Kluczowa decyzja ws. samochodów spalinowych. Chodzi o emisje CO2

Parlament Europejski poparł propozycje Komisji w sprawie złagodzenia zasad dotyczących norm emisji CO2 w sektorze motoryzacyjnym. Tym samym na razie nie będzie kar dla producentów aut spalinowych, którzy nie spełnią rygorystycznych standardów obowiązujących od stycznia.
Spaliny (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl

Bez kar za emisje CO2 dla producentów

Wymóg spełnienia norm emisji CO2 w tym roku został rozłożony i uśredniony na lata 2025, 2026 i 2027. Nie ma więc ryzyka surowych kar. To jednocześnie dobra wiadomość dla klientów. - Oznacza, że jak ktoś pójdzie do salonu, teraz, czy w przyszłym roku i będzie chciał kupić samochód osobowy, bądź dostawczy spalinowy, to nie zapłaci za niego więcej, bo nie będzie tych kar naliczonych - powiedział europoseł Dariusz Joński z KO. 

Komisja Europejska głównego celu nie zmienia

W środę taką samą decyzję podjęły członkowskie. Potwierdzenie tej decyzji przez unijne rządy będzie już zatem tylko formalnością. Komisja Europejska, łagodząc wymogi dotyczące emisji CO2, uległa częściowej presji producentów aut. Natomiast główny cel swojej strategii KE pozostawiła niezmieniony. Od 2035 roku wszystkie nowe samochody, które pojawią się na rynku, nie będą mogły emitować dwutlenku węgla.

Zobacz wideo Duda zwoła Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Reakcja na tajemniczą awarię energetyczną

Unijne wymogi ws. CO2

Ten wymóg stawiany przez KE skrytykował europoseł PiS-u Patryk Jaki. - Uważamy, że prawdziwa wolność człowieka, to jest też wolność wyboru, a szczególnie środka komunikacji - powiedział polityk. Przypomnijmy, że dotąd obowiązujące przepisy określały roczne cele obejmujące pięcioletnie okresy w zakresie redukcji średnich emisji CO2 z nowych samochodów osobowych i dostawczych w UE. W 2025 roku europejscy producenci pojazdów powinni zredukować je o 15 proc. i ten cel miał obowiązywać w latach 2025-2029.

"Potrzebna większa elastyczność"

Jak wyjaśniał Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, ustalony na ten rok cel w praktyce oznaczałby, że co czwarte nowo zarejestrowane auto osobowe powinno być zero- lub niskoemisyjne, podczas gdy teraz odpowiadają one za ok. 15 proc. rejestracji. Niewypełnienie zobowiązań mogłoby oznaczać kary dla europejskich producentów sięgające 16 mld euro rocznie - wylicza Newseria. - Producenci pilnie potrzebują większej elastyczności. W czasie, gdy zamykane są fabryki samochodów, a tysiące ludzi obawia się o swoje miejsca pracy, wielomilionowe grzywny nakładane przez Brukselę na producentów samochodów byłyby złym sygnałem, którego nikt by nie zrozumiał - mówił w kwietniu Jens Gieseke, rzecznik Grupy EPL ds. transportu i główny negocjator ds. przemysłu motoryzacyjnego.

Co po roku 2035?

Od kilku miesięcy mówi się o potrzebie rewizji ustalonego dwa lata temu zakazu sprzedaży samochodów spalinowych po 2035 roku. Według wielu europosłów, w tym z Polski, termin ten jest nierealny do osiągnięcia, więc zakaz powinien zostać cofnięty. To także ważne dla wsparcia europejskiego sektora motoryzacyjnego, który dziś traci na konkurencyjności wobec rywali chińskich i amerykańskich. - Na dobrą sprawę mamy około 10 proc. ładowarek do samochodów, to jest zbyt mało, żeby faktycznie bez czekania, bez kolejki ładować samochody. W Polsce mamy całe wielkie osiedla mieszkaniowe, tzw. blokowiska, gdzie często w ogóle brakuje ładowarek, więc w to trzeba zainwestować - mówi Dariusz Joński. 

Zobacz także: Emisja CO2 na na świecie. Więcej w tekście pt. "Poziom CO2 wystrzelił bardziej, niż spodziewali się naukowcy. Największy wzrost w historii".

Źródła:IAR, Newseria

Więcej o: