"Diabelska kometa" po 70 latach znów zbliży się do Ziemi. Kometę odkrył astronom Jean-Louis Pons w lipcu 1812 r. Następnie William Robert Brooks we wrześniu 1883 r. zobaczył ją podczas ponownego zbliżenia do Słońca i udowodnił, że jest to ten sam obiekt. Oficjalna nazwa komety 12P/Pons-Brooks pochodzi właśnie od nazwisk dwóch astronomów. Ale dlaczego "diabelska kometa"?
Pod koniec lipca 2023 r. lodowy wulkan na powierzchni komety wyrzucił z siebie ogromne ilości gazu, pyłu i lodu. Niespodziewana erupcja sprawiła, że obiekt gwałtownie pojaśniał, a jego koma, czyli pyłowo-gazowa otoczka, zyskała charakterystyczny kształt, przypominający rogi.
Amerykańska agencja kosmiczna NASA uspokajała, że pomimo groźnej nazwy, "diabelska kometa" nie stanowi dla nas żadnego zagrożenia. 12P/Pons-Brooks 21 kwietnia 2024 r. przeleci w okolicy Słońca w odległości ok. 0,78 au (jednostki astronomicznej - 1 au to odległość Ziemi od Słońca), czyli zbliżonej do dystansu, który dzieli Słońce i Wenus. Następnie 2 czerwca, według wyliczeń NASA, zbliży się do Ziemi na odległość to ok. 232 mln km, czyli ok. 1,55 au. Z powodu swojej bardzo wysokiej jasności powinna być dobrze widoczna z Ziemi nawet gołym okiem.
W 2020 roku na podstawie jasności "diabelskiej komety" oszacowano, że obiekt ma średnicę około 17 kilometrów, a więc jest kilka razy większa od Mount Everestu. Naukowcy zastrzegali jednak, że ich obliczenia mogły być niedokładne. Bardzo trudno było bowiem określić, gdzie dokładnie kończy się jądro komety, a gdzie zaczyna pyłowo-gazowa otoczka. Najbliższy przelot "diabelskiej komety" może być dobrą okazją, aby dokonać dokładniejszych pomiarów.