają się związanych z tym kosztów. 

To na komunikacji z nimi powinni skupić się politycy, którym zależy na kwestiach klimatu i mają je w swoich programach. Ważne jest pokazywanie takich aspektów jak zielone inwestycje czy rozwój przemysłu (co zresztą stanowi kontrę do tego, co skrajna prawica mówi na temat "zwijania się Europy" w kontekście zielonych polityk).

Według ekspertów partie polityczne "nie powinny marnować nadchodzących miesięcy na prześciganie się w tym, jak przypodobać się rzekomo 'zmęczonym' kwestią klimatu, lecz konkurować na konkretne przepisy pozwalające na 'zazielenienie" gospodarki'. Badanie pokazuje, że sceptycy walki ze zmianą klimatu są - może i głośną - ale mniejszością. Do tego ta grupa nie rośnie w ostatnich latach, a sprzeciw wobec np. Zielonego Ładu jest oparty przede wszystkim w poglądach i kwestiach ideologicznych, a nie realnych obawach o skutki tych polityk. Sprzeciw wobec polityki klimatycznej jest najbardziej związany nie z obawami o wzrost kosztów życia czy utratę pracy, ale z... poparciem dla partii (w przypadku Polski to Konfederacja), które występują przeciwko kwestiom klimatycznym. Szeroko niepopularne są zakazy i działania związane z opłatami, szczególnie zakaz sprzedaży nowych samochodów z silnikiem spalinowym od 2035 roku, ograniczenia dla kotłów na gaz czy opłaty za emisje. 

Dla wszystkich, "z wyjątkiem radykalnie prawicowych wyborców", kwestią jest nie to, czy walczyć ze zmianami klimatu, ale jak robić to we właściwy sposób - piszą autorzy badania. Ich zdaniem opracowanie przez polityków odpowiedniej oferty dla tej większości wyborców jest "banalne", a do tego porzucenie tematów ekologii w ogóle zostanie źle odczytane przez większość społeczeństwa. W jaki sposób liderzy mogą sprawić, że deklarowane poparcie dla polityki klimatycznej przełoży się w głos na "tak" za konkretnymi rozwiązaniami? Do centrowych wyborców przemawiają inwestycje - rozboduwa sieci energetycznych, rozwój transportu publicznego oraz budowa zielonego przemysłu.

Komunikaty zgodne z takimi oczekiwaniami można usłyszeć od niektórych polskich polityków. Gdy w piątek wiceministerka klimatu Urszula Zielińska pokazywała nowy scenariusz zielonej transformacji do 2030 roku, mówiła: - Dość mówienia o zamykaniu, odchodzeniu. Czas na rozmowę o budowaniu, inwestowaniu, tworzeniu planu rozwoju kraju.

Badanie, które jest podstawą raportu, przeprowadzono w grudniu 2023 roku na reprezentatywnej próbie 15 tys. osób w Niemczech, Francji i w Polsce.

Więcej o: