Jak już wspominaliśmy, w pierwszym tygodniu września nad polskim morzem doszło do ciekawej obserwacji. System SatBałtyk wykazał, że podczas gdy temperatura wody sięgała w wielu punktach nawet 21 stopni Celsjusza, miejscami spadała do niemal 13 stopni. Okazało się, że powodem tej zmiany było tzw. zjawisko upwellingu.
- Jeżeli chodzi o bałtycki upwelling, jest on podyktowany wiatrami ze wschodu. Powietrze musi się przesuwać wzdłuż wybrzeża i ono porusza wówczas masy wody. My tego nie widzimy, bo są to ruchy bardzo powolne i wiatr nie musi wiać bardzo silnie - skomentował dla Polsatu News prof. Bogdan Chojnicki z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. - W takim układzie gdy wieje ze wschodu, to zawirowanie pompuje wodę z niższych głębokości, z tych, z których temperatura jest niższa.
Dotychczasowo zmiany temperatury wody ze względu na upwelling - nazywany też "bąblem zimna" - odnotowano we wrześniu w Darłowie, Kołobrzegu oraz we Władysławowie.
Jak poinformowaliśmy 9 września, Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej doniósł, że na stacji Warszawa-Bulwary poziom wody w Wiśle sięgnął zaledwie 24 cm. Został tym samym pobity rekord najniższej wysokości.
Z obniżonym stanem wód zmaga się aktualnie wiele polskich rzek, a IMGW wydał ostrzeżenia hydrologiczne przed suszą. Przypomnijmy, że problem z nią występuje w naszym kraju nieprzerwanie od 2015 r. Według hydrologów Instytutu poprawa tej ciężkiej sytuacji będzie miała miejsce już wkrótce, gdy do Polski powróci chłodniejszy front i opady deszczu.