Bogota została podzielona na dziewięć stref, w których rotacyjnie będzie odcinana woda. Co 10 dnia na 24 godziny w każdym z nich zostanie wyłączony dopływ wody. Dotknie to około 9 milionów osób. Lokalne władze chce wymusić w ten sposób na mieszkańcach rozsądne zarządzanie wodą w trakcie kryzysu. Zbiorniki z H20 w regionie wyczerpują się w zastraszającym tempie.
System Chingaza, z którego korzysta około 10 milionów ludzi w dystrykcie stołecznym Bogoty i sąsiednich gminach, odpowiada za 70 proc. wody pitnej w regionie. Obecnie jest praktycznie suchy. - Sytuacja jest krytyczna, poziom zbiorników jest najniższy od czasu ich eksploatacji w latach 80. - mówił burmistrz Carlos Fernando Galán, który przeleciał nad zbiornikiem helikopterem.
Od poniedziałku do wtorku z systemu Chingaza zniknęło 220 tys. metrów sześciennych wody. Stan zapełnienia tego zbiornika to na ten moment 48,5 metra sześciennego, czyli 16,78 proc. Władze postawiły miastu za cel, aby do końca kwietnia wskaźniki pokazały 57,96 mln metrów sześciennych, czyli 20,13 proc. zapełnienia.
Aby to się stało, Bogota musi oszczędzać 2 metry sześcienne wody na sekundę, co stanowi 11 proc. całkowitego zużycia wody w mieście. 10 kwietnia zużycie wyniosło 17,39 metrów sześciennych na sekundę. Celem jest, aby zmniejszyć to zużycie do 15 m3/s.
Nie marnujmy teraz ani kropli wody w Bogocie
- apelował burmistrz podczas ogłaszania racjonowanie wody.
Do krytycznej sytuacji w regionie doprowadziło El Niño. Kolumbijczycy uważają, że to przez to zjawisko pogodowe w kraju i regionie nie padał deszcz od czerwca 2023 roku. Brak opadów deszczu wystąpił również na obszarach, gdzie znajdują się zbiorniki dostarczające wodę do stolicy i okolicznych gmin. Specyfika Bogoty jest taka, że to właśnie od nich zależy dostępność wody w mieście.
- Zaopatrzenie w wodę większości miast na całym świecie zależy od warstw wodonośnych. Bogota wyróżnia się tym, że prawie całe nasze zaopatrzenie pochodzi z wód powierzchniowych, takich jak zbiorniki wodne, które są bardziej podatne na opady deszczu - tłumaczył w rozmowie z CNN Armando Sarmiento, profesor ekologii na Uniwersytecie Javeriana w Bogocie. Właśnie z tego powodu stolica Kolumbii jest tak narażana na suszę.