Powodem takiej operacji jest m.in. zapadanie się gruntów i rozbudowa pobliskiej kopalni rudy żelaza. Całe centrum miasteczka w Laponii jest "przestawiane" w inne, bardziej bezpieczne miejsce, oddalone o kilka kilometrów od obecnej lokalizacji. Zgodnie ze szwedzkim prawem działalność górnicza nie może być prowadzona pod budynkami. Szwedzi nie chcieli burzyć zabytkowego, drewnianego kościoła i postanowili go przenieść razem z innymi budynkami.
BBC dodaje, że część budynków w Kirunie została już przeniesiona lata temu w bezpieczniejsze miejsce. Większość z nich została zburzona i odbudowana, ale niektóre zabytki zostały przeniesione w stanie nienaruszonym. Powstały setki nowych domów, sklepów oraz nowy ratusz. - Jesteśmy już w połowie drogi. Zostało nam 10 lat, żeby przenieść resztę miasta - mówi burmistrz Kiruny Mats Taaveniku.. "Robotnicy podnieśli już ważący 600 ton, 113-letni kościół z fundamentów i umieścili go na specjalnie zbudowanej platformie. Jest to część projektu mającego na celu przesiedlenie tysięcy ludzi i budynków z tego lapońskiego miasta" - pisze Agencja Reutera. "Przeniesienie kościoła jest najbardziej spektakularnym i symbolicznym momentem relokacji budynków w Kirunie, położonej 145 km na północ od koła podbiegunowego" - dodaje z kolei BBC.
Kościół w Kirunie wyruszy w trasę we wtorek. Do pokonania jest ok. 5 kilometrów, transport będzie poruszał się prędkością ok. 500 metrów dziennie. "Operator kopalni LKAB spędził ostatni rok na poszerzaniu krętej trasy" - podaje Agencja Reutera. - Kościół jest w pewnym sensie duszą Kiruny. Dla mnie to dzień radości. Ale myślę, że ludzie też czują smutek, bo musimy stąd odejść - mówi Lena Tjarnberg, wikariuszka w Kirunie. - Bardzo długo się przygotowaliśmy. To historyczne wydarzenie, bardzo duża i skomplikowana operacja, nie mamy marginesu błędu. Ale wszystko jest pod kontrolą - dodaje z kolei w rozmowie z BBC Stefan Holmblad Johansson, kierownik projektu odpowiedzialny za przeprowadzkę kościoła.
Jest też druga strona medalu dotycząca ekspansji tamtejszej kopalni, której operatorem jest państwowa spółka LKAB. Według danych firmy przeprowadzka dotyczy łącznie około 3000 domów i blisko 6000 osób. "Zmiana ta powinna umożliwić spółce, która wydobywa 80 proc. rudy żelaza pozyskiwanej w Europie, kontynuację działalności kopalni Kiruna w nadchodzących dziesięcioleciach" - pisze Agencja Reutera i dodaje, że oprócz rudy żelaza w grę wchodzą także znaczne złoża pierwiastków ziem rzadkich. Saamowie, rdzenni mieszkańcy regionu, mają jednak mieszane odczucia. - Ten obszar to tradycyjna ziemia Saamów. To było pastwisko, a także miejsce narodzin reniferów - powiedział Lars-Marcus Kuhmunen, przewodniczący rdzennej społeczności. Dodał, że jeśli po przeprowadzce dojdzie do realizacji planów budowy kolejnej kopalni, odetnie to drogę od letnich i zimowych pastwisk reniferów, uniemożliwiając w przyszłości ich hodowlę. - Pięćdziesiąt lat temu mój pradziadek powiedział, że kopalnia pochłonie nasz styl życia, nasze wypasanie reniferów. I miał rację - stwierdził przedstawiciel Saamów.
Zobacz także: Upadek szwedzkiej firmy Northvolt. Więcej w tekście pt. "Gigant upadł. 'Największe bankructwo w historii'. Pracę straci 900 osób".
Źródła:Agencja Reutera, BBC, LKAB