Rzepak rozpoczął kwitnienie. Widać to chociażby w mediach społecznościowych, które zalewają zdjęcie złotych pól porośniętych tą rośliną. Zważywszy na to, że mamy dopiero środek kwietnia, jest to bardzo niecodzienne zjawisko. "Teoretycznie, zgodnie z terminami agrotechnicznymi, rzepak kwitnie na przełomie kwietnia i maja. Powszechne są odchylenia o dwa tygodnie wcześniej lub później w zależności np. od rejonu kraju. Jednak to, co mogliśmy obserwować w części Polski już w marcu, jest sporym zaburzeniem w wegetacji" - wyjaśnia w komentarzu dla Next.gazeta.pl Artur Waraksa, ekspert ekonomiczny zespołu AGRO ING Banku Śląskiego.
"Tak wygląda już miejscami rzepak na Podkarpaciu" - pisze meteoprognoza.pl pod zdjęciem żółtego pola. "Na Dolnym Śląsku w okolicach Jeleniej Góry rzepak już kwitnie" - donosi z kolei redakcja Top Agar Polska. Zdjęcie z kwitnącym rzepakiem opublikowano też, chociażby z Legnicy czy spod góry św. Anny.
Nie bez znaczenia była w tym przypadku pogoda. Zima była relatywnie krótka. Tak naprawdę minusowe wartości na termometrach utrzymywały się dłużej jedynie w styczniu. W lutym i marcu termometry wskazywały powyżej zera stopni Celsjusza, a do tego od kilku tygodni temperatura jest bardzo wysoka. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej podał, że w pierwszych dziesięciu dniach tego miesiąca było ekstremalnie ciepło. Średnia anomalia wyniosła 6,9 stopni Celsjusza.
"Szybszy zakwit rzepaku może być skutkiem susz. Jednak w tym sezonie przyczyna była inna, a na wilgotność gleby nie można narzekać. Na przyśpieszenie wegetacji roślin wpływ miały głównie wysokie temperatury, zarówno jesienią, jak i w ostatnich tygodniach. Można powiedzieć, że w tym roku przeszliśmy bezpośrednio z zimy do późnej wiosny, a nawet lata" - wyjaśnia nam ekspert ING Banku Śląskiego.
Wcześniejsze zakwitnięcie rzepaku może się okazać falstartem. "Taka sytuacja dla upraw rzepaku może być szkodliwa. Z jednej strony rośliny będą bardziej niż zwykle zagrożone potencjalnymi uszkodzeniami mrozowymi. Z kolei jeśli temperatura w najbliższym czasie spadnie do bardzo niskich, ale wciąż dodatnich poziomów, proces kwitnienia rzepaku mocno się wydłuży, co także nie jest korzystne" - wskazuje w komentarzu dla Next.gazeta.pl ekspert.
Według niego w obu negatywnych scenariuszach "przełoży się to na niższą wydajność upraw i mniejsze zbiory w żniwa". Jest też trzecia opcja. "W przypadku kiedy nie dojdzie do skrajnych zmian temperatur, wegetacja będzie po prostu przyśpieszona, co skończy się wcześniejszymi o parę tygodni żniwami rzepaku bez większych strat w plonie" - podkreśla Artur Waraksa.
Z kolei branżowy serwis farmer.pl zwraca uwagę, że jeśli przyjdzie ochłodzenie, termin zbiorów wyrówna się z poprzednim rokiem. Jeśli temperatura się utrzyma, to zbiory odbędą około trzy tygodnie wcześniej niż rok temu. Jeśli nie, okres od zakwitnięcia do zbiorów będzie dłuższy, a to oznacza, że będzie prawdopodobnie należało jeszcze raz poddać roślinę zabiegom ochronnym, co spowoduje dodatkowe koszty.
Niestety prognozy zapowiadają gwałtowną zmianą pogody. Od poniedziałku znowu ma wrócić ochłodzenie, a do tego mają spaść gwałtowne deszcze. Przykład Wielkiej Brytanii pokazuje, jak ro potrafi być wyniszczające dla upraw.
Kraj ten boryka się ze skutkami bardzo intensywnych opadów. Największych od 1836 roku. Zbyt mokre pola mogą przełożyć się na gorsze zbiory i dalsze spadki, a to na wzrost cen produktów podstawowych. W ostatnim okresie produkcja rzepaku spadła w Wielkiej Brytanii o 28 proc. co jest największym spadkiem od lat 80. Więcej o sytuacji w tym kraju pisał Patryk Strzałkowski.
Sezon rzepakowy przyszedł wyjątkowo wcześnie, a to oznacza, że wkrótce przypomną o sobie rzepiary. Miłośnikom zdjęć z rzepaku przypominamy rady, jakie dał internetowym modelom i modelkom jeden z rolników dwa lata temu.
- Można zrobić sobie piękne ujęcie przed łanem, nie wchodząc, nie niszcząc, nie łamiąc, nie uszkadzając roślin - zwracał się do rzepiar rolnik Łukasz. Aby nie uszkodzić roślin, najlepiej poszukać ścieżek technologicznych, z których widok na pole jest równie pięknie, a szkody dla rolnika żadne. Dodatkowo, idąc tą drogą, nie pobrudzimy się od kwiatów.