Szklarnie będą upadać. Pomidory są za tanie, żeby były opłacalne. Panuje kryzys

Wyhodowanie i sprzedaż pomidorów kosztuje plantatorów coraz więcej, a cena końcowa jest coraz niższa. Istnieje obawa, że wkrótce dojdzie do masowych upadków szklarni.
Szklarnia pomidorów (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

- Pomidorów jest za dużo, a ich ceny są poniżej progu opłacalności - żalił się w rozmowie z WP Finanse Maciej Kmera, ekspert rynku hurtowego w Broniszach pod Warszawą. Rzeczywiście pomidor malinowy kosztuje średnio 2,65 zł za kg, a za zwykłego pomidora należy zapłacić średnio 3,85 zł/kg. Tymczasem jeszcze w maju najtańsze pomidory były za 4 złote. - Jest nadpodaż. Mamy bardzo dużo pomidorów zwłaszcza w typie malinowym - wskazywał ekspert.

Zobacz wideo Wpływają na libido i potencję, a także zapobiegają nowotworom. Cudowne pomidory!

Pomidory są za tanie? "Opłacalność z roku na rok maleje"

Naturalnym rozwiązaniem na nadpodaż może wydawać się eksport. Skoro w Polsce pomidorów jest za dużo lepiej sprzedać je za granicą. Andrzej Winowicz, prezes GPOiW Botoma w rozmowie z branżowym portalem sadyogrody.pl opowiadał, że eksport dla producentów może być jednak nieopłacalny po doliczeniu kosztów transportu. Żalił się, że sytuacja producentów pomidorów jest bardzo trudna. 

- Nie przestawimy szklarni na produkcję zboża, a opłacalność z roku na rok maleje. Myślę, że coraz więcej gospodarstw szklarniowych będzie upadać - przewidywał pesymistycznie. Rynek pomidorów mają dobijać rosnące ceny energii, które nie wpływają na cenę końcową, opłaty za kartony oraz unijne ograniczenia w stosowaniu środków do ochrony roślin. Do tego plantatorzy mają problem z pracownikami. 

Cudzoziemców z krajów Azji oraz Ameryki Łacińskiej w Polsce stale przybywa. W badaniu EWL Group i Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego "Polska w globalnej walce o talenty z Azji i Ameryki Łacińskiej" podliczono, że jeszcze w 2019 roku obywatelom z obu tych regionów wydano niemal 55 tys. zezwoleń. Jednak już w 2023 roku było to ponad 275 tys. Oznacza to pięciokrotny wzrost. -Większość imigrantów z Azji i Ameryki Łacińskiej postrzega Polskę jako główny cel emigracji ekonomicznej - stwierdził Marcin Kołodziejczyk, dyrektor rekrutacji międzynarodowych EWL Group.

Więcej o: