Stworzenia, które przeraziły Darwina. Prawdziwy horror w świecie owadów

Dla Karola Darwina zachowania tych błonkówek były argumentem teologicznym. Dla większości naukowców to raczej dowód na niebywałą różnorodność wśród najliczniejszej na świecie gromady zwierząt - owadów.
gatunek błonkówki z rodziny nastecznikowatych lecącej ze sparaliżowanym pająkiem
Peter Wöhrer/Wikimedia Commons

Owady, które zbulwersowały Darwina

Błonkówki to niebywale różnorodny i bogaty gatunkowo rząd owadów. Przynależą tu pszczoły, osy i mrówki, należą też nastecznikowate (Pompilidae) i gąsieniczniki (Ichneumonoidea), których praktyki zbulwersowały Karola Darwina i wzmocniły w nim kryzys wiary. Wybitny XIX-wieczny przyrodnik pisał: "Nie mogę uwierzyć, aby miłosierny i wszechmocny Bóg miał celowo stworzyć gąsieniczniki z osobliwą zaiste intencją, aby żywiły się one żywym ciałem gąsienic". Cóż takiego potwornego robią więc te owady, że zniesmaczyły nawet twórcę teorii ewolucji?

Czego się nie robi dla potomstwa

Niewielka błonkówka dosłownie "tańczy" dookoła pająka. Pająk jest często znacznie większy, ale to nie on jest tu agresorem. Błonkówka uskakuje zwinnie, gdy przeciwnik próbuje atakować, czekając tylko na okazję, żeby użądlić. Jad jest bardzo silny, paraliżuje ofiarę w krótkim czasie, jednak jej nie zabija. Owad nie robi tego bowiem dla siebie (żywi się nektarem), a dla swojego potomstwa. W wykopanej wcześniej norce umieszcza sparaliżowanego pająka (czasem, aby transport był łatwiejszy, odgryza mu wcześniej nogi) i składa na nim jajo. Niedługo wylęgnie się z niego larwa, która skorzysta ze spiżarni i dosłownie zje pająka żywcem. Nastecznikowate zrobią wszystko, żeby zapewnić swojemu potomstwu "właściwie" wyżywienie. Pająka nie ochroni nawet pajęczyna, bo wiele gatunków tych błonkówek nauczyło się po nich chodzić. Większe, egzotyczne okazy radzą sobie nawet z ogromnymi ptasznikami.

Zobacz wideo Nie zabijaj pająków. To świetni współlokatorzy

Ogromna różnorodność gatunków

Gąsieniczniki postępują podobnie, tylko że ich ofiarami padają najczęściej niedojrzałe stadia innych owadów, choć nie jest to regułą. Zdarzają się gatunki pasożytujące na dorosłych insektach lub takie, których larwa wylęga się na jajach innych owadów. Różnie też zachowują się w stosunku do swoich sparaliżowanych żywicieli, pozwalając im na dalszy rozwój (koinobionty) lub nie (idiobionty). Mimo że efekt jest zawsze taki sam, czyli śmierć "żywej spiżarni". Zarówno nastecznikowate, jak i gąsieniczniki są parazytoidami (pasożytami). Nie stanowią przy tym żadnego ewenementu - wręcz przeciwnie, to jedne z najliczniejszych rodzin błonkówek. Gąsieniczników jest na świecie kilkadziesiąt tysięcy gatunków (szacunki mówią o 80 lub nawet 100 tysiącach). Tylko w Polsce jest ich kilka tysięcy.

Jak złożyć jajo w drewnie

Obydwie rodziny (w przypadku gąsieniczników jest to dokładniej mówiąc nadrodzina) charakteryzują się nie tylko różnorodnością zachowań, ale również rozmiarów. Od stworzeń zaledwie milimetrowych po liczące kilka centymetrów i więcej. Wiele z nich są w stanie odróżnić od siebie jedynie doświadczeni entomolodzy.

Z pewnością w ich budowie uwagę zwraca pokładełko, czyli podobny do żądła narząd służący do składania jaj. Zdarza się, że jest ono dłuższe od całego tułowia owada. Jest też wyjątkowo mocne - samica może przebić nim korę drzewa. Tylko po co? A choćby po to, by złożyć jajo na larwie innej błonkówki, trzpiennika olbrzymiego. Ten gatunek również ma solidnych rozmiarów pokładełko. I potrafi napędzić stracha domownikom, gdy imago (dorosły owad) o żuwaczkach mogących przegryźć nawet ołowiane pokrywki wygryzie sobie drogę na "wolność" ze swojej drzewnej kryjówki, która w międzyczasie zamieniła się w mebel lub element konstrukcyjny domu. Ma jednak naturalnego wroga. To należący do gąsienicznikowatych zgłębiec trzpiennikowiec. Nie tylko umie on zlokalizować larwę trzpiennika olbrzymiego, ale też jest w stanie ją sparaliżować i złożyć jajo. A wszystko na odległość i z chirurgiczną precyzją. 

Obydwie rodziny są przy tym niegroźne dla ludzi (choć użądlenia gatunków egzotycznych jak tarantula hawk są uważane za wyjątkowo bolesne). Znalezienie ich  w polskich plenerach może nie być łatwe, ale z pewnością warto, bo niewiele zwierząt może się pochwalić równie niecodziennymi zachowaniami.

Czytaj też:Czarna pszczoła widziana pierwszy raz w jednym z najpiękniejszych regionów kraju. Jest ściśle chroniona

Źródła:Wyborcza, Insektarium, Świat Makro

Więcej o: