Pamiętacie dziwną Oumuamuę? Nowe badanie sugeruje, że nie był to statek obcych, a kawałek wodorowego "lodu"

Bartłomiej Pawlak
Odkrycie Oumuamuy w 2017 roku było prawdziwą sensacją. Nieznany obiekt przybyły spoza Układu Słonecznego miał kształt cygara i nie był podobny do żadnego znanego nam ciała niebieskiego. Teraz naukowcy podejrzewają, że mógł być sporej wielkości kawałkiem zestalonego wodoru pochodzącym z "gwiezdnego żłobka".
Zobacz wideo Najciekawsze odkrycia kosmiczne ostatnich lat

Obiekt o wyjątkowo kłopotliwej dla nas nazwie 1I/'Oumuamua został odkryty w drugiej połowie 2017 roku. Na wiele miesięcy stało się o nim bardzo głośno - i to nie tylko w środowisku astronomicznym. Swój rozgłos zyskał głównie za sprawą bardzo dziwnego, nie spotykanego nigdy wcześniej kształtu. Oumuamua to niezwykle podłużna, czerwonawa "skała" o długości ok. 400 metrów i ok. 40 metrów szerokości, która przybyła do nas spoza Układu Słonecznego.

Do dziś nie wiadomo, czym jest ten obiekt. Nie znaleziono przy nim śladów komy (otoczki pyłowo-gazowej) podczas przelotu w pobliżu Słońca, dlatego najprawdopodobniej nie jest to kometa. Sugerowano zatem, że to prastara planetoida przybyła z innego układu gwiezdnego, choć niektórzy badacze mówili nawet, że może być... statkiem zwiadowczym obcej cywilizacji.

embed

Źródło: NASA / JPL-Caltech

Niezrozumiała dla badaczy była również wyjątkowo duża prędkość i przyspieszenie sugerujące, że mamy do czynienia z kometą. Brak komy kometarnej (czyli gazów mających powodować to przyspieszenie) jednocześnie wykluczał taka możliwość, co było dla badaczy niezrozumiałe.

Jest nowa teoria dotycząca natury obiektu 'Oumuamua

Teraz zespół badaczy z Uniwersytetu Yale opracował nową teorię mówiącą o tym, że 1I/'Oumuamua jest pierwszy znalezionym obiektem składającym się z zestalonego lodu wodorowego. Wodór jest bardzo często występującym we Wszechświecie pierwiastkiem, jednak najczęściej widzimy go w gazowym stanie skupienia.

W stanie stałym może występować w ekstremalnie niskich temperaturach. Zdaniem badaczy odpowiednie warunki występują np. wewnątrz gigantycznych obłoków molekularnych, czyli tzw. gwiezdanych żłobkach - miejscach, gdzie powstają młode gwiazdy. W takich obłokach gęstość wodoru i jego temperatura jest często odpowiednia, aby wodór (zamiast zapadać się pod własnym ciężarem rozpoczynając tym samym proces powstawania gwiazdy) zestalił się w wodorową skałę.

Naukowcy z Yale sugerują, że Oumuamua początkowo przybrała dość typowy kształt, jednak po dotarciu do układu Słonecznego i zbliżeniu się do naszej gwiazdy, wodór zaczął gwałtownie odparowywać. Z wyliczeń wynika, że takie proces wywołałby odpowiednie przyspieszenie obiektu zmierzone podczas wędrówki przez Układ Słoneczny. Odpowiada też za nietypowy kształt Oumuamuy przypominający "kosmiczne cygaro".

Gdy Oumuamua przeleciała blisko Słońca i odebrała energię cieplną sublimujący wodór natychmiast odparował z lodowatej powierzchni zapewniając obserwowalne przyspieszenie, a także obdzierając Oumuamuę do dziwnego, wydłużonego kształtu - podobnie, jak kostka mydła staje się cienkim płatem po wielu użyciach pod prysznicem

- tłumaczy Greg Laughlin, profesor astronomii na Uniwersytecie Yale w Connecticut.

Zdaniem Laughlina i Daryla Seligmana, dawnego studenta Yale i współautora badania, takie "wodorowe komety" powinny być we Wszechświecie powszechne. Niestety jak razie 1I/'Oumuamua jest jedynym tego typu obiektem, jak zaobserwowano.

Naukowcy mają nadzieję, że w przyszłości uda im się znaleźć więcej podobnych, dziwnie zachowujących się "skał" i potwierdzić istnienie "wodorowych komet". Oumuamua obecnie opuszcza nasz Układ Słoneczny i jej obserwacja nie jest już możliwa.