20 ton martwych ryb w jeziorze na Śląsku. "Umierają dzień w dzień"

Dzierżno Duże i Kanał Gliwicki - tam martwe ryby zaczęły pojawiać się na kilka miesięcy przed katastrofą na Odrze w 2022 roku. Teraz znów padłe zwierzęta są masowo wyławiane. Sytuacja nie jest opanowana, a ryby umierają "dzień w dzień", słyszymy w lokalnym kole wędkarskim.
W rejonie Odry znów wymierają ryby (zdjęcie iluistracyjne)
Fot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl

- Najnowszy monitoring wykonano w poniedziałek o 13:30. Pokazał, że ryby dalej umierają, zaobserwowano ryby w stanie agonalnym - mówi nam Jacek Adamarek z koła Polskiego Związku Wędkarskiego Dzierżno Duże. Od początku sierpnia z pośrednio połączonego z Odrą zbiornika oraz Kanału Gliwickiego wyłowiono już ponad 21 ton martwych ryb. W poniedziałek rano znów było ich ponad pół tony.

Zobacz wideo Co powoduje dramatyczny stan polskich rzek? Piotr Bednarek wyjaśnia

Jak mówi Adamarek, wędkarze nie widzą na miejscu działań w celu zapobiegania wymieraniu ryb.  - Wcześniej ustawiono zapory ze słomy, teraz tylko usuwane są martwe ryby. Jeżeli chodzi o przeciwdziałanie, to na zbiorniku nie jest robione nic - opowiada. - Nie mam informacji, co jest robione, by zaradzić obecnej sytuacji na jeziorze - dodaje.

"'Dziennik Zachodni" podaje, że tylko w niedzielę martwych ryb w jeziorze i jednej z sekcji Kanału Gliwickiego były 4 tony, a władze samorządowe mówią o "katastrofie". Wiadomo, że w wodzie wykryto dużą ilość złotej algi, ale nie ma jeszcze potwierdzenia, że to wydzielana przez nią toksyna zabiła ryby. Sytuacja przypomina tę sprzed dwóch lat, gdy toksyny uwalniane przez glon doprowadziły to katastrofy na Odrze. 

W tej chwili w samej rzece martwych ryb nie ma. Według wojewody, dzięki regulowaniu przepływu, zbiornik został odcięty, by "woda skażona złotą algą nie będzie przepływała dalej" do Kanału Gliwickiego i później - do Odry. W tym celu ustawiono specjalne bariery z worków wypełnionych słomą. Tak zwane "biostabilizatory" mają zapobiegać rozwojowi i rozprzestrzenianiu złotej algi.

Zakaz korzystania z jeziora

Co władze i służby robią w sprawie ginących ryb? Na początku sierpnia uruchomiono rządową procedurę kryzysową. Wody Polskie, w odpowiedzi na nasze pytania, poinformowały, że trwa współpraca i stały kontakt między nimi a służbami zarządzania kryzysowego, samorządami oraz użytkownikami rybackimi, jak również specjalnym zespołem międzyresortowym. 

"Pracownicy Wód Polskich na bieżąco patrolują zbiornik, a także odławiają śnięte ryby we współpracy z Państwową Strażą Pożarną, Państwową Strażą Rybacką i Polskim Związkiem Wędkarskim" - informują WP. Informacje o ich działaniach są publikowane na specjalnej, aktualizowanej stronie.

Rozporządzeniem wojewody śląskiego wprowadzono zakaz korzystania z wód zbiornika Dzierżno Duże oraz sekcji IV Kanału Gliwickiego do 19 sierpnia.

Tam zaczęła się katastrofa

W sierpniu 2022 roku doszło do wielkiej katastrofy ekologicznej na Odrze. W rzece masowo wymierały ryby i mięczaki, usuwano tony za tonami martwych zwierząt. Przyczyną okazała się tak zwana złota alga - obcy w polskim środowisku glon, który w pewnych warunkach uwalnia toksyczną dla ryb substancję. A podłożem sytuacji jest zły stan wody w rzece, bo jej ogromne zasolenie (głównie wodami pokopalnianymi) to jeden z głównych czynników, który pozwala aldze na rozwój w Odrze i jej okolicach. 

Zanim w środku lata ryby zaczęły masowo wymierać w Odrze, już wiosną wędkarze alarmowali o martwych zwierzętach w jeziorze Dzierżno Duże i Kanale Gliwickim. Tam, gdzie katastrofa się zaczęła, dziś znów zwierzęta giną masowo. 

Rząd zapewnia, że prowadzi kilka długofalowych działań, które mają zapobiec powtarzaniu się katastrofy w rejonie Odry. Zdaniem ekspertów konieczne jest po pierwsze "wyczyszczenie" rzeki ze stale zrzucanych do niej zasolonych wód kopalń oraz innych zanieczyszczeń, co pozwala na rozwój złotej algi.

Wody Polskie informują, że sztab kryzysowy doprowadził do "ograniczenie zrzutu wód odprowadzanych z zakładów górniczych" oraz rekomendował dalsze ich zmniejszenie. To jednak rozwiązanie tymczasowe, bo w końcu kopalnie muszą pozbyć się wydobywanej, zasolonej wody. Długofalowo pomogłoby jej odsalanie, jednak to oznaczałoby dla kopalni spore koszty. Tak długo, jak długo w Odrze i połączonych zbiornikach będzie woda pełna soli i substancji odżywczych dla glonów (te mogą trafiać ze ściekami lub wodą spływającą z pól), tak długo będzie pojawiać się zagrożenie złotą algą. 

Rząd pracuje nad nowelizacją przyjętej jeszcze za rządów PiS specustawy dot. Odry. Zapowiedziano też oczyszczenie koryta Kanału Gliwickiego z zalegających na jego dnie osadów.

Więcej o: