Płonie Chorwacja. Turyści uciekają ze Splitu. Zaczęło się od burz z piorunami

Chorwacja kolejny dzień walczy z pożarami. Ogień w Dalmacji zaczął się od gwałtownych burz z piorunami. Turyści w Splicie zaczęli opuszczać swoje apartamenty.
Split w Chorwacji, zdjęcie ilustracyjne
Fot. Marcin Tomalka / Agencja Wyborcza.pl

Chorwacja od trzech dni walczy z pożarami. W nocy strażacy gasili ogień pod Podstraną. Ogień udało się opanować i nikt nie odniósł obrażeń. Obecnie sytuacja jest stabilna i spokojna, a wszystkie pożary są pod kontrolą - czytamy w relacji na żywo na portalu Slobodna Dalmacija. Jak podaje za chorwackim portalem WP, w związku z pożarem coraz więcej turystów zaczęło opuszczać apartamenty w okolicach Splitu. O 9:00 w terenie pracowało 250 strażaków i 83 wozy. Spłonęło około 700 ha roślinności.

Zobacz wideo Szymon Malinowski: Nie będziemy cieszyli się palmami po ociepleniu, bo grożą nam upały i powodzie

Pożary wybuchły w Dalmacji. Chorwacja walczy z ogniem

Wydawało się, że kilka chłodniejszych i przynajmniej częściowo deszczowych dni przyniesie chorwackiemu wybrzeżu Adriatyku pewne wytchnienie. Natura jednak znowu dała o sobie znać. W nocy z poniedziałku na wtorek nad Dalmacją przeszły gwałtowne burze z piorunami. To właśnie od nich w wielu miejscach zapaliły się lasy i roślinność w okolicach Splitu. Według informacji podawanych przez miejscowych strażaków zapaliło się kilka domów w okolicach miejscowości Perun, a pożar wdarł się również na teren wojskowej bazy rakietowej w Żrnovicy.

Burza przeszła też w okręgu szybenicko-knińskim. Pioruny spowodowały kilka pożarów na wybrzeżu, ale strażacy szybko je opanowali. W wielu miejscach rejonu Knina zdarzały się jednak również krótkie przerwy w dostawie prądu.

Zmiany klimatu zwiększają zagrożenie pożarami

Wzrost temperatury, wraz z nim silniejsze fale upałów, i zmiana wzorców pogodowych (jak bardziej intensywne, ale rzadsze opady) to przewidywane przez badaczy skutki globalnego ocieplenia. To sprawia, że w dotkniętych nimi regionach zwiększa się zagrożenie pożarami. Na przykład w raporcie naukowym na zlecenie australijskiego rządu oceniono, że w wielu rejonach kraju ocieplenie o 2 stopnie Celsjusza zwiększy intensywność pożarów o 25 proc., powiększy teren objęty pożarami o połowę i skróci okres między pojawianiem się ognia.

W rejonach charakteryzujących się występowaniem pożarów, jak Kalifornia czy Australia, mogą być one groźniejsze niż wcześniej. Ekstremalna susza i upały pozwalają np. na powstawanie gigantycznych pożarów - pojedyncze osiągają nawet 500 tys. hektarów. Taka skala ognia jest nie do opanowania przez strażaków. Więcej o skutkach kryzysu klimatycznego i rozwiązaniach, jakie mamy w walce z nim, przeczytasz w serwisie Zielona.Gazeta.pl.

Więcej o: