W Hiszpanii potwierdzono trzecią ofiarę pożarów lasów i łąk - przekazała hiszpańska telewizja publiczna. Zmarły to 36-letni wolontariusz, który pomagał gasić ogień na wsi w prowincji Zamora we wspólnocie autonomicznej Kastylia i Leon. Wiadomo również o co najmniej dwudziestu rannych osobach. Premier Hiszpanii Pedro Sánchez podziękował bohaterom, którzy pomagają walczyć z pożarami i dodał, że "zagrożenie nadal pozostaje ekstremalne".
Najtrudniejsza sytuacja pożarowa panuje w Galicji, Kastylii i Leonie, Estremadurze i Andaluzji. Mówi się, że pożar w Zamorze i Leonie może być największym w historii Hiszpanii. Obejmuje ponad 36 tys. hektarów. Na dotkniętych obszarach ewakuowano ponad 9 tysięcy osób. Z kolei w Madrycie w ciągu ostatnich trzech dni pożary strawiły dwa tysiące hektarów. W tym roku w Hiszpanii wybuchło już dwieście pożarów lasów, które objęły obszar ok. 100 tysięcy hektarów - głównie lasów i łąk. W większość na północnym-zachodzie. Nadal istnieją poważne obawy, że pożary mogą się nadal rozprzestrzeniać. Hiszpańska państwowa agencja meteorologiczna Aemet prognozuje, że fala upałów utrzyma się do poniedziałku, z temperaturami sięgającymi nawet 44 st. C.
Władze Madrytu apelują do strażaków leśnych o powrót do pracy w pełnym wymiarze. Ci strajkują od połowy lipca, a na dyżurach stawia się 80 proc. potrzebnej załogi. Strażacy alarmują, że ich praca w sezonie pożarowym staje się coraz trudniejsza, a warunki finansowe nie nadążają za ryzykiem, jakie podejmują na co dzień. W regionie brakuje też ponad trzydziestu etatów dla strażaków leśnych. Ich zarobki to około tysiąca trzystu euro miesięcznie, co "nie pozwala godnie żyć w stolicy Hiszpanii". Wysiłki strażaków ze wspólnot autonomicznych wspierają za to specjaliści z wojskowej jednostki do spraw sytuacji nadzwyczajnych. Tysiąc z nich już pracuje w terenie, a 2 i pół tysiąca pozostaje w odwodzie. W pomoc zaangażowała się Unia Europejska, która wysłała dwa samoloty gaśnicze typu Canadair.
Z powodu fali czterdziestostopniowych upałów i niskiej wilgotności, z pożarami lasów zmaga się również sąsiednia Portugalia. Ponad dwa tysiące strażaków walczy tam z sześcioma dużymi pożarami na północnym-wschodzie kraju. W niektórych miejscach ogień utrzymuje się od niemal dwóch tygodni. Trudna sytuacja jest także w Grecji. Wielu mieszkańców wyspy Chios musiało opuścić swoje domy, bo ogień zbliża się do zabudowań. Podobnie jest na Peloponezie. Poza strażakami na lądzie, z pożarem walczą też piloci pięciu samolotów i sześciu helikopterów gaśniczych. Pożary strawiły ok. 10 tys. hektarów w Grecji. Z kolei sąsiedniej Bułgarii od południa sytuacja w wielu miejscach znowu się pogarsza z powodu silnego wiatru. Pożary są także w Albanii, Czarnogórze, Chorwacji oraz Francji. Według oficjalnych danych, w tym roku pożary lasów w Europie strawiły już ponad 500 000 hektarów, co stanowi wzrost o 134 proc. w porównaniu ze średnią z ostatnich dwóch dekad.
Przeczytaj też: Upiorne upały na północy Europy. "Żaden kraj nie jest bezpieczny".
Źródła: CNN, The Guardian, BBC, IAR