Tajemnicza choroba w Afryce: Pierwsze przypadki tajemniczej choroby odnotowano w wiosce Boloko w północno-zachodniej części Demokratycznej Republiki Konga. Zdaniem ekspertów początek epidemii miał miejsce w styczniu - po tym, jak troje małych dzieci miało zjeść nietoperza - donosi National Geographic.
Choroba zabija w dwa dni: Eksperci podkreślają jednak, że wszystkie okoliczności nie zostały jeszcze wyjaśnione i jest to jeszcze hipoteza. "Odstęp czasu między wystąpieniem objawów a zgonem wynosił w większości przypadków 48 godzin" - podaje Associated Press. - To jest naprawdę niepokojące - powiedział dyrektor jednego z tamtejszych szpitali. Objawy to m.in. gorączka, wymioty, krwawienie wewnętrzne.
Ponad 50 ofiar: Od czasu wykrycia nowej choroby w Demokratycznej Republice Konga zmarło już ponad 50 osób, a ponad 431 osób zostało zainfekowanych. "Tego typu objawy 'gorączki krwotocznej' są powszechnie wiązane z innymi znanymi śmiertelnymi wirusami, takimi jak Ebola, denga, Marburg i żółta febra, ale naukowcy wykluczyli je na podstawie badań ponad tuzina zebranych do tej pory próbek" - informuje AP. Kilka próbek dało jednak pozytywny wynik na obecność malarii.
"Poważne zagrożenie": Sprawą zajmuje się już WHO. Zdaniem ekspertów tej organizacji "to poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego. "Dokładna przyczyna pozostaje nieznana. Wirusy Ebola i Marburg zostały już wykluczone, co budzi obawy dotyczące czynnika zakaźnego lub toksykologicznego" - pisze Światowa Organizacja Zdrowia.
Zobacz także: USA wycofują się ze Światowej Organizacji Zdrowia. Więcej w tekście pt. "WHO bije na alarm. Choroba szybko się rozprzestrzenia. "Musimy zainwestować w szczepienia każdej osoby".
Źródła: Associated Press, National Geographic