Rolnicy w Polsce mogliby sporo zyskać, gdyby rząd wprowadził przepisy umożliwiające powstawanie instalacji agrowoltaicznych - wynika z nowego raportu think tanku energetycznego Ember. Na farmach łączących uprawy zbóż czy owoców z produkcją prądu można lepiej zarobić, wyliczają eksperci.
Według raportu potencjał do budowy instalacji, w których zboża lub owoce rosną pod albo obok paneli fotowoltaicznych, jest bardzo duży. Ember wylicza, że w Polsce całkowita moc takich farm fotowoltaicznych mogłaby sięgnąć prawie 120 gigawatów. To ponad sześć razy tyle, ile dziś wynosi całkowita moc zainstalowana fotowoltaiki w Polsce. Także w innych krajach Europy Środkowej - Czechach, Słowacji i na Węgrzech - ten potencjał jest duży i niewykorzystany.
Eksperci widzą w tym rozwiązaniu nie tylko możliwość rozwoju energii odnawialnej bez "zabierania" terenów rolnych, ale też konkretną korzyść dla rolników. Badania, które przywołują, pokazują pozytywny wpływ paneli na niektóre uprawy. Na przykład plony malin na farmach agrowoltaicznych mogą być 16 procent większe.
Nie z każdym rodzajem upraw jest tak sam i na przykład pszenica lub owies będą dawać plony kilkanaście, czasem 20 procent niższe. Jednak jak zwracają uwagę autorzy raportu, dziś uprawa pszenicy w Polsce to działalność na skraju opłacalności, a czasem przynosząca straty. Połączenie upraw z dającą zyski instalacją fotowoltaiczną może zapewnić rolnikom stabilność finansową, a nawet środki do prowadzenia upraw ekologicznych. W raporcie czytamy:
Przykładowa kalkulacja pokazuje, że przy połączeniu paneli słonecznych z pszenicą, przychody na hektar mogą być dwanaście razy wyższe niż z samej uprawy pszenicy. Przekłada się to na potencjalny roczny zysk w wysokości 5400 złotych na hektar z połączonej sprzedaży energii elektrycznej i pszenicy.
- Obserwujemy coraz więcej susz i ekstremalnych zjawisk pogodowych, a agrowoltaika może pomóc w ochronie upraw. Instalacja paneli słonecznych w połączeniu z produkcją rolną może również stabilizować dochody rolników troszczących się o bezpieczeństwo żywnościowe Polski i Europy - mówi dr Paweł Czyżak, analityk Ember.
Tak zwana agrowoltaika to dojść nowy trend. Chociaż duże elektrownie słoneczne powstają często na obszarach rolniczych, to zazwyczaj są to działki nieużywane do upraw. Agrowoltaika (nazywana też agri-PV) polega na łączeniu jednego z drugim. Na takich farmach panele są zainstalowane w taki sposób, że pomiędzy albo pod nimi uprawiane są zboża, owoce lub rośliny aromatyczne.
Możliwy jest nawet wypas zwierząt gospodarskich. W Gazeta.pl opisywaliśmy działanie takiej instalacji w hiszpańskiej Andaluzji. Tam między panelami wypasają się owce, co daje dwustronne korzyści: pasterze mają teren do wypasania swojego stada, zaś właściciele farmy oszczędzają na koszeniu trawy, bo zwierzęta częściowo robią to za nich. W tym samym miejscu znajdują się też ule pszczele.
Według organizacji branżowej SolarPower Europe w UE jest już około 200 takich projektów, głównie na zachodzie Europy.
Na mapie znajdują się tylko dwa projekty z Polski, które mają charakter eksperymentalny. Pierwszy to farma fotowoltaiczna Zgorzeleckiego Klastra Rozwoju Odnawialnych Źródeł Energii i Efektywności Energetycznej (ZKlaster), gdzie pod panelami zasadzono czosnek niedźwiedzi. Przedstawiciele Klastra są zadowoleni z efektów i pierwszych zbiorów. Zwracają też uwagę na efekt ekologiczny - na terenie farmy, gdzie nie używa się pestycydów ani herbicydów, pojawiają się dzikie rośliny łąkowe, owady oraz inne zwierzęta. Drugi z projektów łączy fotowoltaikę z ulami pszczelimi.
Dlaczego agrowoltaika w Polsce to na razie tylko pojedyncze, eksperymentalne projekty? Największą barierą jest brak odpowiednich przepisów i - jak dotychczas - brak chęci po stronie władz, by to zmienić. Jak piszą autorzy raportu Ember, grunty rolne biorące udział w produkcji energii słonecznej są wykluczone z dotacji, co także uniemożliwia ich wykorzystanie do produkcji żywności.
W czerwcu Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi informowało w odpowiedzi na pytania PAP, że "nie pracuje nad zmianą regulacji dotyczących agrowoltaiki". Co prawda rolnicy mogą postawić u siebie mikroinstalację, jednak nie na tym polega koncepcja łączenia upraw z produkcją energii.
Żeby postawić wielkoskalową farmę słoneczną, potrzebna jest decyzja starosty zezwalająca na wyłączenie działki z produkcji rolniczej. Ministerstwo przekonuje, że trudno łączyć istnienie takiej instalacji z produkcją rolną, na przykład ze względu na potrzebę operowania maszynami. Jednak praktyka z innych krajów Europy wskazuje, że to problemy zupełnie możliwe do rozwiązania. Panele agrowoltaiczne mogą albo być zamontowane wysoko, żeby umożliwić prace rolne pod nimi, albo w większych niż normalnie odstępach, aby zmieściły się tam maszyny. Można też wykorzystać ruchome panele.
- Patrzę na rozwój agro-fotowoltaiki z wielką nadzieją. Rolnicy szukają dzisiaj nowoczesnych rozwiązań i źródeł dodatkowego zysku. Przepisy prawne dotyczące agro-PV, umożliwiające polskiemu rolnikowi dodatkowy zarobek, są dziś bardzo potrzebne - uważa Mateusz Ciasnocha, rolnik z Żuław Wiślanych.