Do chętnie zbieranych w polskich lasach borowików, podgrzybków, rydzów, kani i maślaków dołączył również znany trujący gatunek nazywany przez miłośników "świętym królem grzybów", czyli muchomor czerwony. W Internecie fani muchomora dzielą się poradami na temat jego obróbki i wykorzystania, a także skutecznego przechowywania. A tymczasem eksperci ostrzegają.
Popularnością cieszy się także mikrodawkowanie, czyli stosowanie niewielkich, wręcz homeopatycznych dawek muchomora czerwonego w celu poprawy zdrowia, fizycznego jak i psychicznego. Portal ABC Zdrowie podkreśla jednak, że takie teorie nie mają żadnego poparcia w badaniach klinicznych. Jednocześnie bardzo niepokoją ekspertów z dziedziny medycyny, którzy przypominają, że muchomory czerwone zawierają cały szereg toksyn powodujących drgawki, psychozę czy nawet porażenie ośrodka oddechowego.
Wśród objawów zatrucia wymienia się między innymi: zaburzenia percepcji słuchowej i wzrokowej, zaburzenia orientacji w przestrzeni i czasie, zawroty głowy, euforia i lęk. Lekarze ostrzegają, że każda dawka preparatu z muchomora czerwonego może być groźna dla zdrowia. Jednocześnie przypominają, że największym trucicielem polskich lasów jest muchomor sromotnikowy, mylony często z gąską. Toksyny w nim zawarte są tak silne, że wystarczy niewielka dawka, żeby zabić człowieka. Sezon grzybowy jest w pełni, warto jednak przy tym wspomnieć, że są takie gatunki, których zbieranie może zostać ukarane mandatem. Zgodnie z rozporządzeniem ministra środowiska ochroną są m.in.: boczniak mikołajkowy, borowik szatański, czarka jurajska, wilgotnica czapeczkowata, gwiazdosz, sarniak, maślak trydencki, soplówka jeżowata, błyskotka jasna czy trufla wgłębiona. Za zbieranie chronionych gatunków grzybów grozi kara grzywny nawet do 5 tys. zł.