"Niemal 120 tys. ha uszkodzonych lasów, w tym 39,2 tys. ha do całkowitego odnowienia" - wyliczają w mediach społecznościowych Lasy Państwowe skutki huraganu stulecia, który siedem lat temu uderzył w Bory Tucholskie. Koło wsi Suszek zginęły dwie harcerki. Jak podawała kilka lat temu TVP3 Bydgoszcz, koszt całkowitego odnowienia powierzchni poklęskowych został wyliczony na ponad 282 mln zł.
Leśnicy z Lasów Państwowych przyznawali, że w ponad 90-letniej historii tej instytucji nie było dotąd takiej klęski żywiołowej. Powstały huraganowe wiatry o prędkości nawet do 150 km/h. Pas zniszczeń ciągnął się od Wybrzeża po Dolny Śląsk, co widać na poniższej mapie.
Lasy Państwowe podkreślają, że zniszczony obszar był półtora raza większy od powierzchni Warszawy. "W uprzątanie skutków nawałnicy zaangażowało się tysiące osób. Pomagali strażacy z OSP i KGSP, pracownicy Zakładów Usług Leśnych i okoliczni mieszkańcy" - wyliczają leśnicy.
1252 leśników oddelegowanych tylko do prac porządkowych po klęsce. 4005 pilarzy, operatorów maszyn i pozostałych pracowników z 377 zakładów usług leśnych ściągniętych z całej Polski i z zagranicy. Praca trwała na trzy zmiany - takimi siłami sprzątano skutki sierpniowego huraganu sprzed siedmiu lat.
Lasy Państwowe podkreślają, że udało się zagospodarować i odnowić zniszczone powierzchnie. "W górę pną się już młode drzewka, a z każdym kolejnym rokiem okolice się zielenią. Odtwarzanie zniszczonych ekosystemów będzie angażowało nas i kolejne pokolenia do wytężonej pracy" - czytamy. Jednak działania LP nie wszystkim się podobają. Przy okazji publikacji filmu dotyczącego katastrofy sprzed siedmiu lat głos na platformie X zabrał Marek Józefiak, rzecznik Greenpeace Polska.
Jego zdaniem ta nawałnica pokazała, że w Lasach Państwowych "brakuje nowoczesnego myślenia o klęskach żywiołowych - w biologii nazywanych naturalnymi zaburzeniami". Jego zdaniem "zamiast pozwolić się lasowi naturalnie odbudować, podjęto katastrofalne w skutkach decyzje o pozyskaniu drewna i na dodatek nie wstrzymano cięć w innych częściach kraju".
Rzecznik Greenpeace Polska podkreśla, że huragan "był szansą" na zmianę "sztucznej monokultury sosnowej w bardziej zróżnicowany las z naturalnego odnowienia". Według Marka Józefiaka taki las byłby bardziej odporny na zmianę klimatu, bardziej zróżnicowany przestrzennie i bardziej bogaty przyrodniczo. Jak pisze, "sprzedaż pozyskanego drewna nie pokryła nawet kosztów samej wycinki". "Rynek został zalany milionami metrów sześciennych drewna, do kupna polskiego drewna dopuszczono zagraniczne firmy i zaczął się problem z eksportem polskiego drewna. Jak widać, Lasy Państwowe nie wyciągnęły z tego żadnych wniosków" - podsumowuje.
W podobnym tonie wypowiadają się m.in. naukowcy Tomasz Wesołowski z Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Michał Zmihorski z Polskiej Akademii Nauk. "Rozsądną alternatywą dla 'sprzątania' jest pozostawienie wiatrołomów do naturalnej regeneracji, powstrzymanie się od interwencji przynajmniej na części uszkodzonych powierzchni i zezwalanie na ich spontaniczną kolonizację przez drzewa i inne organizmy" - piszą w publikacji pt. "Lasy po huraganach: uczmy się na błędach".