21 centymetrów, aż pięć poniżej dotychczasowego rekordu - do takiego poziomu spadł stan Wisły na wodowskazie przy warszawskich bulwarach. Rozmawialiśmy tam z rzecznikiem Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej Grzegorzem Walijewskiem, który mówił o przyczynach trwającej suszy i wpływie człowieka na to zjawisko. Zobacz całą rozmowę:
Jak powiedział Walijewski, na początku tego tygodnia na połowie stacji pomiarowych IMGW panował niski stan wody wskazujący na suszę hydrologiczną. Co więcej, w 21 punktach - wśród nich tym na Wiśle w Warszawie - notowany jest historycznie najniższy stan wody.
Zmienność pogody jest naturalnym zjawiskiem, podobnie jak ekstrema pogodowe - susze albo powodzie. Jednak powodowana przez człowieka zmiana klimatu sprawia, że te zjawiska się nasilają. Za nami najgorętsze lato w historii pomiarów.
- Wysoka temperatura, brak długotrwałych opadów czy szerzej: zmiana charakteru opadów, ciepłe zimy - mówi hydrolog, wymieniając skutki zmiany klimatu w Polsce. Do tego inna działalność człowieka, jak "betonoza", osuszanie i zła melioracja, brak naturalnej retencji wody stanowią "receptę na suszę".
W latach 50. susza pojawiała się przeciętnie raz na 9 lat, w latach 80. - raz na mniej więcej 5 lat. Teraz susza jest rokrocznie i obejmuje coraz większy obszar. Niestety, jesteśmy sami sobie winni
powiedział ekspert.
Walijewski ostrzegł, że sytuacja może błyskawicznie się odwrócić i z suszy możemy przejść bezpośrednio w nadmiar wody, wezbrania i nawet podtopienia. Już w poniedziałek intensywne deszcze pojawiły się na zachodzie Polski.
- Natomiast w czwartek do Polski może dotrzeć niż bardzo "zasobny" w wodę. To oznacza, że na południu kraju opadów może być naprawdę bardzo dużo - powiedział rzecznik IMGW.
Jeśli niż zostanie "zablokowany" i deszcz będzie padał intensywnie i długo w jednym miejscu, może dojść do tak zwanych powodzi błyskawicznych.
- Przez zmianę klimatu zmienił się zupełnie nam charakter opadów. Albo mamy dni bezopadowe, suche, do tego duże parowanie z powodu temperatury, albo jak już spadnie ten deszcz, to jest go za dużo. Tak, jak w Warszawie w sierpniu, kiedy spadło 120 l wody na metr kwadratowy. Czyli w parę godzin padało tyle, ile powinno spaść w dwa miesiące - wyjasnia rzecznik IMGW.