Pod koniec września w wybrzeże Florydy uderzył huragan Helene. Zginęło co najmniej 230 osób, co czyni go najgorszym pod tym względem sztormem od czasu huraganu Katrina w 2005 roku. - Helene była dla nas sygnałem ostrzegawczym, aby ludzie zrozumieli siłę wody i posłuchali ostrzeżeń - mówiła Jane Castor, burmistrzyni Tampy. Kilka tygodni później w region ten może uderzyć bowiem jeszcze potężniejszy huragan - Milton.
Narodowa Służba Meteorologiczna przewiduje, że jeśli żywioł utrzyma się na obecnym kursie, to będzie najgorszym, jaki dotknie obszar Tampy od ponad 100 lat. Milton już teraz stał się trzecim najszybciej rozwijającym się sztormem w historii Atlantyku. Rozpędził się z kategorii 1 do kategorii 5 w ciągu niecałych 24 godzin. W pewnym momencie maksymalna prędkość wiatru w huraganie Milton wyniosła 260 km/h, co plasuje ją na najwyższym poziomie w pięciostopniowej skali Saffira-Simpsona. Huragan miał nieco wyhamować, ale nadal jest szalenie niebezpieczny.
Zwłaszcza że po części dotknie także regiony, przez które wcześniej przeszedł huragan Helene. Wciąż nie zakończono tam sprzątania po przejściu zawieruchy. Na ulicach leży gruz i inne śmieci, które są efektem zniszczeń poprzedniego huraganu. Gubernator Florydy Ron DeSantis przekazał, że wysłał ponad 300 wywrotek, które do wtorkowego popołudnia usunęły 1300 ładunków gruzu pozostawionego przez huragan Helene. - Wszystkie te śmieci będą pociskami. To jak włócznia nadchodząca w twoją stronę - mówił, cytowany przez Associated Press.
Skutki uderzenia huraganu Militon mogą, więc być katastrofalne, dlatego w wielu hrabstwach prowadzona jest ewakuacja. Według szacunków obowiązkiem ewakuacji objętych jest 5,9 mln ludzi. - Jeszcze nie jest za późno, wsiądź do samochodu, przejedź przez most i poszukaj schronienia - alarmuje chociażby Burmistrz Belleair Beach Dave Gattis.
Tak też postąpiło wielu Amerykanów. Do tego stopnia, że na 7912 stacjach benzynowych na Florydzie, co stanowi około 17,4 proc. wszystkich stacji stanu, zabrakło paliwa - podaje Reuters, który powołuje się na dane firmy GasBuddy. Problem potęguje zagrożenie huraganowe. Hurtowy dystrybutor paliw Mansfield poinformował, że dostawy paliw cysternami nie są bezpieczne i wstrzymał je z powodu złych warunków atmosferycznych. Cysterny z dodatkowym paliwem starają się zapewniać za to włodarze stanu.
Autostrady wyjazdowe z Florydy są zatkane. Wzdłuż zachodniego wybrzeża zamknięte są także porty lotnicze. W części hrabstw wprowadzono godzinę policyjną. Po Tampie w najbardziej zagrożonych terenach jeżdżą policyjne radiowozy, z których słychać komunikat z apelem o ewakuacje.
Według aktualizacji Krajowego Centrum Huraganów (NHC) gdy huragan Militon dotrze do lądu, przyniesie bardzo obfite opady deszczu i silne wiatry na większości Półwyspu Florydzkiego. "Zgodnie z prognozowaną trasą centrum Miltona przejdzie przez wschodnią część Zatoki Meksykańskiej we wtorek wieczorem i dotrze do lądu wzdłuż zachodnio-środkowego wybrzeża Florydy w środę wieczorem. Następnie przesunie się od wschodniego wybrzeża Florydy nad Ocean Atlantycki w czwartek" - przytacza komunikat NHC CNN.
Dziennikarze podkreślają jednak, że "niezależnie od tego, gdzie dokładnie wyląduje Milton, znaczna część wybrzeża Zatoki Florydzkiej jest poważnie narażona na katastrofalne wiatry huraganowe i deszcz powodujący powodzie". Sekretarz Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej USA Xavier Becerra ogłosił nawet stan zagrożenia zdrowia publicznego na Florydzie.
Burmistrzyni Tampy Jane Castor alarmowała, że niektórym domom grozi zalanie do nawet trzech metrów wysokości. - To jest coś, co wcześniej mogliście zobaczyć tylko w filmach. Jeżeli pozostajecie w domu, któremu grozi zalanie wodą do poziomu ponad trzech metrów, to tak jakbyście znaleźli się w trumnie - mówiła. - To jest katastroficzny huragan. Jeśli zdecydujesz się zostać w jednym z obszarów, w których nakazano ewakuację, umrzesz - dodawała stanowczo.
Milton jest już siódmym w tym sezonie huraganem, który gwałtownie nasila się w basenie Atlantyku. Do zjawiska szybkiej intensyfikacji dochodzi coraz częściej, ponieważ klimat ociepla się z powodu zanieczyszczenia środowiska paliwami kopalnymi, a zbiorniki wodne stają się bardziej gorące i zatrzymują ciepło. - Niezwykle wysokie temperatury powierzchni morza dostarczają paliwa niezbędnego do szybkiej intensyfikacji huraganów, którą zaobserwowaliśmy - powiedział w rozmowie z Reuters klimatolog Daniel Gilford z Climate Central.