Lodołamacze na Wiśle i Odrze. Co się dzieje? W tle ryzyko powodzi. "Ograniczanie zagrożeń"

Na polskich rzekach pojawiają się lodołamacze. Wyjątkowe polskie statki wypłynęły na wody Wisły oraz Odry. W akcje łamania lodu zaangażowane zostaną także jednostki z Niemiec.
Lodołamacz (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Dominik Dziecinny / Agencja Wyborcza.pl

O uruchomieniu lodołamaczy zdecydowano już kilka dni temu. Polskie służby czekały tylko na odpowiedni moment. - Lodołamacze zaczynają prace wtedy, kiedy ten lód zaczyna kruszeć naturalnie, czyli w dzień mamy dodatnią temperaturę, a w nocy ujemną. Muszą wystąpić jeszcze dodatkowe warunki hydrologiczne i meteorologiczne, żebyśmy mogli tę akcję przeprowadzić - tłumaczył na antenie TVN prezes Wód Polskich Mateusz Balcerowicz. I ten moment nadszedł. We wtorek (13 stycznia) na polskie wody wypłyną lodołamacze.

Po co lodołamacze na polskich wodach?

Lodołamacze potrzebują do pracy odpowiednich warunków, aby zapewnić swobodny spływ lodu w dół rzeki aż do ujścia i jednocześnie uniknąć ryzyka ponownego zamarzania wyłamanej rynny lodowej. "Dzięki pracy lodołamaczy możliwe jest ograniczenie zagrożeń związanych z powstawaniem zatorów lodowych oraz zapewnienie bezpieczeństwa infrastruktury, mieszkańców i ich mienia" - informują Wody Polskie. W trakcie roztopów lód może bowiem tworzyć zatory prowadzące do lokalnych podtopień. Lodołamacze zajmą się kruszeniem lodu na wodach dolnej Wisły i dolnej Odry. 

Zobacz wideo Woda musi być traktowana jako zasób środowiskowy, a nie infrastrukturalny

Gdzie pojawią się lodołamacze?

Do akcji na Wiśle ruszą jednostki Puma, Tygrys i Rekin. Wypłyną z bazy w Przegalinie i rozpoczną kruszenie lodu w rejonie miejscowości Kiezmark, aż do okolic Tczewa. Z kolei na Odrze ruszą jednostki Dzik, Odyniec, Tarpan, Ocelot, Andrzej i Stanisław. Wypłyną na jezioro Dąbie, aby wyłamać rynnę lodową i stworzyć miejsce dla spływającej kry z całego zalodzonego odcinka Odry do Zalewu Szczecińskiego, a następnie dalej do Morza Bałtyckiego. Po zakończeniu prac na jeziorze Dąbie lodołamacze Dzik, Ocelot i Stanisław zostaną skierowane na górny odcinek rzeki w kierunku Gryfina. 

Kolejnego dnia (14 stycznia) w akcje lodołamania na Odrze zaangażują się niemieckie jednostki. Zostaną skierowane do działań na jeziorze Dąbie, Regalicy, Odrze Wschodniej oraz Odrze granicznej. Nadal pracować będą też polskie jednostki. Działać będą na górnym odcinku Odry w kierunku Widuchowej. Zaplanowano łamanie około 15 km lodu w rejonie spiętrzeń. Do nich też dołączą niemieckie jednostki. Drugim rejonem operacyjnym będzie odcinek Widuchowa-Szczeci. Natomiast trzeci rejon obejmie kontynuację łamania rynny na jeziorze Dąbie oraz prace na Regalicy. 

Polska jest przygotowana na zamarznięte zbiorniki

Obecnie w Polsce stacjonuje 31 jednostek lodołamaczy, które są gotowe do akcji od 1 grudnia do 15 marca. - We Włocławku mamy osiem sztuk, dziewięć w Gdańsku, osiem w Szczecinie i jedną na Dolnym Śląsku. Dodatkowo na podstawie umowy polsko-niemieckiej dysponujemy pięcioma niemieckimi lodołamaczami na Odrze. Łącznie to jest 31 jednostek - wyliczał Mateusz Balcerowicz. W Polsce mamy 11 lodołamaczy czołowych i 15 liniowych. Czym się różnią?

Otóż lodołamacz czołowy wyłamuje rynnę w lodzie o grubości do 70 cm, rozbija zatory, oczyszcza filary mostów i kruszy lód w kanałach i portach. Natomiast lodołamacz liniowy poszerza wyłamaną rynnę, likwiduje zatory poniżej czoła akcji, rozbija duże tafle lodu i zapewnia spływ lodu do ujścia rzeki

Przeczytaj też: "Glebą roku została czarna ziemia. I to ważne. 'Szczególnie w obecnych niespokojnych czasach'".

Więcej o: