Co się dzieje: - Mamy w tym momencie duży problem. Tak dużo wody płynie, że została uszkodzona infrastruktura IMGW, która podawała nam aktualne stany wody co 10 minut - poinformował Grzegorz Walijewski, rzecznik prasowy IMGW i zastępca dyrektora Centrum Hydrologicznej Osłony Kraju. Ekspert przyznał, że do pomiarów pozostały już tylko łaty wodowskazowe. Problem w tym, że jest zbyt niebezpiecznie, aby dokonać odczytów. - Strażacy powiedzieli, że boją się podchodzić - oświadczył.
Co to oznacza dla ekspertów: Brak infrastruktury służącej do badania aktualnego stanu wody może przełożyć się na problemy w opracowaniu modeli hydrologicznych przedstawiających to, "co będzie się działo później niżej na Odrze".
Co dalej: Według ekspertów w niektórych miejscach napadało już po 400 mm wody. - To oznacza, że od czwartku spadło tyle deszczu, ile tam powinno spaść przez pół roku - wskazał Walijewski i dodał, że dopadać ma jeszcze kolejna norma miesięczna. Ekspert przyznał jednak, że "jesteśmy już za półmetkiem". Intensywne i najbardziej niebezpieczne opady będą słabnąć. W Głuchołazach i Kotlinie Kłodzkiej, gdzie sytuacja jest najpoważniejsza, spokojniej ma zacząć się robić w poniedziałkowe popołudnie (16 września).
Więcej: Na temat sytuacji w zalanych częściach Polski przeczytasz między innymi w tekście: "Tak wyglądają Głuchołazy. Woda przerwała wały. Porażające zdjęcia".
Źródło:TVN24