Senatorowie zaproponowali poprawki, które usuwają niektóre ograniczenia dotyczące budowy turbin wiatrowych. Zniknęły m.in. przepisy zakazujące budowy wiatraków w wojskowych strefach lotniczych. Wśród zmian pojawiło się także zniesienie zakazu budowy turbin bliżej niż 500 m od obszarów Natura 2000, stworzonych w celu ochrony ptaków lub nietoperzy oraz w odległości 1H (wysokość wieży plus promień wirnika) od dróg krajowych. Przepadł wniosek PiS o odrzucenie ustawy.
Za przyjęciem ustawy z poprawkami głosowało 57 senatorów, przeciw było 29, nikt nie wstrzymał się od głosu. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, w innych poprawkach Senat dopuszcza odbudowę, rozbudowę, remont czy zmianę sposobu użytkowania na mieszkalny budynków, znajdujących się w odległości mniejszej niż minimalna dopuszczalna odległość wiatraków od zabudowań - czyli 500 m. Senatorowie doprecyzowali też przepisy dotyczące funduszu partycypacyjnego. Będą mogli z niego korzystać właściciele budynków, których obrys choćby częściowo znajduje się w odległości 1000 m powiększonej o długość łopaty wirnika od miejsca posadowienia turbiny wiatrowej.
Co ważne, nowelizacja znosi wprowadzoną w 2016 r. zasadę 10H i wprowadza 500 m jako minimalną dopuszczalną odległość nowych turbin wiatrowych od budynków mieszkalnych. Aktualnie jest to 700 m. Nowelizacja zawiera także nowy system korzyści dla mieszkańców z okolic farm wiatrowych. Jak podaje PAP, inwestor będzie wpłacał co roku na tzw. fundusz partycypacyjny 20 tys. zł, waloryzowane wskaźnikiem inflacji od każdego megawata mocy zainstalowanej. Pieniądze mają być przeznaczane na wypłaty dla właścicieli budynków mieszkalnych "zlokalizowanych w odległości do 1000 metrów od okręgu, którego promień jest równy połowie średnicy wirnika wraz z łopatami".
W ustawie jest też zapis mrożeniu cen energii do końca 2025 roku - pierwotnie miało obowiązywać do września. Cena prądu ma nie przekroczyć 500 zł/MWh. Nad poprawkami Senatu zagłosują teraz posłowie w Sejmie. Jeśli nowelizacja przejdzie, trafi ostatecznie do prezydenta. Z podpisem może być jednak problem. Andrzej Duda już wcześniej sugerował, że nie da się "szantażować" zapisem o mrożeniu cen energii i może ustawy nie podpisać. - Rozumiem, że niestety pan premier i jego współpracownicy, wrzucając taką poprawkę, która ma zabezpieczyć Polaków przed wzrostami cen energii, po prostu próbuje wymusić na mnie podpis na tej ustawie, stawiając mnie pod ścianą, ale musi pamiętać, że ja już kończę moją drugą kadencję - mówił w czerwcu prezydent.
Zaznaczył, że nie jest entuzjastą "takich rozwiązań w ustawie wiatrakowej, które będą powodowały, że wiatraki będą dokuczały ludziom, że będzie psuty w Polsce krajobraz". - Nie jestem osobiście zwolennikiem wiatraków. Jestem zwolennikiem innych rodzajów energii odnawialnej. Ja nie jestem zwolennikiem wiatraków na lądzie. Bardziej się liczy dla mnie krajobraz niż obserwowanie wszędzie stojących wiatraków - dodał. W czwartek, przed głosowaniem w Senacie, wiceminister klimatu Miłosz Motyka oraz senatorowie Waldemar Pawlak i Stanisław Gawłowski apelowali do Andrzeja Dudy o podpisanie ustawy. Niewykluczone, że ostatecznie projekt o mrożeniu cen energii elektrycznej będzie musiał trafić do osobnej ustawy.
Zobacz także: Historyczna "mijanka" w Polsce. Więcej w tekście pt. "Historyczny moment w Polsce. Zauważył to nawet prestiżowy 'FT'. 'Mamy mijankę'".
Źródła:PAP, KPRM, IAR