Kto gości w karmniku i jak wygląda kowalik? Krótki przewodnik dla początkującego obserwatora

Maria Mazurek
Do karmnika podlatuje mały, szaro-beżowy ptaszek z czarnym paskiem na oczach. Na pewno nie wróbel, zatem co? Sezon dokarmiania ptaków w pełni, obserwacje w sezonowych stołówkach bywają fascynujące. Kogo możemy tam zobaczyć i o czym trzeba wiedzieć?
Ptaki w karmniku.
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Wyborcza.pl

Już wiem, że ten mały ptaszek z wprowadzenia do tekstu to kowalik, choć trochę zajęło mi znalezienie tej informacji za pomocą wpisywania różnych fraz do wyszukiwarki. Jest całkiem częstym gościem w zimowych karmnikach, choć nie najpopularniejszym. W Polsce występuje przez cały rok, ale to zimą właśnie przenosi się bliżej ludzi, szczególnie mieszkających niedaleko lasu czy parku. Z moich obserwacji: wynika, że bardzo lubi orzechy włoskie (nie tylko on zresztą, to zdecydowanie najpopularniejsze danie w moim karmniku). 

Zobacz wideo Skąd do nas wracają bociany?

Kto gości w karmniku?

Bardzo charakterystycznymi odwiedzającymi są w karmnikach różnobarwne sikorki. - Przylatują nie tylko najbardziej znane sikory bogatki, ale pojawiają się w naszych karmnikach także modraszki, a od czasu do czasu, zwłaszcza jeśli mieszkamy w terenie bardziej zalesionym, mogą się pojawić także czubatki czy sosnówki - mówi Monika Klimowicz-Kominowska z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków (OTOP). 

Ptaki w mieście to dla wielu przede wszystkim wróble. Niestety, od lat jest ich coraz mniej, można mówić wręcz o załamaniu populacji. W ciągu ostatnich kilkunastu lat zmniejszyła się o około 30 proc., a w innych krajach europejskich jest jeszcze gorzej niż u nas. Często za to można spotkać ich bardzo podobnych kuzynów - nieco mniejsze mazurki. Można je rozróżnić po czarnej plamce na policzku, którą mają tylko mazurki. Chętniej pokazują się w miejskiej zabudowie niż na terenach przyleśnych. Pięknych gili z czerwonymi brzuszkami jest dość mało i trudno je zobaczyć w karmnikach, gdzie pojawiają się stosunkowo rzadko. 

Najczęściej pojawiające się w karmnikach ptaki można obejrzeć klikając w poniższą galerię zdjęć. A pod nią opisujemy kolejne gatunki i podajemy kilka ważnych wskazówek. 

Mniej lubiane są gołębie, czasem wręcz przepędzane z karmników. - Gołębie są jednak bardzo sprytne, potrafią korzystać na przykład z tego, co inne ptaki wyrzucą z karmnika bądź upuszczą na ziemię czy balkon. Czasami przylatują kuzynki gołębi miejskich, czyli sierpówki. Najczęściej w parach, to bardzo wdzięczne do obserwowania ptaki, najczęściej łączą się w pary na całe życie - opowiada Monika Klimowicz-Kominowska. 

Sprytne są też równie "miejskie" krukowate i one także mogą zawitać przy karmnikach. - Chętnie szukają wszędzie pożywienia, na przykład gawrony i kawki. Są dość elastyczne, jeśli chodzi o pokarm, będą jeść zarówno ziarna, jak i kule tłuszczowe. Jeżeli wyłożymy owoce, jak jabłka, gruszki, suszone rodzynki czy morele - ważne, żeby były bez siarki, związków konserwujących - to możemy w karmnikach gościć kwiczoły lub coraz częściej zostające na zimę kosy. Jeśli wywiesimy słoninę - ważne, żeby nie była solona - to oprócz sikorek, które zawsze chętnie będą się nią żywić, możemy skusić nią dzięcioły. Coraz częściej żyją one w miastach i mogą przylecieć do karmnika, przede wszystkim dzięcioł duży i dzięcioł średni - zwłaszcza w miejscach, gdzie jest dużo drzew, szczególnie starych. Mogą się w karmniku pojawić także gatunki, które mogą się nam wydawać nieco bardziej egzotyczne, na przykład grubodzioby. Wszystko tak naprawdę zależy od tego, w jakim miejscu mieszkamy, czy to teren w centrum miasta, czy bliżej łąk albo lasu - mówi ekspertka OTOP. 

Czym karmić ptaki w karmnikach?

Przede wszystkim ziarna. Można dawać gotowe mieszanki, ważne, żeby był to pokarm jak najbardziej naturalny, bez dodatków. Ale można nawet wysypać sam słonecznik czy wyłożyć wyłuskane z łupin orzechy włoskie - to pokarm tłusty, wysokoenergetyczny, dla ptaków bardzo cenny. Można wykładać też słoninę (surową!) lub kule tłuszczowe, które można zrobić samemu ze smalcu i ziaren albo kupić gotowe. - Takie kule należy wydobyć z plastikowych siateczek, w które są pakowane, bo małe ptaki czasem się w nie zaplątują i mogą umrzeć z wychłodzenia - zwraca uwagę Monika Klimowicz-Kominowska. Co jeszcze? Można wyłożyć świeże owoce, na przykład ćwiartki jabłka, a także suszone, jak rodzynki i morele, byle nie były konserwowane siarczanami.

- Jeszcze jedna ważna rzecz, która jest ważna i w zimie, i w lecie, to woda. Nie wszystkie ptaki postanowią "pić" śnieg. Warto postawić małą miseczkę z ciepłą wodą także o tej porze roku - dodaje Klimowicz-Kominowska. 

Jaki powinien być karmnik?

Karmnik można zrobić lub kupić gotowy, ważne jednak, by był regularnie czyszczony - najlepiej gorącą wodą (żadnego chloru!), ewentualnie z użyciem płynu do mycia naczyń, który trzeba potem dokładnie spłukać. - Przy regularnym czyszczeniu karmnika będziemy mieć pewność, że nie będą się przenosić ptasie patogeny, takie jak ptasia ospa. Uspokajam: nie jest groźna dla ludzi, ale dla ptaków dość zjadliwa -mówi ekspertka OTOP. 

Ważne jest także miejsce. Jeśli mamy ogród, to w pobliżu zakrzaczeń, w których ptaki będą mogły odpocząć i się skryć. Warto zwrócić uwagę, by nie było to miejsce, do którego łatwo dostaną się koty lub kuny. Słupek czy pal na którym stoi karmnik można na przykład owinąć blaszką, by utrudnić wspinaczkę po nim. Gdy ogrodu nie mamy i karmnik ma stać na balkonie, ważne by znajdował się jak najdalej od okien, tak, by ptaki o nie nie uderzały. Można też zastosować specjalne naklejki na szyby. - Nie korzystajmy z karmników z przyssawką, które mocuje się do szyby. Dla nas to okazja do podglądania ptaków na wyciągnięcie ręki, natomiast ptaki nie widzą szyb i często się z nimi zderzają - przestrzega Monika Klimowicz-Kominowska. 

I jeszcze jedna kwestia, która czasem pojawia się w dyskusji na "ptasich" grupach w mediach społecznościowych. - My dokarmiamy ptaki w karmnikach, natomiast mogą do nich przylecieć goście, którzy nie będą skuszeni tą karmą, ziarnami czy słoniną, a samymi żywiącymi się tym ptakami. Możemy się zatem spodziewać odwiedzin pustułek bądź krogulców. Niektórym może się to wydawać okrutne, ale to jest normalne. Taka jest natura, te ptaki też muszą jeść, a ptaki z karmnika stają się dość łatwym celem. Może być nam smutno, jak zobaczymy małego upolowanego ptaka, ale to jest po prostu łańcuch pokarmowy - mówi ekspertka.

Czytaj też: Co się dzieje z wróblami? "Populacja mocno się załamała". Oto trzy przyczyny

Maria Mazurek
Więcej o: