Gigantyczny pożar, który nazwano Park Fire, objął już w sumie 160 tys. hektarów. Już teraz to jeden z największych pożarów lasów w historii stanu. Ogień zajął też obszary lasu, które miały pozostać nietknięte wycinką drzew, bo sprzedawano za nie kredyty węglowe.
Jak podaje "Financial Times", pożar zniszczył ponad 18 tys. hektarów lasu (to tyle, ile wynosi powierzchnia Magurskiego Parku Narodowego) objętego programem pochłaniania dwutlenku węgla. Lasy miały pozostać nienaruszone przez 100 lat, by pochłaniać i magazynować węgiel z powietrza.
To kolejny taki przypadek w tym roku. W innych stanach spłonęło kilkanaście tysięcy hektarów lasów, które były częścią programów kompensowania emisji dwutlenku węgla.
Lasy i drzewa pochłaniają dwutlenek węgla z atmosfery, co pomaga nam walczyć ze zmianą klimatu. Dzięki temu, że część CO2 zostaje wchłonięta przez rośliny, mniej z naszych emisji pozostaje w atmosferze i podgrzewa Ziemię.
Ten mechanizm jest wykorzystywany w tak zwanej kompensacji (częściej znanej pod angielską nazwą offset) emisji dwutlenku węgla. Najczęściej polega ona na tym, że jakaś organizacja sadzi drzewa lub deklaruje, że pozostawi już istniejący las nietknięty, co można przeliczyć na tony dwutlenku węgla, które ten las pochłonie. Klient - najczęściej firma - płaci za to i odejmuje te emisje od swoich. Przykład: jeżeli działalność danej firmy powoduje milion ton emisji CO2 do atmosfery, a firma kupi offset na pół miliona ton, to może twierdzić, że w sumie obniżyła swoje emisje o połowę. Niektóre przedsiębiorstwa chwalą się wręcz, że są "neutralne dla klimatu", bo kompensują całość swoich emisji.
Tyle w teorii. W praktyce taka kompensacja okazuje się często bzdurą i dzieje się tylko na papierze. Pożar w Kalifornii to kolejny dowód na to, że płacenie za kompensowanie emisji przez sadzenie czy ochronę lasów nie zastąpi realnego zmniejszenia emisji. Bo te lasy mogą - jak w tym przypadku - spłonąć. Tym bardziej że zmiana klimatu napędza pożary w różnych częściach świata. Im bardziej ociepla się Ziemia, tym częściej pojawiają się sprzyjające im warunki, jak susza, wysoka temperatura lub silny wiatr.
Według "Financial Times" klientami na kredyty węglowe, które miały być dowodem obniżania emisji, były między innymi koncerny paliwowe: Chevron, Shell, BP. Kompensowanie emisji pozwala tym firmom twierdzić, że działają na rzecz klimatu, nawet jeśli wcale nie obniżają swoich emisji. Jednak pochłanianie CO2 przez drzewa jako forma kredytu węglowego od dawna budzi spore wątpliwości.
Takie programy mogą (choć teoretyczne nie powinny) obejmować lasy, które wcale nie miały zostać wycięte, albo sadzenie drzew tam, gdzie i tak zostałyby posadzone. Wtedy wartość dodana jest żadna. Po drugie, magazynowanie węgla w roślinach jest siłą rzeczy tymczasowe. Spalanie gazu czy ropy uwalnia do atmosfery węgiel (w formie CO2), który pozostawał pod ziemią od milionów lat. Drzewo może przeżyć 100 lat lub więcej, ale nie tysiące. Nie jest to więc długoterminowe rozwiązanie (nie znaczy to, że drzewa nie są ważne w walce ze zmianą klimatu, ale ich możliwości są ograniczone).
Wreszcie nawet jeśli kredyt węglowy rzeczywiście uchroni przed wycięciem las, który miał iść pod topór, to nic nie zagwarantuje, że nie dotknie go klęska żywiołowa. Dokładnie to widać w lasach w Kalifornii, na które sprzedawano kredyty węglowe. Żeby się przed tym zabezpieczyć, firmy kupujące kredyty węglowe z kalifornijskiego programu kompensacji CO2 płacą dodatkowo za lasy "buforowe" (stanowiące 10-20 proc. kupionego kredytu). Te mają "zastąpić" kupione lasy w razie pożaru lub innej klęski. Ale - informuje "Financial Times" - już teraz w pożarach spłonęło więcej, niż wynosił bufor założony na 100 lat programu.
Według śledztwa dziennikarskiego z ubiegłego roku, w którym wzięto pod lupę jedną z organizacji sprzedających offsety, aż 94 proc. kredytów węglowych nie miała pozytywnego wpływu na klimat. Dlatego stosowanie ich przez firmy jest często krytykowane jako greenwashing (lub ekościemia).
Skuteczną metodą walki ze zmianą klimatu jest realne obniżanie emisji tam, skąd pochodzą - czyli np. zastępowanie elektrowni węglowych odnawialnymi źródłami energii, wybieranie transportu zbiorowego i elektrycznego zamiast samochodów spalinowych czy ograniczenie spożywania mięsa.