Jak poinformował Michael Nicolls, wiceprezes inżynierii Starlink w firmie SpaceX, celem rekonfiguracji jest zwiększenie bezpieczeństwa w przestrzeni kosmicznej. Satelity zmienią orbitę, schodząc z wysokości 550 km na 480 km. Będzie to skoordynowane z innymi operatorami, regulatorami oraz amerykańskim dowództwem kosmicznym USSPACECOM. Zmiana będzie dotyczyć około 4400 obiektów i zostanie przeprowadzona w 2026 roku.
Na niższej orbicie znajduje się mniej obiektów kosmicznych w bezpośrednim sąsiedztwie satelitów Starlink, a także mniej odłamków i sprzętu należącego do innych operatorów. Minimalizuje to ryzyko kolizji. Na decyzję o zmianie mogły wpłynąć także niedawne incydenty. 9 grudnia ub.r. nastąpił bardzo bliski przelot (ok. 200 m) chińskiego satelity, który poruszał się z dużą prędkością (8 km/s). SpaceX nie otrzymał przy tym żadnej koordynacji od chińskiego operatora.
Z kolei 17 grudnia nastąpiła awaria satelity 35956. Doszło do niekontrolowanego uwolnienia zawartości zbiornika paliwa, a od obiektu oddzieliły się niewielkie fragmenty. Satelita ma opadać przez kolejne tygodnie i całkowicie spłonąć w atmosferze. Jak oceniła firma Leo Labs, najprawdopodobniej doszło do eksplozji wywołanej wewnętrznym źródłem energii.
Jak wyjaśnia SpaceX, istotna jest również zmiana aktywności słonecznej (minimum) w ciągu najbliższych dwóch lat. W tym czasie gęstość atmosfery na wysokościach orbitalnych zmaleje. Spowolni to proces naturalnej deorbitacji satelitów. Obecne obniżenie orbity znacznie ten proces skróci - z ponad 4 lat do zaledwie kilku miesięcy. Wpłynie to pozytywnie na ilość kosmicznych śmieci i zmniejszy szansę na kaskadowe kolizje na orbicie. Niższa orbita zapewnia również mniejszy dystans między satelitami a terminalami naziemnymi, a więc mniejsze opóźnienia i większą przepustowość.
Starlink posiada obecnie ponad 9300 aktywnych satelitów, z czego według SpaceX tylko 2 są nieaktywne. Jednak każda, nawet pojedyncza awaria może doprowadzić do problemów z funkcjonowaniem systemu. Obecnie na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO), obejmującej wysokości od ok. 200 do 2000 km, rośnie konkurencja. Swoje konstelacje rozwijają m.in. takie firmy jak Amazon Eutelsat, OneWeb czy chiński Guowang.
Czytaj też: "Skandal w kosmicznej firmie Muska. Rosyjski kosmonauta wykluczony z załogi".