"Wiele dramatów ludzkich". Samorządowcy piszą do Tuska. Premier odpowiada

Samorządowcy z 9 miast i gmin alarmują w liście do premiera Donalda Tuska, ich zdaniem bezpieczeństwo energetyczne Polski jest zagrożone, a lokalne władze znalazły się w kryzysowej sytuacji. Piszą o możliwych zwolnieniach tysięcy osób. "List przeczytałem" - odpowiedział szef rządu.
Posiedzenie rządu, Donald Tusk
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Na terenie Gryfina, Jaworzna, Kozienic, Łazisk Górnych, Opola, Ostrołęki, Połańca, Rybnika i Trzebini działają elektrownie węglowe, które mają być sukcesywnie wygaszane. Samorządowcy w liście do premiera informują o negatywnych skutkach zamykania elektrowni i apelują o pilne spotkanie. Pismo otrzymali również szefowie resortów aktywów państwowych, finansów, przemysłu oraz klimatu i środowiska - informuje RMF FM

Zobacz wideo Luka w energetyce. Elektrownie węglowe się starzeją. To nie UE je wyłączy

Przyspieszona transformacja. Samorządowcy piszą list do premiera Tuska

Zgodnie z nowymi rządowymi planami, proces zamykania elektrowni węglowych ma znacznie przyspieszyć. Tak przewiduje zaktualizowany projekt Krajowego planu na rzecz energii i klimatu (KPEiK). Transformacja była przewidziana na początek 2030 roku, natomiast jak podaje RMF FM, samorządy m.in. z rejonu Elektrowni Dolna Odra w Zachodniopomorskiem otrzymały informację, że ten proces może nastąpić już na początku 2026 roku. Aktualnie w Polsce ok. 60 proc. energii elektrycznej produkowane jest z węgla. Rządowy projekt zakłada, że w 2030 roku ma być to 22 proc., a w 2040 roku 1 proc.

Elektrownie węglowe miałyby zostać zastąpione przez gazowe i odnawialne źródła energii. Samorządowcy w liście do rządu podkreślają, że wcześniejsze zamykanie elektrowni węglowych spowoduje m.in. problemy z dostawami ciepła, zwolnienia tysięcy osób związanych z branżą energetyczną i wielomilionowe spadki w dochodach samorządów. Na przykład Elektrownia Kozienice zatrudnia aż 2 tys. osób, co piąty pracujący mieszkaniec gminy jest zatrudniony właśnie tam. - To przyniesie wiele dramatów ludzkich - komentuje rządowe plany burmistrz Kozienic Mariusz Prawda. - Jesteśmy zdziwieni taką decyzją i oczekujemy rozmowy - dodaje z kolei burmistrz Trzebini Jarosław Okoczuk. 

Premier Donald Tusk: Przeczytałem ten list

O to został zapytany podczas sobotniej konferencji prasowej premier Donald Tusk. - Przeczytałem ten list. Będziemy podejmowali kroki odpowiedzialne i akceptowalne - stwierdził m.in. szef rządu. Dodał, że Polska "ma problem". - Warto mieć świadomość, ile dziesiątek miliardów, a właściwie setek miliardów poszło na zmarnowanie i nie zostało wykorzystane na szybszą transformację polskiej energetyki - powiedział na temat rządów Prawa i Sprawiedliwości. Podkreślił przy tym, że "nie dość, że Europa ma średnio energię droższą 2,5 razy mniej więcej niż Stany Zjednoczone, to my jesteśmy niestety w czołówce cen energii". 

Długo myślałem, czy to powiedzieć tak wprost, ale powiem: niektóre założenia dotyczące emisji CO2 rozbrajają europejską gospodarkę

- stwierdził w pewnym momencie premier Donald Tusk. I jak wskazał, "nie możemy udawać, że nie stoimy przed tym dylematem". - Chcemy mieć tanią energię, chcemy konkurować z resztą świata, chcemy mieć naprawdę konkurencyjną gospodarkę, chcemy, żeby ludzie się czuli bezpiecznie, także w Polsce, jeśli chodzi o ceny energii, to musimy budować taki system, który daje nam szansę na konkurencję, choćby ze Stanami Zjednoczonymi - ocenił szef rządu. 

Hennig-Kloska: Samorządowcy muszą sobie zadać pytanie

Do listu samorządowców odniosła się też ministerka klimatu Paulina Hennig-Kloska. Stwierdziła ona m.in., że "samorządowcy muszą zapewnić adekwatną do dochodów, możliwą dla mieszkańców do zapłacenia cenę dostarczania energii cieplnej do domów" i podkreśliła przy tym, że energia z węgla jest najdroższa z możliwych w Europie. Dodała w RMF FM, że "oczywiście o ludzi trzeba zadbać", ale powinnością rządu "jest doprowadzenie do ograniczenia kosztów wytwarzania energii, żeby ludzie mogli mieć niższe koszty energii". - Więc pytanie podstawowe - czy samorządowcy uważają, że ważniejsze jest trzymanie statusu quo, czy jednak dostarczenie mieszkańcom swoich osiedli, można też powiedzieć swoim wyborcom, niższych kosztów energii cieplnej i elektrycznej, bo bez transformacji tego nie zrobimy - stwierdziła ministerka. Paulina Hennig-Kloska podkreśliła, że "bez kompetencji osób pracujących dzisiaj w sektorze wytwarzania energii konwencjonalnej nie jesteśmy w stanie zrobić transformacji". 

Więcej o: