"Obecnie przekroczenie stanu alarmowego notujemy na 41 stacjach hydrologicznych w Polsce, a stanu ostrzegawczego na 30" - przekazuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Przykładowo we wsi Barcinek w Karkonoszach stan wody jest na poziomie 228 cm, przy czym stan alarmowy podniesiono już przy 110 cm. Jeszcze gorzej jest we wsi Biała Nyska (województwo opolskie), gdzie stan wody to obecnie 494 cm. Stan alarmowy ogłoszono już przy 330 cm.
Prawie cała południowa Polska objęta jest zresztą ostrzeżeniami przed ekstremalnymi ulewami. Od dłuższego czasu pada na Dolnym i Górnym Śląsku, Opolszczyźnie i w Małopolsce. W tych regionach oraz we wschodniej i centralnej części kraju ogłoszono alert trzeciego (najwyższego) stopnia. W Łódzkiem, Lubelskiem i Mazowieckiem oprócz ulewnych deszczów spodziewane są burze.
Na południu kraju trwają intensywne przygotowania przed powodzią. Budowane są tam wały przeciwpowodziowe i prowadzone ewakuacje z terenów zalewowych. Mieszkańcy tych regionów są na bieżąco informowani o możliwych zagrożeniach. Wszystko z powodu obawy o wysoki stan wody na rzekach.
Tymczasem w Warszawie Wisła nadal ma rekordowo niskie poziomy. Stan Wisły zmierzono o 7:00 na bulwarach wiślanych - podaje IMGW. Urządzenia pomiarowe wskazały, że poziom rzeki w Warszawie to 21 cm. Gdyby nie wtorkowy spadek do 20 cm byłyby to rekord nienotowany od 2015 roku (wówczas stan wody spadł do 26 cm). O skali problemu świadczy fakt, że stan alarmowy ogłasza się, gdy poziom wody osiągnie 650 cm. Przypomnijmy, że w wielu miejscach w kraju ten stan alarmowy przekroczono.
Jak to możliwe, że w jednej części kraju szaleją ulewy, widmo powodzi zagląda głęboko w oczy, a w innej woda w rzekach jest na rekordowo niskich poziomach? Otóż biolodzy mówią wprost: to wręcz książkowy przykład tego jak działają zmiany klimatyczne.
- Ledwie kilka dni temu mieliśmy upały, a głównym tematem ostrzeżeń służb było duże zagrożenie pożarowe związane z długotrwałą suszą. Dziś nagłówki przejęły prognozy rekordowych opadów. Częstsze występowanie tego typu ekstremów to jeden z przejawów zmiany klimatu w Polsce - tłumaczy dr Aleksandra Kardaś, redaktorka naczelna portalu "Nauka o klimacie" w komunikacie przesłanym dla Next.gazeta.pl.
- Sytuacje suszy i nawalnych deszczy dotykających coraz dotkliwiej nasz kraj to podręcznikowy przykład tego, do czego prowadzi emisja gigantycznych ilości gazów cieplarnianych, o czym ostrzegają naukowcy od dekad. Kroki zaradcze, które musimy wprowadzić, są nam znane i określone w ramach kolejnych konferencji klimatycznych, czy poświęconych bioróżnorodności. Dlaczego ich nie realizujemy? - pyta z kolei prof. dr hab. Piotr Skubała z Państwowej Rada Ochrony Przyrody.