Po 50 dniach od blackoutu, który dotknął praktycznie cały Półwysep Iberyjski, Hiszpania przedstawiła raport wyjaśniający przyczyny zdarzenia. Po przeanalizowaniu setek gigabajtów danych przez dziesiątki ekspertów, specjalna komisja przedstawiła swoje wnioski, a także rekomendacje zabezpieczenia kraju przed podobnymi zdarzeniami w przyszłości.
Blackout z 28 kwietnia był bezprecedensowy w swoim przebiegu i skali we współczesnej Europie. W ciągu sekund padła znaczna część hiszpańskiej sieci elektrycznej, a większość kraju, razem z sąsiednią Portugalią, została bez prądu. Przywrócenie systemu zajęło większość dnia.
Raport wskazuje dwóch głównych odpowiedzialnych za blackout: operatora systemy elektroenergetycznego Hiszpanii (Red Eléctrica) oraz firmy energetyczne.
28 kwietnia w systemie wystąpiły wyższe niż normalnie zmiany napięcia i częstotliwości. Operator powinien być w stanie poradzić sobie z taką niestabilnością, wykorzystując pracę odpowiednich elektrowni. Choć w kraju były dostępne wystarczające zasoby do kontroli napięcia w postaci elektrowni cieplnych (gazowych i jądrowych), to operator nie założył ich pełnego wykorzystania tego dnia. W raporcie wskazano, że liczba tych jednostek działających w momencie blackoutu była najniższa w tym roku.
Określono to jako błąd planowania i działanie na podstawie złych założeń przez Red Eléctrica
Drugą częścią problemu były firmy energetyczne, których elektrownie były w stanie zapewnić regulację napięcia - a nawet otrzymują wynagrodzenie właśnie za gotowość to takiego działania - nie zareagowały odpowiednio na polecenia operatora systemu. Niektóre działały wręcz w sposób odwrotny do tego, co było potrzebne, aby powstrzymać niebezpieczne wahania w sieci.
Załamanie się pracy systemu przebiegło przez kaskadowe odłączenie od niego kolejnych elektrowni. To mechanizm, który ma zabezpieczyć je właśnie na wypadek awarii. Jednak w raporcie wskazano, że niektóre jednostki odłączyły się od sieci jeszcze przed przekroczeniem niebezpiecznego poziomu napięcia. Zaczęła się reakcja łańcuchowa i na tym etapie zabezpieczenia systemu nie były już w stanie jej powstrzymać.
W pierwszych dniach po blackoucie w mediach i internecie pojawiło się dużo hipotez o jego przyczynach, w tym teorie o nadmiarze odnawialnych źródeł energii w sieci. Jednocześnie hiszpański rząd podkreślał wtedy, że z wnioskami należy poczekać na pełen raport.
Raport pokazuje, że elektrownie termalne (jądrowe i gazowe) były potrzebne do stabilizacji napięcia, jednak problemem nie był ani "nadmiar" OZE, ani fizyczny brak elektrowni cieplnych. Narzędzi do kontroli napięcia zabrakło z powodu złego i niedostatecznego planowania oraz niewystarczającej pracy działających jednostek. "W kraju było więcej niż wystarczająco mocy, aby odpowiedzieć na wahania napięcia" - napisano.
Biorąc pod uwagę te wnioski Ismael Morales z hiszpańskiej fundacji Fundación Renovables uważa, że nie powinno dojść do zmniejszenia zaangażowania rządu lub sektora w odnawialne źródła energii. - Analiza powinna służyć przyspieszeniu procesu transformacji energetycznej i dostosowaniu naszej infrastruktury sieciowej - powiedział. Wskazał na potrzebę większego wykorzystania technologii magazynowania energii pochodzącej z OZE oraz zapewniających stabilność systemu.
Inne rozwiązania, o których mówią eksperci, to rozwój sieci elektroenergetycznej i inwestycje w systemy inteligentnego zarządzaniu siecią, a także budowa połączeń z resztą Europy.
Ponadto komisja zarekomendowała władzom "wzmocnienie nadzoru i weryfikacji przestrzegania obowiązków przez wszystkie elementy systemu elektrycznego".