Stoimy na skraju łąki i lasu w Puszczy Białowieskiej. Nie jest to najstarszy ani najcenniejszy fragment, ale ponad 90-letni drzewostan dobrze sobie radzi i - według prof. Michała Żmihorskiego - żadna ingerencja człowieka nie sprawi, że przyroda skorzysta. I obecny plan ochrony żadnej takiej ingerencji nie zakłada.
Robimy dwa kroki w stronę łąki - i chociaż warunki są zupełnie inne, to dalej jest to strefa, gdzie nie prowadzi się tak zwanej ochrony czynnej (czyli zakładającej jakąś formę ingerencji człowieka). Tymczasem tam, zdaniem naukowca, przydatne są działania polegające na koszeniu łąki, bo takich ekosystemów potrzebują orliki krzykliwe.
Kawałek dalej widać fragment lasu starszy od pierwszego, mający wg szacunków 115 lat. Ten jednak znajduje się w strefie, która dopuszcza działania z zakresu gospodarki leśnej. - Nie wiem, w jaki sposób gospodarka leśna miałaby podnieść różnorodność i poziom naturalność tego lasu - mówi prof. Żmihorski, dyrektor Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży.
Te błędy i chaos chce poprawić Instytut Ochrony Środowiska - Państwowy Instytut Badawczy (IOS-PIB). Na zlecenie Ministerstwa Klimatu i we współpracy z naukowcami, jak prof. Żmihorski, tworzy dokument, który może między innymi uporządkować strefy ochrony. Poprawa ochrony przyrody jest teraz szczególnie ważna, bo puszcza mierzy się z nowymi wyzwaniami: skutkami zmiany klimatu, w tym postępującą suszą, oraz efektami postawienia bariery na granicy z Białorusią.
Puszcza Białowieska jest Obiektem Światowego Dziedzictwa UNESCO i jako taki obiekt powinna mieć przyjęty plan zarządzania. Polska powinna przygotować go już dawno. Prace nad planem trwają od 2021 roku, kiedy to resort klimatu zlecił jego sporządzenie Instytutowi. Proces przedłuża się, ale według aktualnego harmonogramu w drugim kwartale tego roku najnowsza wersja ma trafić do konsultacji społecznych - przekazali pracownicy IOŚ-PIB podczas wyjazdu prasowego do Puszczy Białowieskiej.
Najwięcej kontrowersji wywołuje właśnie kwestia podziału na strefy. Sytuacja lasu, który stanowi unikat w skali świata, jest - delikatnie mówiąc - skomplikowana. Puszcza Białowieska jako obiekt UNESCO obejmuje las po polskiej i białoruskiej stronie granicy. W Polsce znajduje się Białowieski Park Narodowy (BPN), który stanowi najcenniejszą, ale stosunkowo niewielką część całej puszczy. Reszta lasu to tereny trzech nadleśnictw Lasów Państwowych, położonych na terenie kilku gmin. Zarządzających i interesariuszy jest więc wielu.
Do tego dochodzi podział obiektu UNESCO na cztery strefy. Kontrowersji nie budzą w zasadzie dwie pierwsze.
Spór pojawia się wokół dwóch pozostałych stref, a szczególnie ostatniej.
Skrajne podejścia do tej strefy czwartej mają aktywiści i część samorządów. W ubiegłym roku kilka organizacji pozarządowych apelowało do władz, by w ramach prac nad planem zarządzania całkowicie zlikwidować strefę czwartą. Argumentowały wtedy, że "jest to w pełni zgodne z wymogami ochrony przyrody, ponieważ zdecydowana większość strefy 4 to drzewostany stare, naturalne lub w fazie regeneracji".
Z kolei lokalni samorządowcy chcą co najmniej pozostawienia obecnej wielkości strefy czwartej (18,06 proc. powierzchni puszczy), a niektórzy - nawet jej zwiększenia. Stanowisko w tej sprawie przyjął m.in. powiat hajnowski, gmina Białowieża, a także sejmik województwa podlaskiego. Zdaniem niektórych samorządowców zwiększenie ochrony niektórych fragmentów puszczy - przez przeniesienie ich ze strefy czwartej do trzeciej - zagraża "rozwojowi regionu", może doprowadzić do "degradacji gospodarczej i społecznej.
Samorządy argumentują, że pozostawienie w części puszczy możliwości wycinki drzew jest konieczne, żeby zapewnić mieszkańcom drewno opałowe. Ale z tym argumentem jest kilka problemów.
Po pierwsze - od 2017 roku, po katastrofalnych dla przyrody wycinkach prowadzonych harwesterami, prace gospodarcze w Puszczy Białowieskiej zostały wstrzymane decyzją Trybunału Sprawiedliwości UE. I chociaż już od ośmiu lat nie pozyskuje się tam drewna, to opału w Białowieży nie zabrakło.
Po drugie - według UNESCO żadna część obiektu dziedzictwa, którym jest puszcza, nie powinna służyć celom gospodarczym. Nawet ingerencje w strefie czwartej mają mieć na celu poprawę ochrony przyrody, a nie wykorzystywanie lasu w sposób gospodarczy. To możliwe jest w strefie buforowej, poza granicami obiektu UNESCO (obejmuje ona spory obszar na północy i południu puszczy, a także pas wzdłuż zachodniej krawędzi, w tym przy mieście Hajnówka). Na terenie całego obiektu UNESCO - w tym w obecnej strefie czwartej - ostatecznym celem jest "przywrócenie naturalnego starolasu, bez konieczności podejmowania działań z zakresu aktywnej gospodarki leśnej", wynika z raportu organizacji.
Drugą sprawą budzącą sporo emocji jest możliwość odwiedzania lasu, korzystania z niego w celach rekreacyjnych i zbieranie grzybów albo jagód. Tutaj jednak - co IOŚ-PIB mocno podkreśla - zmiany strefy nie wprowadzą żadnych ograniczeń. Bo grzyby i jagody można zbierać wszędzie poza rezerwatem ścisłym, więc zamiana strefy czwartej na trzecią nic pod tym względem nie utrudnia.
UNESCO rekomendowało Polsce, by w strefie trzeciej zakazać także polowań, jednak w tej chwili polować nie wolno tylko w strefach pierwszej i drugiej (co jest zresztą standardem w całym kraju - nie wolno polować w parkach narodowych ani rezerwatach przyrody).
Zdaniem ekspertów strefy należy uporządkować i w niektórych miejscach dokonać między nimi zmian. A podstawą do tego nie powinien być ustalony z góry procent, który ma zajmować strefa czwarta (czy to 18,06 proc. jak chcą samorządy, czy 0, jak apelowały niektóre organizacje), tylko argumenty merytoryczne.
W czasie wizyty w puszczy z Instytutem Ochrony Środowiska odwiedzamy kilka fragmentów lasu, które są obecnie w czwartej strefie, a według przyrodników mogłyby być w trzeciej. To lasy, które ich zdaniem nie wymagają już żadnej interwencji człowieka i renaturyzują się same.
Dr Renata Krzyściak-Kosińska, biolożka i przewodniczka po BPN, podaje przykład północnej części parku, która została włączona do niego w latach 90. Wtedy - wspomina - nie przypominał lasu w pozostałej części parku. Teraz, po 30 latach, naturalizacja postępuje i jest to widoczne gołym okiem.
Ale są i takie, które według przyrodników mogą skorzystać na ingerencji. Jednym z przykładów są łąki, które należy kosić, aby nie zarosły drzewami - bo wtedy utracony zostanie ekosystem potrzebny niektórym gatunkom.
Prof. Żmihorski pokazuje inny przykład - kawałek lasu, który kilkadziesiąt lat temu został obsadzony sosnami, chociaż miejsce jest dla nich nieodpowiednie. Tam, jego zdaniem, korzystne z punktu widzenia przyrody byłoby wycięcie części drzew, nawet usunięcie tego drewna i pozwolenie na naturalny rozwój lasu, który byłby właściwy dla tego siedliska.
Taki sam rozwój - mówił naukowiec - zachodzi też na części obszarów, gdzie w 2017 roku wjechały harwestery i doszło do masowej wycinki, co tłumaczono gradacją kornika. Teraz, po ośmiu latach, odradza się tam las. I zdaniem Żmihorskiego natura sama radzi sobie lepiej niż z pomocą człowieka. Kawałek dalej, w ramach odbudowy lasu, leśnicy nasadzili dęby ze szkółki leśnej. I zgodnie z praktyką usuwają wszystkie inne drzewa, żeby rosły posadzone dęby. - Czy ochrona puszczy ma polegać na tym, że w równym rzędzie sadzimy dęby, a wszystko wokół nich zabijamy? - zastanawia się naukowiec.
Na listę światowego dziedzictwa UNESCO wpisywane są obiekty dziedzictwa kulturowego i naturalnego o "wyjątkowej powszechnej wartości dla ludzkości". Uznanie danego miejsca wskazuje, że jest ono ważne dla spuścizny całej ludzkości. Na liście jest obecnie ponad 1200 obiektów, w tym ponad 200 stanowiących dziedzictwo przyrodnicze. Wszystkie są objęte szczególną ochroną ze względu na wyjątkową wartość.
Każdy obiekt UNESCO musi spełnić co najmniej jeden z 10 kryteriów - Puszcza Białowieska spełnia dwa - dotyczących "wyjątkowych przykładów" trwających procesów ekologicznych i biologicznych oraz siedlisk naturalnych ważnych z punktu widzenia różnorodności biologicznej. Na stronie UNESCO czytamy:
Obszar ten ma wyjątkowe znaczenie dla ochrony przyrody ze względu na skalę starych lasów, które obejmują rozległe, niezakłócone obszary, w których zachodzą naturalne procesy. Konsekwencją tego jest bogactwo martwego drewna, stojącego i leżącego na ziemi, a w konsekwencji wysoka różnorodność grzybów i bezkręgowców.