W nocy z 6 na 7 maja Indie zaatakowały dziewięć celów w Pakistanie. Jak twierdzą, w ramach operacji Sindur, uderzyły w obozy terrorystów. Według Pakistanu, w wyniku tych ataków zginęło ośmiu cywilów, a 35 zostało rannych. Pakistan twierdzi, że zestrzelił pięć indyjskich myśliwców, przestrzeń powietrzna nad krajem została zamknięta. Akcja Indii to odpowiedź na atak terrorystyczny z kwietnia tego roku, w którym zginęło 26 turystów z Indii. Napięcie między dwoma państwami narasta, oba kraje mają broń jądrową.
Przez terytorium Indii przepływa sześć dużych rzek, które następnie wpływają do Pakistanu, gdzie stają się głównym źródłem wody. Głównie są to Indus i jego pięć dopływów. - W związku z tym Indie jako państwo położone w górnym biegu rzeki ma wpływ na to, ile tej wody trafi do Pakistanu - mówi w rozmowie z Next.gazeta.pl Patryk Kugiel, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM). Podkreśla, że rzeka Indus ma krytyczne znaczenie dla pakistańskiego rolnictwa, które w 80 proc. jest zaopatrywane w wodę pochodzącą z tej rzeki i jej dopływów.
W 1960 roku Indie i Pakistan przy mediacji Banku Światowego podpisały traktat. Ustalono, że 80 proc. wody Indusu i jego dopływów należy do Pakistanu, a 20 proc. do Indii. Analityk PISM wyjaśnia, że traktat ograniczał możliwości Indii do budowania infrastruktury na tych rzekach, m.in. dużych zbiorników wodnych i tam. - Co prawda powstało kilka elektrowni, ale takich, które opierają się na zasadzie bieżącej wody - powiedział Patryk Kugiel.
Analityk wyjaśnia, że zgodnie z traktatem Indie mogą budować infrastrukturę na trzech dopływach Indusu, a na samym Indusie i dwóch jego górnych lewobrzeżnych dopływach mają ograniczone możliwości. Jednak nie chodzi tylko o wodę - powstały również elektrownie wodne, dlatego traktat ma znaczenie również w kontekście bezpieczeństwa energetycznego. Jednak w kwietniu Indie powiadomiły o natychmiastowym zawieszeniu traktatu. Wcześniej w Indiach doszło do ataku terrorystycznego, w którym zginęło 26 osób. Rząd Indii oskarżył Pakistan o powiązania z terrorystami, którzy dokonali tego ataku.
- Indie, wypowiadając ten traktat, rozwiązują sobie ręce i mogą robić z tą wodą, co im się podoba. Na jednej tamie zaczęły spuszczać wodę, na innej napełniać mały zbiornik, więc wysyłają sygnał, że są w stanie zaszkodzić Pakistanowi. Jednak krótkoterminowo te efekty działań są ograniczone, ponieważ Indie z uwagi na traktat nie mają tam infrastruktury, która pozwalałaby na zatrzymanie lub przekierowanie wody - powiedział nam analityk PISM.
- Indie zapowiadają budowę pięciu nowych hydroelektrowni, jednego kanału, który zmieni bieg jednej z rzek. W związku z tym wysyłają sygnał, że są w stanie długoterminowo, strategicznie zagrozić Pakistanowi, ale skutki tych działań będą widoczne dopiero za kilka lat, co niemniej powinno Pakistan martwić. Dlatego pakistański rząd nagłaśnia tę sprawę, pokazując, że Indie łamią prawo międzynarodowe - podkreślił nasz rozmówca.
Z kolei Agencja Reutera powiadomiła, że Indie przyspieszyły prace nad czterema projektami hydroelektrowni na rzece Chenab w Kaszmirze. Z dokumentów, na które powołuje się agencja, wynika, że hydroelektrownie mają rozpocząć pracę między czerwcem 2026 r. a sierpniem 2028 r.
Analityk PISM ocenia, że działania Indii długofalowo mogą stanowić zagrożenie dla Pakistanu. - Mówimy o perspektywie 10-15 lat. Prawdopodobnie tyle czasu potrzebowałyby Indie na zbudowanie w tym trudno dostępnym himalajskim środowisku jakiegoś poważnego zbiornika retencyjnego lub nowej dużej hydroelektrowni - dodał.
W przyszłości pewnie może to być jeden z powodów, dla którego Indie i Pakistan mogą stoczyć wojnę. Jeżeli inne środki nie spełnią swojej roli, to Pakistan będzie postawiony pod ścianą. Jeżeli faktycznie Indie miałyby możliwości techniczne do zatrzymania biegu tych rzek, to będzie to katastrofa dla Pakistanu, dla jego rosnącej populacji, ekogospodarki i rolnictwa w perspektywie 10-15 lat
- ocenił nasz rozmówca.
- Działania Indii byłyby śmiertelnym zagrożeniem dla Pakistanu, który nie może do tego dopuścić. Przez ten czas pewnie będzie się starał wykorzystywać działania dyplomatyczne i presję międzynarodową, ale jeżeli to byłoby bezskuteczne, a Indie w pewnym momencie faktycznie mogłyby zablokować dopływ wody Indusu, to Pakistan byłby zmuszony do wykorzystania wszystkich innych dostępnych instrumentów, łącznie z bronią konwencjonalną i atomową. Pewnie takie groźby by się pojawiły. Ale na dzień dzisiejszy jest to pewnie pieśń przyszłości. To nie dotyczy działań obecnych, tylko jest to ryzyko na przyszłość - zaznaczył.