Poziom CO2 wystrzelił bardziej, niż spodziewali się naukowcy. Największy wzrost w historii

Zaczyna spełniać się jeden z najgorszych scenariuszy - zmiana klimatu stopniowo sama się napędza. W 2024 roku poziom dwutlenku węgla wzrósł więcej niż kiedykolwiek w historii pomiarów i odpowiadają za to częściowo pożary i inne efekty globalnego wzrostu temperatury. W tej chwili w powietrzu jest o połowę więcej CO2 niż w czasach, kiedy nie spalaliśmy ropy, węgla i gazu na masową skalę.
Elektrownia Bełchatów
Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Wyborcza.pl

Poziom dwutlenku węgla - najważniejszego z gazów podgrzewających planetę - urósł w 2024 roku o 1/4 więcej, niż spodziewali się naukowcy. To kolejny, obok ubiegłorocznego rekordu temperatury Ziemi, sygnał, że nie radzimy sobie z zatrzymywaniem zmiany klimatu. 

Zobacz wideo Szymon Malinowski: Nie doceniamy naszego wpływu na klimat w skali planetarnej

Dane o ilości dwutlenku węgla podała brytyjska agencja meteorologiczna Met Office. Jej eksperci szacowali, że w 2024 poziom CO2 urośnie o około 2,84 ppm (ppm oznacza cząstki na milion i odnosi się do ilości cząsteczek dwutlenku węgla w atmosferze). Tymczasem pomiary wykazały, że przybyło aż 3,58 ppm - znacznie powyżej szacunków. To największy wzrost w ciągu jednego roku od kiedy rozpoczęto pomiary w 1958 roku.

Dwutlenek węgla stanowi niewielką część składu atmosfery, ale jest silnym gazem cieplarnianym - zatrzymuje na Ziemi energię promieniowania słonecznego. Spalając gigantyczne ilości ropy, węgla i gazu w ciągu ostatnich 200 lat zmieniliśmy skład naszej atmosfery, co powoduje wzrost temperatury Ziemi. W ciągu ostatnich 800 tysięcy lat poziom CO2 wahał się, w ramach naturalnej zmienności, między 200 a 250-300 ppm. Rozwój cywilizacji człowieka nastąpił ostatnim okresie stabilizacji w okolicy 280 ppm. 

W ciągu niespełna 200 lat nasze działania wyrwały Ziemię z tej normalności - spaliliśmy tyle węgla, ropy i gazu, do tego wycięliśmy lat i osuszyliśmy mokradła, że dziś poziom CO2 przekracza 424 ppm i szybko rośnie. 

Wykres pokazuje stężenie dwutlenku węgla w atmosferze w ciągu ostatnich 800 tysięcy lat, z gwałtownym wzrostem w ostatnich 200 latach z powodu działalności człowieka
Wykres pokazuje stężenie dwutlenku węgla w atmosferze w ciągu ostatnich 800 tysięcy lat, z gwałtownym wzrostem w ostatnich 200 latach z powodu działalności człowiekawykres: OurWorldinData.org/climate-change | CC BY

Natura przestaje dawać radę

W informacji Met Office najbardziej niepokojące są szczegóły tego, dlaczego ilość dwutlenku węgla wzrosła znacznie więcej, niż się spodziewano. Znaczenie mają nie tylko rekordowe emisje gazów cieplarnianych z działalności człowieka, ale też to, że natura przestaje dawać sobie radę z usuwaniem tych gazów. 

Na każdą tonę CO2, którą wyrzucamy to atmosfery ze spalania paliw kopalnych, część pozostaje w powietrzu, a część jest pochłaniania przez oceany, lasy i mokradła. W ubiegłym roku wchłonęły one mniej dwutlenku węgla, niż się spodziewano. Odpowiada za to w pewnym stopniu sama zmiana klimatu - i to sygnał, że natura przestaje dawać sobie radę ze skutkami naszych działań. 

Naturalne pochłanianie dwutlenku węgla spadł m.in. z powodu pożarów i suszy. Te zaś były w dużej mierze potęgowane wzrostem globalnej temperatury. W przypadku pożarów ten mechanizm jest prosty: rosnące drzewa i inne rośliny pochłaniają CO2, zachowują węgiel (który jest budulcem roślin) i oddają tlen. W czasie pożaru zgromadzony w ten sposób węgiel jest uwalniani do atmosfery. Gdy płoną lasy mające setki lub tysiące lat, w jednej chwili uwalniany jest węgiel nagromadzony przez ten czas. 

W przypadku mokradeł działa to podobnie. Pełne wody torfowiska pochłaniają i gromadzą węgiel z atmosfery, wysuszone - emitują CO2. W ubiegłym doszło do ogromnych pożarów na brazylijskiej równinie Pantanal, gdzie znajdują się największe mokradła świata. Objęły w sumie 1,3 mln hektarów - więcej, niż powierzchnia województwa świętokrzyskiego.  Naukowcy ustalili, że suche, gorące warunki pogodowe panujące w Pantanal były o 40 procent silniejsze z powodu wzrostu średniej temperatury Ziemi.

1,5 stopnia jest martwe

Z raportu Met Office płynie jeszcze inna bardzo niepokojąca informacja. Gwałtowny wzrost ilości CO2 w atmosferze - i podobna prognoza na 2025 roku - pokazują, że nie jesteśmy na drodze do zatrzymania zmiany klimatu na umiarkowanie bezpiecznym poziomie. 

Prawie 10 lat temu praktycznie wszystkie kraje świata zgodziły się na szczycie klimatycznym w Paryżu, że należy zatrzymać wzrost temperatury Ziemi znacznie poniżej 2 stopni Celsjusza, najlepiej - na poziomie 1,5 stopnia. Te liczby nie są przypadkowe. Nauka pokazuje, że 1,5 stopnia jest umiarkowanie bezpieczną granicą ocieplenia. Taki wzrost temperatury i tak ma swoje poważne konsekwencje (część z nich widzimy już dziś), ale pozwala uniknąć o wiele gorszych skutków. Powyżej 1,5 stopnia ryzyko i negatywne efekty szybko rosną. 

Jednak wyliczenia brytyjskich ekspertów pokazują, że tak szybki wzrost ilości CO2 sprawia, że topnieją nasze szanse na zatrzymanie ocieplenia w okolicy 1,5 stopnia. Na wykresie poniżej widać wzrost stężenia dwutlenku węgla od 1958 roku do teraz (czarna linia) oraz maksymalny wzrost, który dałby szanse na zatrzymanie ocieplenia na poziomie 1,5 stopnia. Jak widać - przekroczyliśmy wyznaczoną przez ten scenariusz ścieżkę. Nieprzekroczenie tego poziomu jest już możliwe jedynie teoretycznie, bo nic nie wskazuje, że w kolejnych kilku latach uda nam się w skali świata gwałtownie obniżyć emisje. 

Wykres stężenia dwutlenku węgla w ostatnich dziesięcioleciach (czarna linia) oraz ścieżka konieczna do zatrzymania globalnego ocieplenia na umiarkowanie bezpiecznym poziomie (fioletowa linia)
Wykres stężenia dwutlenku węgla w ostatnich dziesięcioleciach (czarna linia) oraz ścieżka konieczna do zatrzymania globalnego ocieplenia na umiarkowanie bezpiecznym poziomie (fioletowa linia)Wykres: Met Office

Podobne wnioski płyną z rekordu temperatury, który padł w 2024 roku - był on najgorętszy w historii pomiarów. I jednocześnie było to pierwszy pojedynczy rok, w którym średnia temperatura Ziemi przekroczyła poziom 1,5 stopnia ocieplenia. 

Nie oznacza to jeszcze, że upadł cel z Porozumienia paryskiego, bo ten dotyczy wieloletniej średniej temperatury. Jest prawdopodobne, że obecny rok będzie nieco mniej gorący od poprzedniego (to efekt naturalnej zmienności klimatu). Ale wkrótce temperatura dalej będzie rosnąć i poziom 1,5 stopnia przebijemy zapewne w ciągu najbliższych 5-10 lat. 

Nie oznacza to, że walka ze zmianą klimatu jest przegrana. Zatrzymanie ocieplenia w okolicy 1,6 czy 1,7 stopnia będzie lepsze od 2 stopni, a 2 stopnie - choć niosące ogromne ryzyko i fatalne konsekwencje - mniej groźne niż 2,2 lub 2,5. Dlatego konieczne jest przede wszystkim jak najszybsze odejście od paliw kopalnych, m.in. przez przechodzenie na odnawialne źródła energii i elektrownie jądrowe, a także pozbycie się innych źródeł emisji (w rolnictwie, przemyśle i innych sektorach). 

Więcej o: