Pluskwiaki nie cieszą się dobrą opinią. Trochę ze względu na pluskwę domową (Cimex lectularius) żywiącą się krwią ssaków, w tym ludzi. Ale te rzędy, a więc pluskwiaki różnoskrzydłe (Heteroptera) i równoskrzydłe (Homoptera), to wiele powszechnie występujących gatunków. Wyróżnia je nie tylko liczebność, ale też różnorodność środowisk (lasy, łąki, pola, a nawet różne akweny oraz nasze domy i mieszkania) oraz obszar bytowania - można je spotkać praktycznie na wszystkich kontynentach oprócz Antarktydy.
Do Heteroptera należy też rodzina tarczówkowatych, z charakterystycznym tułowiem w kształcie tarczy, a jednym z jej przedstawicieli jest odorek zieleniak (Palomena prasina). Bardzo podobnym, bliźniaczym gatunkiem jest odorek jednobarwek (Palomena viridissima). Obydwa mogą mieć od 12 do 15 mm, trudno więc je przeoczyć. Jak sugeruje nazwa, nie są one ulubionymi owadami miłośników ładnych zapachów. Z racji koloru i nazwy odorek zieleniak zyskał przydomek "cuchnącego pora" lub "szczypiorka" (niektórzy tłumaczą prasina jako "zielony jak szczypiorek"), choć barwa może być myląca. Owad w kolejnych miesiącach zmienia ją bowiem od zielonej aż po brązową, a na dodatek na końcu tarczy ma ciemniejszą plamkę. Zmiana koloru to zresztą sprytny sposób na maskowanie, gdy jesienią zaczynają przeważać brązy. Za tym pluskwiakiem nie przepadają niestety działkowcy i plantatorzy. Wysysa soki z roślin i owoców takich jak maliny, poziomki czy jeżyny, przez co stają się nieprzyjemne w smaku. Co jednak sprawia, że owad jest kojarzony z niemiłymi woniami?
Odorki nie gryzą, ale lepiej nie próbować brać ich na ręce, a tym bardziej zgniatać. W momencie zagrożenia insekt rozpyla bowiem dookoła wyjątkowo cuchnący feromon, którego woń może długo utrzymywać się w powietrzu. Za to z pewnością niezwykły jest sposób komunikacji odorków. Zarówno samce, jak i samice posługują się drganiami, wprawiając w wibracje blaszkę liścia, na którym się znajdują. Specjalne receptory na odnóżach pozwalają je wychwycić innym osobnikom. Może to być przyszła partnerka, ale także ewentualny rywal. Po obfitującej w miłosne uniesienia "randce" samica szuka ustronnego miejsca do złożenia jajeczek. Tworzy około 3-4 podobnych do sześciokąta kopczyków, a w każdym znajduje się 25-30 jaj. Młode, zwane nimfami (pluskwiaki to owady o przeobrażeniu niezupełnym, nie mają więc stadium poczwarki, a larwy bywają już podobne do postaci dorosłej), mają narząd do przebicia jajeczka i wydostania się na zewnątrz. Przez jakiś czas rodzeństwo trzyma się razem chronione feromonem agregacyjnym, czyli kolejnym "zapaszkiem" wytwarzanym przez matkę.
W Polsce dość powszechna jest także kuzynka odorka, tarczówka rudonoga (Pentatoma rufipes). Podobna jest z kształtu i rozmiaru, ma jednak ciemny, wpadający w czerń odwłok i ciemnopomarańczowe nogi oraz czułki. Również lubi wysysać owoce (które nie nadają się później do jedzenia) i na niebezpieczeństwo reaguje wydzielaniem śmierdzących substancji. Jednak w przeciwieństwie do odorka wegetariańską dietę wzbogaca, posilając się czasem innymi owadami (zarówno martwymi, jak i żywymi). Charakterystyczny dla tarczówkowatych jest też sposób kopulacji - para sczepia się bowiem końcami odwłoków. Podobnie czyni też wiele innych pluskwiaków, w tym jeden z najbardziej pospolitych w Polsce gatunków - kowal bezskrzydły (Pyrrhocoris apterus). Ten pięknie ubarwiony czerwono-czarny insekt z rodziny kowalowatych jest w tym względzie zresztą rekordzistą - para może chodzić tak połączona nawet przez tydzień. Dzięki temu zyskał przydomek "tramwajarz". Podobne do niego z ubarwienia, choć należące do zupełnie innych rodzin, są zwiniec rycerzyk (Lygaeus equestris) oraz skupieniec lipowy (Oxycarenus lavaterae) - gatunek inwazyjny, który pojawił się u nas w związku z ociepleniem klimatu i od ponad dekady posila się sokami z polskich drzew.
Czytaj też:Stworzenia, które przeraziły Darwina. Prawdziwy horror w świecie owadów
Źródła: Swiatmakro, Wildlife Natural