Jak to możliwe, że w regionie odpowiedzialnym za 30 proc. światowych zasobów wody pitnej, 160 milionów ludzi ma problemy z dostępem do wody?
- Ameryka Łacińska to obszar położony między tropikami, charakteryzujący się dużymi opadami deszczu – mówi portalowi Gazeta.pl Boris Ochoa-Tocachi, dyrektor wykonawczy ATUK Strategic Consulting i założyciel Instytutu Badań Stosowanych nad Zrównoważonym Rozwojem (IIASUR) w Ekwadorze. - Jednak nie liczy się tylko ilość, ale sposób dystrybucji wody, a nierówności są tu dość znaczne. Różnice przestrzenne i czasowe generują niedobory w określonych porach roku i w określonych miejscach - dodaje.
Na niektórych obszarach pustyni Atakama deszcz pada tylko cztery razy na stulecie. - To jeden z najsuchszych obszarów na świecie. - Północny Meksyk to pustynia, ale kolumbijskie Chocó należy do najwilgotniejszych na świecie - kontynuuje Ochoa-Tocachi. Andy stanowią naturalną barierę, oddzielając dorzecze Amazonki – obszar bardzo bogaty w zasoby wodne od pustyni, która schodzi z północnego Peru wzdłuż całego wybrzeża Pacyfiku.
- Ilość wody nie jest stała przez cały rok - mówi Ochoa-Tocachi. Niektóre wilgotne obszary, północny Ekwador i Kolumbia, mają dwie pory deszczowe. Pierwsza jest spowodowana wilgotnym powietrzem znad Amazonki, a druga ciepłym, wilgotnym powietrzem prądu El Niño. Ale Peru, Boliwia i niektóre obszary Chile i Argentyna mają tylko jedną porę deszczową. A jeszcze dalej na południe, w Chile i Argentynie, mamy wszystkie cztery pory roku.
- Są obszary, gdzie wody jest wystarczająco - zgadza się Rafael Navas, profesor w Departamencie Wody Uniwersytetu Republiki w Urugwaju, w rozmowie z Gazeta.pl. Ale są też inne, gdzie nie ma wody lub występują jej niedobory. Dostęp do wody wymaga inwestycji. Problemem nie jest woda, ale infrastruktura i wola polityczna, których brakuje w niektórych regionach.
Do tego dochodzi coraz większe zużycie ze strony rosnącej populacji miejskiej, rolnictwa i przemysłu. Według World Resources Institute (WRI) zapotrzebowanie na wodę w regionie może wzrosnąć o 43 proc. do 2050 roku, prawie dwukrotnie przekraczając światową średnią wynoszącą 20-25 proc.
Priorytetem jest konsumpcja domowa. Miguel Doria, regionalny hydrolog UNESCO ds. Ameryki Łacińskiej i Karaibów, zwraca uwagę, że Ameryka Łacińska jest najbardziej zurbanizowanym regionem na świecie. - Ponad 85 proc. populacji mieszka w miastach, a przy takiej koncentracji ludności zasoby wodne są często niedostępne - zauważa.
Jednak głównym konsumentem wody jest rolnictwo. - W Ameryce Łacińskiej 77 proc. wody zużywa rolnictwo - mówi Ochoa-Tocachi. - Kraje rolnicze są bardziej narażone, ponieważ wodę używa się do nawadniania - dodaje Navas. Ekspansja rolnictwa i hodowli zwierząt degraduje ekosystemy, które naturalnie regulują poziom wody. Przypadek brazylijskiej Amazonii - jednego z najbogatszych w wodę regionów świata, który w niektórych częściach zmaga się z poważnym pustynnieniem, jest dramatyczny.
- Nierówności strukturalne są pogłębiane przez zmiany klimatu - mówi Navas. Zmienność klimatu wzrosła, co skutkuje bardziej ekstremalnymi i nieprzewidywalnymi zjawiskami pogodowymi, silniejszymi powodziami (które zanieczyszczają źródła) i dłuższymi suszami (które erodują gleby i zmniejszają ich zdolność absorpcyjną). - Pory suche mogą się wydłużać, a pory deszczowe skracać - dodaje Ochoa-Tocachi. - Objętość wody niekoniecznie się zmniejsza, ale zmienia się intensywność opadów. Mamy obfitsze opady deszczu w krótszym czasie, ale sztuczne systemy i naturalne ekosystemy regulujące wodę nie są już w stanie zarządzać tą nadwyżką na okresy deficytu w porze suchej.
Do tego dochodzi nieefektywne wykorzystanie wody. - W rolnictwie wiele systemów nawadniających działa w tradycyjny sposób, ze stratami sięgającymi ponad 50 proc. - mówi Ochoa-Tocachi. Podobnie jest w transporcie wody pitnej. Według Banku Światowego, w Urugwaju traci się połowę wody transportowanej przez krajowe przedsiębiorstwo wodociągowe (OSE). Według Instytutu Trata Brasil, w 2022 roku około 38 proc. z dystrybucji nie dotarło do domów.
Wreszcie słabe instytucje i zarządzanie powodują konflikty wokół gospodarki wodnej. - Równowaga sił między różnymi gałęziami przemysłu i społecznościami jest zaburzona przez konkurencję między użytkownikami. Przepisy „są często dość skomplikowane i nie są stosowane w praktyce tak, jak byśmy tego oczekiwali - mówi Ochoa-Tocachi.
Najbardziej oczywistym skutkiem niedoboru jest brak wody pitnej. W 2024 roku Bogota doświadczyła pierwszego od 40 lat kryzysu wodnego z powodu suszy wywołanej przez El Niño. Racjonowanie wody wprowadzono strefowo i na zmiany.
- Także Urugwaj zmaga się ze znaczną zmiennością klimatu, na którą wpływa zjawisko El Niño/La Niña -Oscylacji Południowej (ENSO) - mówi Navas. W 2023 roku w całym kraju wystąpiła poważna susza, a w czerwcu ogłoszono stan wyjątkowy w zakresie wody dla Montevideo i całego obszaru metropolitalnego. Montevideo jest narażone na niedobory, ponieważ cała ludność czerpie wodę z jednego dorzecza – rzeki Santa Lucía, która wpada do Río de la Plata. A tam woda jest słona. Zmniejszenie przepływu spowodowało, że do systemu wodociągowego przedostała się woda z Río de la Plata, a słonawa woda została doprowadzona do domów.
Niedobór wody wpływa również na sektor energetyczny. W Ameryce Łacińskiej ponad 50 proc. energii elektrycznej pochodzi z elektrowni wodnych. W 2024 roku Ekwador ogłosił stan wyjątkowy i wprowadził racjonowanie energii elektrycznej do 14 godzin dziennie. Kuba - do 10, a Kostaryka tylko do 3 godzin.
- Problemy z wodą to nie tylko kwestia: "Czy mam wodę, czy nie", ani jakości wody, jaką mam. Niedobór wody wpływa na zdrowie, gospodarkę i bezpieczeństwo żywnościowe - mówi Ochoa-Tocachi. Podczas pandemii mycie rąk było kluczowe. To samo dotyczy cholery, zapalenia wątroby, duru brzusznego i innych chorób przenoszonych drogą wodną, takich jak denga, zika, chikungunya i żółta febra. Bez czystej wody ryzyko wzrasta.
Według Narodowego Nadzoru Usług Sanitarnych Peru, do 2040 roku Peru, Chile, Meksyk, Dominikana i Argentyna będą jednymi z krajów najbardziej dotkniętych niedoborem wody. Szacuje się, że 43 proc. populacji Ameryki Łacińskiej i Karaibów będzie mieszkać na obszarach o umiarkowanym lub ekstremalnym poziomie niedoboru wody.
- Rozwiązania muszą koncentrować się zarówno na podaży wody - źródłach i dostępności, jak i na popycie - konsumpcji i użytkowaniu - mówi Ochoa-Tocachi. - Często kategoryzujemy wodę wyłącznie jako problem środowiskowy, ale powinniśmy myśleć o wodzie jako o wielosektorowym elemencie związanym z rozwojem człowieka, a w kontekście źródeł - o ochronie lub przywracaniu ekosystemów, skąd woda pochodzi - dodaje.
Kryzys wodny jest w wielu przypadkach kryzysem zarządzania. Na poziomie transgranicznym, w dorzeczu Amazonki istnieje kilka krajów, które dzielą wspólne baseny, którymi należy zarządzać wspólnie. Na poziomie lokalnym. - Przepisy i regulacje tworzone na szczeblu krajowym nie będą działać same; musimy je ustanowić i przejść przez różne poziomy, aż dotrzemy do zarządzania lokalnego i wspólnotowego - stwierdza Ochoa-Tocachi.
Badania naukowe i zaangażowanie środowisk akademickich mają fundamentalne znaczenie. - Rządy muszą włączyć do swoich instytucji osoby, które pracowały i studiowały te tematy. W naszym regionie są bardzo dobrzy specjaliści z zakresu hydrologii, hydrauliki, inżynierii środowiska i geografii. Ważne jest, aby mogli uczestniczyć w procesie decyzyjnym, aby nauka była powiązana z kształtowaniem polityki oraz aby obywatele czuli się zaangażowani i mogli na nich wpływać - dodaje ekspert.
- Istnieją wykwalifikowani technicy - zgadza się Navas. - Absolwenci Uniwersytetu Republiki dołączają do ministerstw i firm prywatnych zajmujących się działalnością związaną z wodą. - Niezbędne zasoby muszą zostać przeznaczone na wzmocnienie systemów informatycznych, które generują dane i monitorują nasze zasoby wodne. Nie możemy podejmować dobrych decyzji bez informacji - dodaje Ochoa-Tocachi.
Osobną kwestią pozostaje nasz światopogląd. - Wielu mieszkańców miast wierzy, że woda pochodzi z kranu. Nie rozumieją, że woda pochodzi z ekosystemu, który często obejmuje obszary górskie, i który musimy chronić - mówi Ochoa-Tocachi.
Fundusze wodne to skuteczne narzędzie zarządzania i finansowania, mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa wodnego. Stanowią one mechanizm wspólnego działania - pomost między sektorem publicznym i prywatnym, społeczeństwem obywatelskim i środowiskiem eksperckim. - Tak jak infrastruktura wymaga konserwacji, zrównoważonego rozwoju lub renowacji, musimy również przeznaczyć zasoby na rzecz przyrody, aby ją chronić, odnawiać, zarządzać nią i utrzymywać, aby mogła nadal świadczyć nam usługi - Ochoa-Tocachi.
Jednym z tych, który osiągnął największy sukces, jest Fundusz Wodny Quito, najstarszy na świecie, utworzony w 2000 roku. To coś, co narodziło się w Ameryce Łacińskiej i rozszerzyło się na inne regiony świata; fundusze wodne istnieją w Afryce, Azji i Ameryce Północnej. Obecnie istnieje 26 funduszy w 11 krajach na całym kontynencie, zrzeszonych w Latynoamerykańskim Sojuszu Funduszy Wodnych.
Oprócz funduszy istnieją inne mechanizmy finansowania zrównoważonego rozwoju: inwestycje o charakterze środowiskowym, dotacje, mechanizmy regulacyjne, zielone pożyczki, fundusze bezzwrotne i zamiana zadłużenia na inwestycje w naturę. Ta ostatnia pozwala krajom renegocjować dług w zamian za inwestycje w ochronę środowiska. Skorzystały z tego na przykład Boliwia i Belize. W Ekwadorze wdrożono dwie zamiany długu: jedną w celu rozszerzenia Rezerwatu Morskiego Galapagos, a drugą w celu utworzenia Amazońskiego Korytarza Biologicznego (BCA) – mającego na celu połączenie parków narodowych między Andami i Amazonią i umożliwienie współpracy z rdzennymi społecznościami na tych terytoriach.
Można też skorzystać z doświadczeń historycznych. Imperium Inków świetnie sobie z wodą radziło, mimo braku nowoczesnych technologii. W Andach wiele tradycyjnych praktyk koncentruje się na sadzeniu i zbieraniu wody, czyli na wykorzystywaniu gleby jako naturalnych zbiorników. Przykładami są amuny (kanały, które odprowadzają wodę i infiltrują ją do gleby) i cochas (rustykalne zbiorniki, które umożliwiają infiltrację). Do tego dochodzą tarasy, budowane przez tysiąclecia do celów rolniczych, które ograniczają erozję, kontrolują osuwiska i umożliwiają zasilanie wód gruntowych.
Niepewność związana z dostępem do wody będzie coraz powszechniejsza. - Kilka dekad temu było to nie do pomyślenia w Ameryce Łacińskiej - mówi Rodney Martínez, przedstawiciel Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO) na Amerykę Północną, Środkową i Karaiby. Rządy muszą opracować odpowiednią politykę publiczną, zreformować ramy regulacyjne oraz zdywersyfikować źródła i infrastrukturę.
Według WRI globalne wyzwania związane z wodą nie są aż tak kosztowne do rozwiązania, ale brakuje funduszy i woli politycznej. - Żadna prezydentura nie zobaczy owoców [planowania i inwestycji red.] za czasów swojej kadencji, ponieważ polityka wodna wymaga długofalowych działań - zauważa Daniel Panario, dyrektor Instytutu Ekologii i Nauk o Środowisku na Wydziale Nauk Uniwersytetu Republiki Urugwaju.
Doświadczenia Urugwaju są tego przykładem. - Od lat 70. wiadomo było, że potrzebne są nowe źródła zaopatrzenia w wodę, ale nie podjęto żadnych działań, dopóki kryzys nie stał się nieunikniony - mówi Navas. Brak planowania jest ewidentny.